W niedzielę podczas wyścigu o Grand Prix Malezji zginął Marco Simoncelli. Tragedia miała miejsce na drugim okrążeniu wyścigu klasy MotoGP.

Marco Simoncelli przewrócił się na szybkim prawym zakręcie, ale zamiast wylecieć z motocyklem  w żwir wrócił tuż pod koła Colina Edwardsa i Valentino Rossiego. Obaj nie mieli szans ominąć Włocha. Po długotrwałej reanimacji Marco Simoncelli zmarł w wyniku obrażeń klatki piersiowej, głowy i szyi. Wypadek będzie badany przez FIM, w szczególności fakt, że z głowy zawodnika spadł kask.


REKLAMA

Marco Simoncelli był nadzieją włoskich wyścigów i typowany był na następcę Valentino Rossiego. W mistrzostwach Świata zadebiutował w 2002 roku w Brnie w klasie 125, w tym samym sezonie został też Mistrzem Europy.  W tej kategorii rywalizował do końca 2005 roku i odniósł dwa zwycięstwa. Od 2006 roku ścigał się już w klasie 250, gdzie w 2008 roku sięgnął po tytuł Mistrza Świata na motocyklu Gilera.

W 2009 roku stracił tytuł na rzecz Hiroshi Aoyamy, ale przesądzone już było, że przenosi się do klasy MotoGP. W pierwszym sezonie „królewskiej” klasy nie udało mu się stanąć na podium, ale już w roku 2011 co raz śmielej zaczął poczynać sobie w czołówce. Wywalczył dwa pole position, a w Brnie stanął pierwszy raz na podium.

Największy sukces odniósł tydzień przed śmiercią zajmując drugie miejsce w wyścigu o Grand Prix Australii. Marco Simoncelli miał 24 lata, wystartował w sumie w 148 Grand Prix, wygrał 14 wyścigów i 31 razy stawał na podium. W sezonie 2011 miał dosiadać jednej z czterech fabrycznych Hond o pojemności 1000 ccm.

Tekst Łukasz Świderek | Zdjęcia Agencja Świderek

KOMENTARZE

REKLAMA