fbpx
A password will be e-mailed to you.

To nie pomyłka, nic nikomu się nie poplątało. Po prostu Yuki to czeska marka chińskich jednośladów. Ot i cała tajemnica, a Boss to bohater naszej opowieści.

W ofercie Yuki Boss jest największym skuterem zarówno pod względem gabarytów, jak i silnika o pojemności skokowej 150 ccm. W porównaniu z megaskuterami jest to oczywiście ledwie wyrostek, ale nie jest taki mały, jak może sugerować nikczemna pojemność skokowa silnika. Patrząc na smukłą linię Bossa, ma się wrażenie, że swobodnie powinno się zmieścić oprócz kierowcy jeszcze dwóch pasażerów, no może raczej dwie pasażerki. Dziewczyny zazwyczaj są drobniejsze i łatwiej się zmieszczą. Wyglądem swoim nie odbiega od przeciętnej w swojej klasie, a ze względu na wielkość można go spokojnie zaliczyć do skuterów średnich. No, może te „uszy” z kierunkowskazami przednimi stanowią pewną inność, ale akurat w tym przypadku nie są zbytnio szczęśliwym posunięciem stylistów. Tak jakoś nie pasują do sylwetki.


REKLAMA

Na kierownicy mamy trzy ładne i czytelne zegary, od lewej: paliwomierz, prędkościomierz i woltomierz oraz trzy kontrolki – lewy i prawy kierunkowskaz, światła drogowe. Przydałaby się kontrolka ciśnienia oleju. Co do dokładności ich wskazań można mieć zastrzeżenia, ale niska cena pojazdu może tłumaczyć pewne niedociągnięcia niemające bezpośredniego wpływu na pracę silnika. Podczas docierania może jednak mieć. W instrukcji zawarto rady, z jakimi prędkościami należy w tym okresie jeździć, a tu niespodzianka. Prędkościomierz bardzo zaniża rzeczywistą prędkość. Wskazanie w stosunku do prędkości rzeczywistej ma się jak: 40/53, 60/75. Można odnieść wrażenie, że zamontowano napęd prędkościomierza przystosowany do kół o średnicy dziesięć cali, a tu są dwunastocalowe, hm… Pod kierownicą na panelu zazwyczaj mamy schowki, czasem jeden, a tu rozczarowanie. Tylko plastik i plastik. Podłoga nie jest, niestety, płaska, ale zgodnie z obecną modą ma pośrodku tunel kryjący zbiornik paliwa i cylinder z głowicą silnika. Mimo to miejsca na nogi jest pod dostatkiem. Można przyjąć pozycję motocyklową, a za chwilę chopperową, czyli z nogami do przodu. Na tunelu mamy klapkę na kluczyk, pod którą znajduje się wlew paliwa. Dalej mamy długą amfiteatralną kanapę. Wygodną. Pod nią znajdziemy tradycyjnie schowek, równie długi, ale nie tak pojemny, jak mogłoby się wydawać. Próba wciśnięcia kasku integralnego spełzła na niczym. Wychodzi na to, że jadąc skuterem, należy mieć na głowie kask otwarty, bo ten do bagażnika się zmieści. Dla odpornych na te nauki zamontowano kuferek, w którym zmieści się każdy kask.

Skuter wyposażono w hamulce tarczowe, więc z zatrzymaniem nie powinno być problemu. Zobaczymy, jak to będzie w czasie jazdy. Więc kask na czerep, kluczyk w prawo itd. Silnik odpalił bez problemu. Jakie mnie szczęście spotkało, że to nie ja go odbierałem od dilera. Ponoć wówczas, będąc zupełną nówką z zerowym przebiegiem, odpalił łaskawie dopiero po półgodzinie. Wychodzi na to, że jedynie go zmontowano i tyle. Zadowolony, że teraz już kłopoty te nie występują, ruszyłem dziarsko i… zatrzymałem się, bo, o zgrozo, zapomniałem schować boczną podstawkę. Gdyby był tam czujnik jak w każdym innym skuterze, to tego błędu bym nie zrobił, a tak tylko dzięki zahaczeniu nogą o wspomnianą podstawkę wróciła mi pamięć. Dziwne, bo inne chińczyki, nawet te najmniejsze, są wyposażone w taki czujnik. Reszta działa jak należy, a więc w miasto, a raczej do garażu w celu sprawdzenia, czy wszystko dokręcono. Dojechałem bez większych kłopotów, zgasł mi tylko z niewiadomych powodów dwa razy pod światłami. Na miejscu przykręciłem brakujące śrubki przy błotniku i to tyle. Pojeździmy po obiedzie – pomyślałem. Pojeździliśmy, ale później! Gdy posilony chciałem uruchomić silnik, on odmówił współpracy. Czasem prychnął, trochę zagdakał i nic. Akumulator zaczął siadać, a umiejscowienie kopniaka bardzo zniechęciło mnie do jego używania. Po otwarciu siedzenia zdjąłem plastikowe pokrywki na akumulatorze, aby podłączyć prostownik, i nad silnikiem, aby sprawdzić, co jest przyczyną milczenia silnika. Iskra jest, paliwo też, więc co? Patrzę z kolegą i oczom nie wierzymy. W gaźniku, w miejscu, gdzie powinien być elektryczny zawór ssania, jest dziura, a zaworek leży sobie obok, wisząc na kablach. Dolna część plastikowego korpusu została w gaźniku. Co było powodem jego złamania, nie wiem. Może błąd przy montażu, może duże wibracje silnika spowodowały pęknięcie, może inna przyczyna. Prowizorycznie skleiłem ów nieszczęsny korpus i zamontowałem go na swoje miejsce. Prowizorka wytrzymała do końca testu, a silniczek nabrał znowu chęci do życia.

Boss mimo swej wielkości i małości silnika okazał się zrywnym i zwinnym pojazdem. Po perypetiach z gaźnikiem wreszcie coś miłego. A komfort podróżowania po miejskich mocno dziurawych asfaltach jest stosunkowo wysoki. To zasługa zarówno dobrze zestrojonego zawieszenia i grubych pełnowymiarowych opon 4 x 12 cali. Na prostej te opony mi się podobały, tak miękko i wygodnie – oczywiście jak na skuter. Sielanka skończyła się na zakrętach. Oponki trzymają byle jak, a na mokrym nie trzymają. Ponieważ na szybszych łukach pojazd prowadzi się trochę niepewnie, należy nim jeździć spokojnie, toż to on jest turystyczno-miejski i już. Taka kontemplacyjna jazda, chociaż wcale nie tak powolna z przeciskaniem się przez korki, ma też swoje plusy. Człek mniej się stresuje. Boss jak wielu szefów nie lubi widocznie, gdy jego ludzie mają za dobrze. Wredniak jeden potrafił podczas dojazdu do świateł zgasnąć i nie pomagały żadne regulacje. Może gruntowne czyszczenie gaźnika by pomogło, ale to w końcu test pojazdu, a nie test umiejętności mechanika u testującego! Miałem szczerze dość grzebania pod kanapą przy śrubce wolnych obrotów, wolałem jeździć.

I im więcej było przejechanych kilometrów, tym bardziej mi się podobał. Późnojesienne słoty i niskie temperatury raczej zniechęcają do jazdy jednośladem, ale nie tym skuterem. Jedyne, co mi marzło, to palce, reszta organizmu była skutecznie chroniona, a mała szybka okazała się zaskakująco skuteczna. Podczas deszczu musiałem uchylić szybę w kasku, aby nie zaparowała. Okazało się, że szyba skutera na tyle skutecznie odchyla strugę powietrza, że można było bezpiecznie jechać, a krople deszczu nie bombardowały mojej twarzy. Przy większych prędkościach nie wyczułem żadnych turbulencji powietrza tak typowych dla pojazdów wyposażonych w szybkę. Dynamika skutera jest wystarczająca w mieście, na trasie trzeba pamiętać jednak, co się ma pod sobą. Dla dużego wygodnego Bossa z dziesięciokonnym silniczkiem wycieczka pozamiejska jest pewnym wyzwaniem i trzeba o tym pamiętać. Natomiast dla hamulców nie ma różnicy, gdzie mają pracować. Są w pełni dozowalne i bardziej skuteczne, niż się spodziewałem.

I teraz, gdyby ktoś zadał mi pytanie, czy poleciłbym Bossa i komu, to miałbym problem. Z jednej strony jest wygodny, daje dobrą ochronę przed warunkami atmosferycznymi, dobrze przyspiesza, hamuje jak należy i mało pali. Z drugiej strony minusy to podłej jakości opony, wibracje silnika, za którymi nie przepadam, brak schowków. I jeszcze ten niesmak po walce z ułamanym ssaniem i robieniem samodzielnie przeglądu zerowego. Podejrzewam, że następne egzemplarze będą lepiej sprawdzone i wówczas użytkownik nie będzie miał podobnych sensacji. Jak by nie liczyć, to bilans plusów i minusów wychodzi na korzyść testowanego wehikułu. Czyli można polubić Szefa, przepraszam, Bossa.

Dane techniczne

YUKI 150T-2 Boss


REKLAMA



REKLAMA


SILNIK

Typ: czterosuwowy, chłodzony powietrzem
Układ: jednocylindrowy
Rozrząd: OHC
Pojemność skokowa: 150 ccm
Średnica x skok tłoka: 57,8 x 57,4 mm
Stopień sprężania: 9,2 : 1
Moc maksymalna: 7 kW (9,5 KM) przy 7500 obr/min
Moment obrotowy: 8,5 Nm przy 4000 obr/min
Zasilanie: gaźnik podciśnieniowy
Rozruch: elektryczny/nożny
Przeniesienie napędu: automatyczne bezstopniowe pasowe

PODWOZIE

Rama: stalowa rurowa
Zawieszenie przednie: teleskopowe
Zawieszenie tylne: wahacz wleczony, dwa elementy resorująco-tłumiące
Hamulec przedni: jednotarczowy
Hamulec tylny: jednotarczowy
Ogumienie: bezdętkowe, przód/tył 110/70-12, 130/70-12 (na kołach pojazdu testowego 4 x 12)

WYMIARY I MASY

Długość: 2070 mm
Szerokość: 735 mm
Wysokość: 1410 mm
Rozstaw osi: 1450 mm
Masa pojazdu gotowego do jazdy: 140 kg
Zbiornik paliwa: 10,5 l

DANE EKSPLOATACYJNE

Prędkość maksymalna: >85 km/h

Zużycie paliwa: 3,4 l/100km (w teście)

KOMENTARZE


REKLAMA