fbpx
A password will be e-mailed to you.

1993-2000

Z archiwum ŚM: Yamaha XJ 900. Numer 1/1996

Komfortowa, niezawodna, bardzo trwała, niezwykle dynamiczna i oszczędna – oto zalety Yamahy XJ 900, która oprócz wygodnej, odprężonej, iście turystycznej pozycji oferowała również prawie nie wymagający obsługi wał napędowy,wentylowane tarcze hamulcowe i system zapobiegający nurkowaniu przedniej części pojazdu podczas hamowania. A wszystko to za zdumiewająco niską cenę, która przyciągała potencjalnych nabywców. ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Przystanek Alaska. Numer 1/1996

To wąziutkie pasmo cywilizacji, którym jest Alaska Highway, jest jak nitka w bezmiarze dzikiej, kojąco spokojnej, zupełnie niezdominowanej przez człowieka krainy. Emanuje z niej niesamowita siła i czystość, która urzeka i na zawsze pozostaje w duszy każdego, kto tam był. Nasz redakcyjny kolega, Maciej Karłowski, na stałe mieszkający w Toronto, ruszył na poszukiwanie przygody na koniec świata – na Alaskę.... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Szybko, coraz szybciej – cz.2. Numer 1/1996

Czas teraz przejść do omówienia motocykli japońskich, które zdominowały rynki światowe na przełomie lat 60. i 70., by nie dać się zrzucić z czołowych miejsc w statystykach sprzedaży aż do dzisiaj. Mało kto jednak wie, że pierwsze motocykle budowano w Japonii już w 1909 roku, a w latach 30. i 40. produkowano tu motocykle będące wierną kopią Harleya-Davidsona. ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: BMW R 1100 RT – wycieczkowiec. Numer 2/1996

BMW z typową sobie konsekwencją stosuje „klockowy” sposób konstruowania nowych modeli. Od kiedy w 1993 roku pojawił się bardzo niekonwencjonalny R 1100 RS, konstruktorzy bawarskiej (z nazwy, gdyż tak naprawdę produkcja zlokalizowana jest w Berlinie) firmy co roku prezentują nowy model, który jednak jest jednak bardzo silnie spokrewniony ze starszymi.  ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Yamaha FJ 1100/1200. Numer 2/1996

Historia zna wiele przy­kładów „długowiecz­nych" modeli japoń­skich motocykli, ale Yamaha FJ 1100/1200 przejdzie chyba pod tym wzglę­dem do historii. Wszystko zaczę­ło się w 1984 r. Wtedy właśnie pojawił się na rynku zupełnie nowy model – FJ 1100, przyjęty powszechnie jako motocykl sportowy o bardzo atrakcyjnej linii nadwozia i znakomitych osiągach. ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Easy Rider. Numer 1/1996

Cichy warkot zamienia się stopniowo w coraz głośniejsze dudnienie. Trud­no porównać ten dźwięk do odgłosów wydechu jakiego­kolwiek współczesnego mo­tocykla. Jest w nim coś czy­stego, pierwotnego. Tak musiały brzmieć angielskie wyścigówki z przełomu lat czterdziestych i pięćdzie­siątych – czasów świetności brytyjskich singli. ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: CBS-ABS-TCS. Jak to działa? Numer 1/1996

Sam pomysł sprzęgnię­cia ze sobą obu hamul­ców, przedniego i tylnego, nie jest nowy. Już w latach 30. niektóre firmy (np. Rudge) łączyły ze sobą (me­chanicznie) oba hamulce. Owo połączenie, zdawałoby się dziecinnie proste, napo­tykało w praktyce na po­ważną przeszkodę – reguły rządzące ruchem motocy­kla. Jednak w motocyklach turystycznych, gdzie waż­niejszym celem jest kom­fort podróży, a niekoniecz­nie pokonywanie wiraży z kolanem szlifującym as­falt, zintegrowanie obu układów hamulcowych ma rację bytu. ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: Honda ST1100 Pan European CBS-ABS. Numer 1/1996

Byłem kiedyś świadkiem, jak dwaj moi koledzy sprzeczali się, czy Pan Euro­pean jest motocyklem spor­towo-turystycznym, czy też „tourerem”? Terminologia wśród motocyklistów to te­mat wyjątkowo delikatny. Chcąc załagodzić spór mo­gący zakończyć się dużo go­rzej niż tylko używanie słów powątpiewających w prawi­dłowy rozwój intelektualny obu rozmówców, zapropo­nowałem im sięgnięcie po­przez analogię do nieco już zapomnianego określenia Gran Turismo, w skrócie GT: stosowanego dla samocho­dów o dużo lepszych, niż standardowe osiągach i prze­znaczonych do, no właśnie – turystyki przez duże „T"! ... Czytaj cały...

Z archiwum ŚM: BMW R 90 – Babcia. Numer 1/1996

Kiedy pierwszy raz zoba­czyłem BMW R 90, przy­pominał jako żywo drewnia­ną skrzynię o wymiarach 70 x 70 cm, niedbale rzuconą w kąt strychu i pokrytą mniej więcej centymetrową war­stwą kurzu. Tuż obok skrzyni stała doszczętnie ogołocona rama. Ogólny widok nie bu­dził raczej entuzjazmu. Jed­nak (niezgłębiona jest dusza kobiety) moja żona od razu zapałała dziwną miłością do tej kupy szmelcu. ... Czytaj cały...