fbpx
A password will be e-mailed to you.

Z rosnącą w Europie modą na skutery na dużych kołach, w ofercie polskich importerów coraz częściej można znaleźć tego typu pojazdy.

Po ubiegłorocznej premierze na polskim rynku modelu Kymco People 50, do redakcyjnego testu dostaliśmy jego dużą wersję z silnikiem o pojemności skokowej 250 ccm. Jest większym skuterem niż pięćdziesiątka nie tylko w zakresie pojemności silnika. Oba pojazdy są bardzo podobne do siebie i dopiero gdy stoją obok siebie, widać różnicę w ich gabarytach. W rollerze, który u nas jest dostępny jedynie jako motorower, instalowany jest również silnik czterosuwowy chłodzony powietrzem o pojemności skokowej 125 ccm, jednak tę wersję silnikową można kupić na indywidualne zamówienie u importera. Natomiast w dużym People jest również montowany silnik o pojemności skokowej 271 ccm. Ten model nosi oznaczenie 300i i w Polsce nie jest dostępny, głównie ze względu na dużo wyższą cenę.


REKLAMA

Jak wspomniałem, 250 jest większa i cięższa od 50. Wygląda tak, jakby pięćdziesiątkę napompowano albo oglądano ją przez szkło powiększające. Wszystko jest proporcjonalnie powiększone. Oczywiście krata maskująca pod reflektorem w pięćdziesiątce jest jedynie ozdobą, zaś w testowanym skuterze stanowi prawdziwą osłoną chłodnicy. Nadwozie People’a jest pozbawione typowych dla wielu obecnych rollerów obłości, szczególnie jego przód wygląda potężnie i kanciasto. Stojąc z przodu skutera, tym co przykuje nasz wzrok, będzie dwutarczowy hamulec przedniego koła i zestaw wskaźników. W skuterach klasy średniej nie często spotykamy dwie tarcze hamulcowe. Daje to nie tylko doskonałą skuteczność hamowania, ale również równy rozkład sił na przednim zawieszeniu.

Jak wiadomo, tylko w nielicznych skuterach stosuje się zawieszenie przednie wyposażone w dwie półki, w przeważającej większości jest to zawieszenie jednopółkowe znacznie mniej odporne na skręcanie podczas hamowania z układem jednotarczowym. Ponadto w układzie hamulcowym People’a zastosowano przewody hamulcowe w stalowym oplocie, co znacznie poprawia skuteczność działania.

Natomiast drugim elementem, który zwraca szczególną uwagą, jest duży i czytelny zestaw zegarów. Od lewej mamy wielofunkcyjny wyświetlacz, następnie prędkościomierz i paliwomierz. Poniżej znajdziemy cały rząd przeróżnych kontrolek. Niestety, aby podczas jazdy oczytać inne dane na wyświetlaczu, należy oderwać rękę od kierownicy, gdyż przyciski są umieszczone pod wyświetlaczem. Jednak z drugiej strony takie rozwiązanie wymusza zatrzymanie pojazdu, więc kierujący podczas jazdy nie rozprasza swojej uwagi na czytanie w gruncie rzeczy niezbyt potrzebnych wiadomości i jest skupiony na jeździe.

Poniżej kierownicy mamy po lewej stronie jedynie wlew paliwa. Otwieramy go jak to w większych skuterach Kymco bywa, kluczykiem w stacyjce. Niestety brak jest jakichkolwiek schowków na drobiazgi w panelu przednim pod kierownicą. Natomiast pod kanapą schowamy dwa płytkie kaski lub jeden głęboki i pozostanie tam jeszcze wiele miejsca. Schowek jest podświetlany oraz ma dodatkowo zainstalowane gniazdko prądowe. Za siedziskiem znajduje się bagażnik, a pod nim zespolona lampa tylna wykonana w modnej ostatnio technologii LED. Do zatrzymywania tylnego koła zaprzęgnięto pojedynczy tarczowy hamulec.

Szczerze mówiąc, oględziny skutera w moim przypadku trwały o wiele krócej niż czas poświęcony na czytanie jego opisu. Za wiele dobrych rzeczy słyszałem o tym pojeździe, aby spokojnie go oglądać. W końcu „mały” People stał się hitem Kymco, to może i duży też zasłuży na tę opinię? Jeszcze tylko kontrola poziomu oleju – należy zawsze to zrobić, jeśli mamy do czynienia z pojazdem, którym wcześniej nie jechaliśmy. Licho nie śpi, więc możliwość awarii spowodowanej brakiem oleju lepiej jest z góry wyeliminować.

Zasiadam za kierownicą i mam wrażenie rzadko spotykanej w skuterach ilości miejsca. Rzeczywiście na People może spokojnie jeździć bardzo wysoki skuterzysta i nie będzie cierpiał na klaustrofobię. Aby się o tym przekonać, namówiłem kolegę o słusznym wzroście 197 cm. Zmieścił się bez problemu, nie narzekał, że kolana mu się nie mieszczą i pozostało jeszcze miejsce dla pasażera. Idąc w drugą stronę, czyli patrząc na osoby niższe, mające około metra sześćdziesięciu również nie będą miały za daleko do ziemi, a na kanapie zasiądą po prostu bliżej kierownicy.


REKLAMA



REKLAMA


Silnik już uruchomiony, temperatura również już wzrosła, więc w drogę! Pierwsze wrażenie, jest takie, że czegoś mi między kolanami brakuje, bo pozycja za kierownicą i prowadzenie tego pojazdu bardziej przypomina motocykl niż skuter. Zapewne oprócz dobrze dobranych odległości między kanapą, podestem a kierownicą, to jeszcze motocyklowe koła o średnicy szesnastu cali potęgują takie wrażenie.

Skuter jest bardzo stabilny. Pierwsze przyspieszanie, hamowanie, lekkie łuki pokonywane coraz szybciej, zaczynamy się z Peoplem lepiej poznawać. Testowy pojazd ma bardzo niewielki przebieg, więc na twarde zawieszenie nie mogę zbytnio narzekać. Czemu? Kymco i kilka innych marek ma to do siebie, że dopiero po około dwóch tysiącach kilometrów zawieszenie zaczyna być bardziej komfortowe, zapewne ono też musi się dotrzeć. Ruszam spod sygnalizatora świetlnego i po chwili mam dwa razy więcej na szybkościomierzu niż pozwala na to kodeks drogowy. Niby nic wielkiego, ale pod kanapą warczy silniczek mający zaledwie ćwierć litra i produkujący dwadzieścia koników mechanicznych. Ostatnio ujeżdżałem kilka podobnej wielkości skuterów, one również w tym zakresie prędkości były bardzo dynamiczne i w zasadzie niczym nie ustępowały większym i cięższym 400. Ten jednak, mam wrażenie, chyba najlepiej ze wszystkich średniaków przyspieszał. Co to oznacza? Otóż to, że każde wyprzedzanie w wydaniu People trwa krótko, skuter pod tym względem jest więc bezpieczny.

Szesnastocalowej średnicy koła nie zwiedzają wszystkich dziur w jezdni do spodu, jak dzieje się to w przypadku małych rollerów. Również przejeżdżanie kolein wzdłuż nie powodowało zachwiania toru jazdy. Taka właśnie jest specyfika dużych i względnie wąskich kół. Gabaryty pojazdu są bliższe megaskuterom niż małym miejskim pięćdziesiątkom. Mimo to People jest bardzo zwinny w ruchu miejskim, a dzięki smukłej sylwetce można przyjąć zasadę, że jeśli miedzy autami zmieściła się kierownica bez składania lusterek, to reszta mieści się z zapasem. Jedynie masa własna skutera czasami dawała się we znaki. Oczywiście People jest dużo lżejszy od megaskuterów, ale również cięższy od skuterów z grupy 50-125-150 ccm. Inna kwestia, to manewrowanie w ulicznych korkach. Otóż ta czynność, tak irytująca zazdrosnych katamaraniarzy, jest trochę w tym przypadku utrudniona. Co prawda jazda miedzy autkami nie stanowi problemu (oczywiście jeśli jakiś złośliwiec nie postanowi otworzyć drzwi w celu wietrzenia wnętrza), to zmiana pasa ruchu między stojącymi samochodami w przypadku skutera tej wielkości staje się utrudniona. Niestety, ale w takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się małe pięćdziesiątki. Ale tylko dlatego, że właśnie są krótkie i zwarte.

Ponieważ skuter tak ślicznie odjeżdżał, hamował, prowadził się i w ogóle był cacy, pojechaliśmy w trasę. No, może raczej traskę, w kierunku wschodnim. Trzeba pamiętać, że czym by się nie jechało, to i tak stan polskich dróg potrafi skutecznie popsuć przyjemność z jazdy. Prędkość podróżna zawierała się w przedziale 90-120 km/h, ze wskazaniem na 100-110. Podczas wyprzedzania wolniejszych pojazdów People’a da się pognać powyżej 140 km/h. Ochrona przed wiatrem dobra, bo niewielka szybka odchylała co nieco strugę powietrza od kierowcy. Żadnych uciążliwych turbulencji za szybą nie zauważyłem. Da się założyć tezę, że tym skuterem można bez problemu uprawiać turystykę z prędkościami podróżnymi oscylującymi około setki. Wówczas podejrzewam, że na dziesięciolitrowym zbiorniku paliwa udałoby się przejechać prawie trzysta kilometrów. Skąd takie przypuszczenie? Otóż podczas testu, podczas którego jeździłem głównie w mieście i dynamika pojazdu była wykorzystywana w pełni, średnie spalanie wyniosło 3,7l/100km. W trasie przyspiesza się rzadziej i jedzie się raczej z prędkością stałą, więc apetyt skutera na paliwo jest mniejszy.

Po przejechaniu ponad dwustu kilometrów nie czułem zmęczenia i żadna część ciała nie była obolała, stąd moje stwierdzenie o uniwersalności People’a. Na drodze gruntowej również zachowywał się dużo bardziej stabilnie niż skutery na małych kołach. Na koniec jeszcze drobiazg. Otóż cena People’a w stosunku do jakości i jego możliwości jest jak najbardziej atrakcyjna.

Podsumowując, można postawić pytanie: czy ten skuter jest dobry, fajny i spełnia swoje skuterowe przeznaczenie? Tak, jest to wygodny skuter o modnej obecnie linii nadwozia, na dużych kołach, nadający się również do niedalekiej turystyki. I raczej nie po autostradach, których w Polsce i tak nie ma. Jak każdy pojazd ma również swoje minusy i zaliczyłbym do nich: brak jakichkolwiek schowków w panelu przednim oraz słabo czytelny wyświetlacz podczas jazdy w słońcu. Poza tym same plusy. Trzeba dodać, że doskonale nadaje się na polskie dziurawe drogi.

Dane techniczne Kymco People 250i

Silnik: czterosuwowy, chłodzony cieczą
Rozrząd: SOHC
Układ: jednocylindrowy
Pojemność skokowa: 251 ccm
Moc maksymalna: 15,4 kW 20,5 KM) przy 8250 obr/min
Moment obrotowy: 21,1Nm przy 6740 obr/min
Zasilanie: wtrysk
Rozruch: elektryczny
Przeniesienie napędu: automat
Rama: stalowa rurowa
Zawieszenie przednie: teleskopowe
Zawieszenie tylne: wahacz wleczony, dwa elementy resorująco-tłumiące
Hamulec przedni: dwutarczowy 260 mm
Hamulec tylny: tarczowy 260 mm
Opony przód-tył: 110/70-16-140/70-16
Długość: 2140 mm
Szerokość: 750 mm
Wysokość: 1370 mm
Masa pojazdu: 165 kg
Zbiornik paliwa: 10 l
Uzyskana prędkość maksymalna: 143 km/h
Średnie zużycie paliwa: 3,7 l/100km
CENA: 13 500 zł
KOMENTARZE


REKLAMA