Czy ktoś brał pod uwagę taki powrót do MotoGP? Cal Crutchlow ponownie wystartuje w barwach zespołu Honda LCR i pojedzie w GP Włoch na torze Mugello jako zastępca kontuzjowanego Johanna Zarco. Dla ekipy Lucio Cecchinello to awaryjne rozwiązanie, ale też jedno z tych, które od razu elektryzuje kibiców. Bo choć Brytyjczyk od kilku lat nie ściga się już regularnie, jego nazwisko wciąż sporo znaczy w paddocku.
Johann Zarco, po fatalnie wyglądającym wypadku w GP Katalonii, musi przygotować się na dłuższy rozbrat z MotoGP. Francuz upadł wraz z Lucą Marinim i Pecco Bagnaią już w pierwszym zakręcie, podczas pierwszego restartu po wypadku Alexa Marqueza. W chwili kraksy lewa noga Zarco pechowo zakleszczyła się w tylnej części motocykla Bagnaii i wraz z nim przekoziołkowała przez pobocze. Wyglądało to fatalnie, choć ostatecznie Francuz uniknął najgorszego scenariusza.
Badania wykazały jednak poważny uraz kolana, obejmujący więzadła oraz łąkotkę, a także niewielkie złamanie kości strzałkowej w okolicy kostki. Kolano trzeba będzie zoperować, ale data zabiegu nie jest jeszcze znana, ponieważ lekarze czekają, aż zejdzie pierwszy obrzęk. To oznacza, że na razie nikt rozsądny nie będzie zgadywał, kiedy Zarco znów będzie gotowy do ścigania.
Biorąc pod uwagę okoliczności, zespół LCR musiał znaleźć zastępstwo. I tu zaczynają się schody. Honda nie ma dziś wielkiego wyboru, jeśli chodzi o zawodników, których można z marszu posadzić na motocyklu MotoGP. Naturalnym kandydatem do takiej roli mógłby być Aleix Espargaro, ale Hiszpan sam dochodzi do siebie po poważnym wypadku podczas testów w Malezji. Takaaki Nakagami pozostaje z kolei kluczową postacią w programie rozwojowym HRC i ma skupić się na pracy nad nowym prototypem motocykla o pojemności 850 cm³, przygotowywanym pod przyszłoroczne przepisy MotoGP.
W teorii można byłoby rozejrzeć się szerzej po strukturach Hondy, ale w praktyce to też nie jest takie proste. Fabryczny program HRC w WSBK od początku sezonu sam miał pod górkę. Somkiat Chantra, były zawodnik LCR Hondy w MotoGP, oraz Jake Dixon trafili do superbike’owego projektu Hondy na sezon 2026, ale obaj już zimą mierzyli się z kontuzjami. Do tego dochodzi kalendarz, zobowiązania kontraktowe, zupełnie inna specyfika motocykla i fakt, że wskoczenie z marszu na RC213V podczas weekendu MotoGP nie jest czymś, co robi się między jedną kawą a briefingiem technicznym.
Ten przypadek dobrze pokazuje, jak trudne stało się dziś znalezienie sensownego zastępcy w MotoGP. Kiedyś można było mieć wrażenie, że wystarczy sięgnąć po testera, zawodnika z innej serii albo młodego wilka z Moto2. Dziś każdy z tych scenariuszy ma gwiazdkę. Testerzy mają swoje programy rozwojowe, zawodnicy z WSBK swoje mistrzostwa i własne problemy zdrowotne, a najlepsi zawodnicy Moto2 walczą o tytuły, kontrakty i przyszłość, więc nikt nie chce wyrywać ich z sezonu tylko po to, by przez jeden weekend pełnili rolę strażaka.
W efekcie LCR zrobiło coś, co w takich sytuacjach bywa najrozsądniejsze: zadzwoniło do kogoś, kto zna zespół, Hondę i realia tej klasy od podszewki. Tym kimś jest Cal Crutchlow. Brytyjczyk ma za sobą kawał historii w MotoGP. W królewskiej klasie zadebiutował w 2011 roku w ekipie Tech3 Yamaha, a już rok później zaczął regularnie dobijać się do walki o podia. W 2014 roku trafił do fabrycznego Ducati, ale ten związek nie przetrwał długo. Po jednym sezonie przeniósł się do LCR Hondy i właśnie tam przeżył najlepszy rozdział swojej kariery.
W 2016 roku Crutchlow wygrał deszczowe GP Czech w Brnie, zostając pierwszym Brytyjczykiem od 1981 roku, który triumfował w wyścigu królewskiej klasy. Dla LCR Hondy był to z kolei pierwszy wygrany wyścig w klasie MotoGP. Jeszcze w tym samym sezonie Cal i team dorzucili do puli zwycięstwo w Australii, a trzecią wygraną odnieśli wspólnie w Argentynie w 2018 roku. Crutchlow pełnoetatowe ściganie zakończył po sezonie 2020, mając na koncie trzy zwycięstwa, sporo podiów i opinię zawodnika, który nigdy nie owijał w bawełnę. Ani na torze, ani poza nim.

Cal Crutchlow świętujący w Brnie swoją pierwszą wygraną w MotoGP
Po zakończeniu regularnych startów Crutchlow nie zerwał jednak kontaktu z MotoGP. Został testerem Yamahy i w kolejnych latach pojawiał się jeszcze w wyścigach jako zastępca. Ostatni raz wystartował w barwach Yamahy podczas GP Japonii 2023, gdzie dojechał do mety na punktowanym, 13. miejscu. Później coraz mocniej dawały o sobie znać problemy z kontuzjowaną dłonią, przez co jego obecność na motocyklu MotoGP stała się znacznie rzadsza.
Przeczytaj też więcej o karierze Cala Crutchlowa – jego sylwetkę znajdziesz tutaj!
Przed GP Włoch Crutchlow testował w Misano, a Honda LCR oficjalnie potwierdziła, że to właśnie on wsiądzie na motocykl Zarco podczas rundy na Mugello. Sam Brytyjczyk nie ukrywa, że telefon od dawnego zespołu miał dla niego szczególne znaczenie.
„Przede wszystkim życzę Johannowi Zarco szybkiego powrotu do zdrowia. Mam świetne wspomnienia z LCR, a kiedy dostałem telefon z propozycją zastąpienia Johanna, poczułem się wyróżniony i zaszczycony. Wiemy, że to będzie intensywny weekend, ale jestem gotów dać z siebie wszystko i jak najlepiej wykorzystać tę szansę. Zobaczymy, jak nam pójdzie!” – powiedział Cal Crutchlow.
Lucio Cecchinello, szef zespołu LCR, podkreśla, że w tej historii najważniejszy pozostaje powrót Zarco do zdrowia. Jednocześnie trudno się dziwić, że wybór Crutchlowa przyjął z ulgą. To nie jest przypadkowy zastępca, tylko zawodnik, z którym LCR przeżywało jedne z najlepszych momentów w swojej historii.
„Wszyscy jesteśmy z Johannem Zarco i życzymy mu mocnego powrotu do zdrowia. Szukając dla niego zastępstwa, mamy szczęście, że możemy liczyć na naszego byłego zawodnika, Cala Crutchlowa, z którym przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil i z którym zawsze utrzymywaliśmy dobry kontakt. Dziękujemy mu za dyspozycyjność i zrobimy wszystko, aby jak najlepiej wykorzystać ten wspólny czas” – powiedział Lucio Cecchinello.
A reunion for the present, with memories from the past, as Cal joined #LCR in 2015 and raced with us for 6️⃣ seasons. Together, we achieved a total of 12 podium finishes, including 3️⃣ wins. His first one came in Brno in 2016, marking the first #MotoGP victory in LCR’s history 🏆 pic.twitter.com/HjVtDLeEHt
— LCR Team (@lcr_team) May 28, 2026
Na razie Honda LCR nie potwierdziła, czy Crutchlow wystartuje także w kolejnej rundzie, czyli GP Węgier. Pewne jest natomiast, że na Mugello kibice dostaną historię, której jeszcze kilka dni temu raczej nikt nie miał na liście scenariuszy. Crutchlow wraca do zespołu, z którym odnosił największe sukcesy w MotoGP, Honda ratuje sytuację doświadczeniem, a garaż LCR nagle staje się jednym z ciekawszych miejsc w padoku.
Sportowo trudno jednak oczekiwać cudów. Crutchlow nie ścigał się w MotoGP od 2023 roku, w ostatnim czasie jeździł niewiele, a Mugello nie jest miejscem, które wybacza brak rytmu. Do tego dochodzi Honda RC213V, czyli motocykl, który nawet regularnym zawodnikom potrafi uprzykrzyć weekend. Dlatego w tym przypadku samo solidne przejechanie rundy, zebranie danych dla zespołu i finisz w punktach można będzie uznać za sukces.
Bo nawet jeśli nazwisko Crutchlowa wciąż działa na wyobraźnię, ten powrót jest przede wszystkim misją ratunkową. Ciekawą, sentymentalną i bardzo w stylu MotoGP, ale jednak ratunkową.
Przeczytaj też:
- Tylko jeden motocykl na zawodnika w MotoGP od 2027?
- Czy show w MotoGP stało się ważniejsze niż bezpieczeństwo?
- Nicolo Bulega bije rekordy WSBK. Ale czy to wystarczy, by awansować do MotoGP?
- Jorge Martin wraca do wygrywania! To początek marszu po tytuł?
- Marc Marquez znów kontuzjowany! Jak długo będzie pauzował?
- Horner za Ezpeletę na czele MotoGP? Plotki czy coś jest na rzeczy?
- Producenci MotoGP walczą z Liberty Media. O co chodzi w tym konflikcie?
- Koniec z dzikimi kartami w MotoGP. Czy ktoś będzie za nimi płakał?
- KTM chce, by Maverick Vinales stanął na głowie. Co dalej z jego karierą?
- Transferowa cisza przed burzą. Jak mogą wyglądać składy w 2027 roku?
- Jakie rekordy MotoGP może pobić Marc Marquez w sezonie 2026?






