fbpx

Dla kogo tytuł mistrza świata na żużlu? Przed finałową rundą cyklu SGP liderujący Robert Lambert ma punkt przewagi nad Bartoszem Zmarzlikiem i trzy nad Bradym Kurtzem. Brytyjczyk broni prowadzenia na swoim ligowym torze, Polak wraca na obiekt, na którym czterokrotnie wygrywał rundy Grand Prix, a czyhający za ich plecami Australijczyk może okazać się czarnym koniem wielkiego finału…

Przed rozpoczęciem sezonu 2026 Speedway Grand Prix głównymi kandydatami do złota wydawali się Bartosz Zmarzlik i Brady Kurtz. Polak przystępował do walki jako sześciokrotny mistrz świata, natomiast Australijczyk chciał odegrać się za poprzedni rok, kiedy do złota zabrakło mu zaledwie jednego punktu. Z kolei Robert Lambert miał co prawda walczyć o czołowe miejsca, ale nikt nie spodziewał się, że to on przyjedzie do Torunia w złotym plastronie.

Zmarzlik i Kurtz idą łeb w łeb

Zmarzlik rozpoczął sezon spokojnie – bez większych wpadek i zawsze finiszując blisko czołówki. W Landshut oraz Pradze stawał na najniższym stopniu podium, a do tego w sześciu pierwszych rundach za każdym razem wjeżdżał do finału. Mimo że nie wygrywał, to regularnie zgarniał duże punkty i utrzymywał się na czele stawki.

Kurtz pierwszy mocny cios wyprowadził tymczasem podczas podwójnej rundy w Manchesterze. W Wielkiej Brytanii Brady najpierw zgarnął drugie miejsce, a kolejnego wieczoru – wygrał. W ciągu dwóch rund zdobył aż 39 punktów i odebrał Zmarzlikowi prowadzenie w „generalce”. Australijczyk wyraźnie się rozpędzał – od Pragi aż do Rygi wystąpił w siedmiu kolejnych finałach.

Zmarzlik szybko mu jednak odpowiedział, zdobywając imponujące zwycięstwo we Wrocławiu. Na Stadionie Olimpijskim Bartek świętował pierwszy triumf w turnieju Grand Prix od ponad roku, a na podium – na dwa dni przed Dniem Ojca – dołączyli do niego jego synowie Antek i Franek. Obrońca tytułu wyjechał z Wrocławia ze złotym plastronem, a podium wywalczone w Malilli potwierdziło, że nawet bez wyraźnej dominacji pozostaje on tym, którego wszyscy chcą pokonać.

W tym czasie Lambert nadal pozostawał w cieniu liderów. Po niezłym otwarciu w Landshut zaliczył słabsze występy w Pradze i Manchesterze. Po czterech rundach tracił do lidera aż 23 punkty. W cyklu, w którym czołówka rzadko notuje poważne wpadki, wydawało się, że Brytyjczyk może co najwyżej liczyć na walkę o brąz.

Kurtz i Zmarzlik szli w tym roku łeb w łeb / fot. SGP

Lambert wyskakuje zza pleców liderów

Przełom nastąpił we Wrocławiu. Lambert zajął drugie miejsce, a do tego do swojego dorobku dołożył trzy punkty zdobyte w sprincie. Później ponownie był drugi w Malilli, a prawdziwy zwrot nastąpił dopiero w Łodzi. Brytyjczyk wygrał, podczas gdy Zmarzlik po raz pierwszy od maja 2025 roku nie awansował do finału. Kurtz zajął trzecie miejsce i zrównał się z Polakiem na czele „generalki”, a pozostający dotąd nieco z tyłu Lambert… nagle zmniejszył stratę do zaledwie ośmiu punktów. To właśnie wtedy walka dwóch zawodników o złoto zamieniła się w pojedynek trzech.

Zmarzlik odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – zaledwie tydzień później wygrywając turniej w Rydze. Polak odzyskał samodzielne prowadzenie w mistrzostwach i odskoczył Kurtzowi na cztery punkty. Lambert ponownie przyjechał jednak drugi i przedłużył serię finiszów w ścisłej czołówce.

Przed turniejem w Vojens Zmarzlik miał dziesięć punktów przewagi nad Lambertem, ale jeden deszczowy dzień wystarczył, aby ten zapas całkowicie zniknął. Najpierw Kurtz wygrał sprint i ponownie zrównał się ze Zmarzlikiem na czele tabeli, podczas gdy Lambert zdobył trzy punkty za drugie miejsce. Wieczorem Brytyjczyk najlepiej radził sobie z trudnymi warunkami i prowadził po 20 biegach. Organizatorzy, tłumacząc się ulewą (która towarzyszyła im jednak od początku zawodów) zdecydowali o odwołaniu trzech ostatnich biegów, a wyniki fazy zasadniczej uznano za końcowe.

Tym samym to Lambert został zwycięzcą Grand Prix Danii i zupełnie niespodziewanie wskoczył na pozycję lidera klasyfikacji generalnej! W pięciu ostatnich turniejach ani razu nie wypadł z czołowej dwójki – wygrał w Łodzi i Vojens, a we Wrocławiu, Malilli oraz Rydze był drugi. W tym czasie zdobył aż 100 punktów i odrobił całą stratę do Zmarzlika oraz Kurtza.

Bartosz Zmarzlik świętujący z synami swoje jubileuszowe, trzydzieste zwycięstwo w turnieju SGP. / fot. SGP

Regularność popłaci?

Każdy z trzech kandydatów dotarł do finału sezonu w inny sposób. Największym atutem Zmarzlika była regularność. Polak wygrał dwie rundy, rzadko wypadał poza ścisłą czołówkę i ani razu nie zdobył mniej niż 11 punktów. Słabiej radził sobie jedynie w sprintach, w których nie wywalczył dotąd ani jednego „oczka”.

Kurtz wygrał tylko raz, ale przez większą część sezonu nie schodził z poziomu pozwalającego mu walczyć o złoto. Po słabym początku w Landshut siedem razy z rzędu awansował do finału. Nie powtórzył co prawda ubiegłorocznej serii pięciu kolejnych zwycięstw, ale niemal przez cały rok pozostawał tuż za plecami Zmarzlika, przy okazji dorzucając do puli po kilka punktów ze sprintów.

Lambert długo nie wyglądał z kolei jak kandydat do walki o tytuł mistrzowski. Jego sezon dzieli się na dwie zupełnie różne części: nierówny początek oraz znakomita druga jego część. Brytyjczyk najlepiej punktuje również w sprintach – zdobył w nich dziewięć punktów, przy pięciu Kurtza i zerowym dorobku Zmarzlika.

Lambert, Zmarzlik czy Kurtz – dla kogo mistrzostwo sezonu 2026? / fot. SGP

Toruń znów rozstrzygnie losy mistrzostwa SGP

Lambert jedzie do Torunia jako lider i kapitan miejscowej drużyny, więc trudno wyobrazić sobie dla niego lepszy obiekt do obrony prowadzenia w „generalce”. Zmarzlik wygrywał rundy SGP na MotoArenie już czterokrotnie – w latach 2020, 2021, 2023 i 2024. Kurtz również ma stąd świetne wspomnienia, ponieważ przed rokiem wraz z Jackiem Holderem poprowadził Australię do zwycięstwa w Speedway of Nations.

Pierwsze punkty zostaną rozdane jeszcze przed turniejem głównym. W sprincie będzie można zdobyć cztery „oczka”, a więc więcej niż wynosi różnica pomiędzy całą trójką. Sytuacja w klasyfikacji generalnej może diametralnie zmienić się zanim jeszcze zawodnicy wyjadą do pierwszego biegu wieczornych zawodów.

Zmarzlik musi zdobyć od Lamberta o dwa punkty więcej, aby wyprzedzić go bez dodatkowych rozstrzygnięć. Kurtz potrzebuje odrobić cztery „oczka” do Brytyjczyka i dwa do Polaka. „Lambo” wystarczy dojechanie przed swoimi głównymi rywalami, by cieszyć się z tytułu.

Warto pamiętać, że jeśli po zakończeniu rywalizacji na czele klasyfikacji co najmniej dwóch zawodników będzie miało tyle samo punktów – o tytule mistrza świata zdecyduje dodatkowy wyścig.

Transmisję z zawodów SGP w Toruniu będzie można oglądać w sobotę 26 wrzęsnia 2026 roku w Eurosporcie 3, HBO Max i Playerze. Relacja z kwalifikacji od 14:00, z kolei studio przed zawodami – od 18:30.

Zdjęcia: SGP

KOMENTARZE