Na wyprawę z ziemi kłodzkiej do Turcji ruszyłem ostatniego dnia maja. Dojazd na miejsce zajął mi trzy dni, z dwoma noclegami, w tym jednym dzikim biwakiem w Bułgarii, nad zbiornikiem wodnym Iskar, tuż za Sofią. Turecką granicę sprytnie przekroczyłem niewielkim przejściem Lesovo–Hamzabeyli, dzięki czemu ominąłem duże kolejki.
... Czytaj cały...