Czy to najlepszy sezon Speedway Grand Prix od lat? Po siedmiu rundach w klasyfikacji generalnej brak wyraźnego lidera i co ciekawe – żaden z żużlowców nie wygrał więcej niż jednego turnieju! W efekcie, po Grand Prix w Łodzi – w którym na podium stanął Patryk Dudek – Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik mają na koncie po 109 punktów, a zaledwie osiem „oczek” dalej czai się Robert Lambert. O losach tegorocznego mistrzostwa zdecydują trzy ostatnie turnieje – w Rydze, Vojens i Toruniu!
Na skróty:
Zdjęcia: Monster Energy, SGP
Siódmy przystanek w tegorocznej, niezwykle zaciętej rywalizacji, w indywidualnych żużlowych mistrzostwach świata rozegrany został w Łodzi. Tamtejsza Moto Arena po raz pierwszy w historii znalazła się w kalendarzu SGP, będąc w tym sezonie drugim z trzech polskich przystanków. Co ciekawe, w tym sezonie każdy z sześciu rozegranych dotychczas turniejów miał innego zwycięzcę, więc zmagania w Łodzi zapowiadały się jeszcze bardziej pasjonująco.
Emocji nie zabrakło jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji. Organizatorzy zapobiegawczo zdecydowali się odwołać kwalifikacje i punktowany sprint z powodu prognozowanych ulew oraz burz. W efekcie tor przykryto plandekami i jak się okazało – był to dobry ruch, ponieważ tuż po godz. 18:00 nad stadionem przeszła ulewa. Zawody wystartowały jednak niemalże punktualnie, zaledwie kilka minut po godzinie 19:00.
W roli lidera klasyfikacji generalnej do Łodzi przyjechał, obrońca tytułu mistrzowskiego, Bartosz Zmarzlik. Polak miał bezpieczną, pięciopunktową przewagę nad swoim największym rywalem z ubiegłego sezonu – Bradym Kurtzem. Sześciokrotny mistrz SGP od początku nie był jednak w stanie złapać tempa. W dwóch pierwszych startach wywalczył zaledwie jeden punkt, po drodze co rusz zmieniając motocykle. Te modyfikacje pozwoliły mu poprawić starty, ale na dystansie wyraźnie brakowało mu tempa. „Okropnie się męczyłem. Czułem się naprawdę wolny” – mówił Zmarzlik już po zawodach.
Polak zdołał jednak uratować ten wieczór. W trzech kolejnych startach fazy zasadniczej zdobył siedem punktów i awansował do tzw. wyścigów ostatniej szansy. Tam jednak po słabym starcie i próbie odrabiania strat, na metę wpadł jako drugi, przegrywając z dziewiątym po rundzie zasadniczej Michaelem Jepsenem Jensenem. Ostatecznie Zmarzlik ukończył turniej na szóstym miejscu, a jego imponująca seria 14 finałów SGP z rzędu – dobiegła końca. Poprzednim turniejem, w którym odpadł przed finałem, była runda w Warszawie w połowie maja 2025 roku.
Nienajlepiej turniej rozpoczął także Kurtz. Po dwóch seriach miał on na koncie tylko trzy punkty i wydawało się, że będzie miał problem z bezpośrednim awansem do finału. Później jednak wygrał trzy biegi z rzędu i zakończył fazę zasadniczą z 12 punktami na koncie. Lepszy był tylko Patryk Dudek, który wygrał cztery z pięciu swoich pierwszych startów i w sumie zgromadził na koncie 13 „oczek”. To ostatecznie Polak i Australijczyk wywalczyli sobie bezpośredni awans do finału.
W finale Kurtz najlepiej ruszył spod taśmy, ale na pierwszym łuku pojechał za szeroko, a na przeciwległej prostej został przyblokowany przez Jepsena Jensena. Ostatecznie minął metę na trzecim miejscu i nie wykorzystał więc w pełni nieobecności Zmarzlika w finale. Brady zdobył ostatecznie 16 punktów i tym samym odrobił całą pięciopunktową stratę do Polaka.

Patryk Dudek w fazie zasadniczej w Łodzi wygrał 4 z 5 swoich biegów i wszedł bezpośrednio do finału! / fot. Monster Energy
Po siedmiu rundach Kurtz i Zmarzlik mają na koncie po 109 punktów, jednak liderem klasyfikacji został Australijczyk. Obaj wygrali w tym roku po jednym turnieju, ale w takim przypadku o kolejności w klasyfikacji generalnej decyduje liczba drugich miejsc. Kurtz był drugi w Pradze oraz podczas pierwszej rundy w Manchesterze, natomiast Zmarzlik ani razu nie zajął w tym sezonie tej pozycji. Kurtz został tym samym nowym-starym liderem cyklu. Prowadził już po swoim zwycięstwie w drugim turnieju w Manchesterze, ale stracił pierwszą pozycję na rzecz Zmarzlika we Wrocławiu.
Teraz sytuacja przypomina ubiegłoroczną walkę tej dwójki o tytuł, choć Australijczyk znajduje się w znacznie lepszym położeniu. W sezonie 2025 na trzy rundy przed końcem tracił do Polaka dziewięć punktów, a całe mistrzostwa przegrał o jedno „oczko”. Tym razem rozpocznie finałową część sezonu z identycznym dorobkiem co sześciokrotny mistrz świata. Jeżeli po ostatniej rundzie w Toruniu Zmarzlik i Kurtz nadal będą mieli tyle samo punktów na czele klasyfikacji, o mistrzostwie nie zdecyduje liczba zwycięstw ani drugich miejsc. Regulamin na sezon 2026 mówi jasno, że w przypadku remisu na pierwszej pozycji rozegrany zostanie dodatkowy bieg o tytuł…
Do walki dwóch ubiegłorocznych rywali coraz śmielej włącza się jednak Robert Lambert. Brytyjczyk wygrał w Łodzi po raz pierwszy w SGP od zawodów w Vojens we wrześniu 2024 roku. Po pięciu seriach w sobotnich zawodach miał on na koncie dziesięć punktów i musiał startować w LCQ. Wygrał zarówno wyścig ostatniej szansy, jak i późniejszy finał, utrzymując za plecami Patryka Dudka.

Lambert, Dudek i Kurtz na podium SGP w Łodzi / fot. Monster Energy
Co ciekawe, Lambert od trzech rund regularnie zmniejsza dystans do prowadzących. We Wrocławiu i w Malilli był drugi, a w Łodzi stanął na najwyższym stopniu podium. Ma obecnie 101 punktów i traci do Kurtza oraz Zmarzlika tylko osiem „oczek”. Przewaga Brytyjczyka nad czwartym Michaelem Jepsenem Jensenem wynosi już 21 punktów, dlatego końcówka sezonu coraz bardziej zapowiada się na walkę nie dwóch, a trzech zawodników o tytuł mistrzowski.
Bardzo dobry występ przed polską publicznością zanotował Patryk Dudek. W fazie zasadniczej zdobył 13 punktów i z pierwszego miejsca bezpośrednio awansował do finału. Tam przyjechał za Lambertem, zajmując drugie miejsce i zgarniając swoje pierwsze podium od powrotu do stałej stawki SGP w sezonie 2026. Zdobyte w Łodzi 18 punktów pozwoliło Dudkowi awansować z dziewiątego na piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Polak ma 69 „oczek” i znajduje się w czołowej siódemce, która po zakończeniu sezonu zapewni sobie bezpośrednie utrzymanie w cyklu.

Urzędujący indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik oraz mistrz Europy Patryk Dudek / fot. Monster Energy
A co z resztą Polaków? Kacper Woryna zakończył zawody na ósmej pozycji. W fazie zasadniczej zdobył siedem punktów, a w LCQ przyjechał za Jepsenem Jensenem i Zmarzlikiem. Jego występ odbił się jednak głośnym echem. Podczas ataku na Dominika Kuberę w XX biegu, Woryna zahaczył o motocykl rywala. W efekcie Kubera stracił panowanie nad motocyklem i z dużą siłą wpadł pod dmuchaną bandę. Na szczęście wyszedł z wypadku bez poważnych obrażeń i był w stanie kontynuować zawody. Woryna został z tego biegu wykluczony. Potem Woryna jeszcze notował dwa upadki w 17. biegu, by przy trzecim restarcie w pełnym składzie… sięgnąć po zwycięstwo. Do klasyfikacji generalnej Woryna dopisał w Łodzi dziewięć punktów i z dorobkiem 64 „oczek” zajmuje w klasyfikacji generalnej siódme miejsce. Kubera zakończył łódzką rundę na 14. Pozycji. Z dziką kartą wystartował w Łodzi również Piotr Pawlicki. Polak wygrał swój czwarty bieg, ale łącznie zdobył tylko sześć punktów i zakończył rundę na 11. miejscu.
Po turnieju w Łodzi lista zwycięzców sezonu 2026 wydłużyła się do siedmiu nazwisk. Brak wyraźnej dominacji w wykonaniu któregokolwiek z zawodników sprawia, że końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco. Do końca pozostały już tylko trzy turnieje – 8 sierpnia w Rydze, 12 września w Vojens oraz 26 września w Toruniu. Do zdobycia wciąż pozostało 68 punktów – po 20 za wygraną w każdym z trzech turniejów i dwukrotnie po 4 za triumfy w sprintach (w Vojens i Toruniu). Kto będzie najlepszy?

Kurtz i Zmarzlik idą w tym roku łeb w łeb / fot. SGP
SGP Łódź 2026 – wyniki:
- Robert Lambert (Wielka Brytania) – 13+3 (1,2,3,2,2,3) – 20 pkt GP
- Patryk Dudek (Polska) – 15 (3,3,3,1,3,2) – 18
- Brady Kurtz (Australia) – 13 (1,2,3,3,3,1) – 16
- Michael Jepsen Jensen (Dania) – 7+3 (0,3,2,1,1,0) – 14
- Jan Kvech (Czechy) – 10+2 (3,3,1,0,3) – 12
- Bartosz Zmarzlik (Polska) – 8+2 (1,0,2,3,2) – 11
- Leon Madsen (Dania) – 8+1 (2,0,2,2,2) – 10
- Kacper Woryna (Polska) – 7+1 (2,2,w,0,3) – 9
- Max Fricke (Australia) – 11+0 (3,3,3,2,0) – 8
- Jason Doyle (Australia) – 7+0 (2,1,1,3,0) – 7
- Piotr Pawlicki (Polska) – 6 (0,1,1,3,1) – 6
- Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 6 (2,2,0,1,1) – 5
- Anders Thomsen (Dania) – 5 (3,0,2,0,0) – 4
- Dominik Kubera (Polska) – 5 (1,1,1,0,2) – 3
- Kai Huckenbeck (Niemcy) – 3 (0,1,0,1,1) – 2
- Nazar Parnicki (Ukraina) – 2 (0,0,0,2,0) – 1
- Marcin Nowak (Polska) – ns
- Szymon Szlauderbach (Polska) – ns
SGP 2026 – klasyfikacja generalna po 7 rundach:
- Brady Kurtz (Australia) – 109 pkt (8,18,18+1,20,14,14,16)
- Bartosz Zmarzlik (Polska) – 109 (16,16,14,16,20,16,11)
- Robert Lambert (W. Brytania) – 101 (14,6,12+3,7,18+3,18,20)
- Michael Jepsen Jensen (Dania) – 80 (2,14,11,18,16,5,14)
- Patryk Dudek (Polska) – 69 (10,5,9,5,11,11,18)
- Leon Madsen (Dania) – 65 (1,20,8,6,10,10,10)
- Kacper Woryna (Polska) – 64 (20,11,4,9,5,6,9)
- Max Fricke (Australia) – 62 (3,7,20,12,6+2,4,8)
- Jack Holder (Australia) – 55 (9,12,16+4,14,0,-,-)
- Anders Thomsen (Dania) – 54 (-,4,10,4,12,20, 4)
- Jason Doyle (Australia) – 49 (11,8,7,11,2,3,7)
- Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 49 (5,9,6,3,8+1,12,5)
- Jan Kvech (Czechy) – 46 (-,3,5,10,9,7,12)
- Dominik Kubera (Polska) – 31 (7,10,-,-,3,8,3)
- Daniel Bewley (W. Brytania) – 18 (18,-,-,-,-,-, -)
- Nazar Parnicki (Ukraina) – 17 (6,2,1,1,4,2, 1)
- Kai Huckenbeck (Niemcy) – 13 (-,-,2,8,-,1, 2)
- Fredrik Lindgren (Szwecja) – 12 (12,-,-,-,-,-, -)
- Maciej Janowski (Polska) – 11 (-,-,-,-,7+4,-)
- Kim Nilsson (Szwecja) – 9 (-,-,-,-,-,9)
- Thomas Brennan (W. Brytania) – 7 (-,-,3+2,2,-,-)
- Piotr Pawlicki (Polska) – 6 (6)
- Norick Bloedorn (Niemcy) – 4 (4,-,-,-,-,-)
- Adam Bednar (Czechy) – 1 (-,1,-,-,-,-)
- Marcel Kowolik (Polska) – 1 (-,-,-,-,1,-)
- Kevin Woelbert (Niemcy) – 0 (0,-,-,-,-,-)
- Nikodem Mikołajczyk (Polska) – 0 (-,-,-,-,0,-)







