Kacper Woryna wygrał inauguracyjną rundę SGP 2026 w Landshut i zrobił to w swoim debiucie w roli stałego uczestnika cyklu. Bartosz Zmarzlik, broniący tytułu mistrza świata, rozpoczął sezon od trzeciego miejsca. Czy ktokolwiek spodziewał się takich rozstrzygnięć w Niemczech — i tak pięknego biało-czerwonego akcentu akurat w Dzień Flagi RP?
Zdjęcia: Mateusz Wójcik/Monster Energy
W sezonie 2026 w pełnym cyklu SGP startuje aż czterech Polaków, a kalendarz obejmuje trzy polskie rundy, więc już przed inauguracją było jasne, że biało-czerwonych emocji nie zabraknie. Każdy z nich przyjechał do cyklu z własną historią i mocnym sportowym argumentem. Patryk Dudek wrócił do Grand Prix jako mistrz Europy 2025, Dominik Kubera wywalczył przepustkę do elity jako zwycięzca ubiegłorocznego SGP Challenge, a Kacper Woryna zapewnił sobie miejsce w stawce drugim miejscem w SGP Challenge. Oczy kibiców miały być jednak zwrócone przede wszystkim na dwóch bohaterów sezonu 2025: Bartosza Zmarzlika, walczącego o siódme mistrzostwo świata w ciągu ośmiu lat i miano samodzielnego rekordzisty indywidualnych mistrzostw świata na żużlu, oraz Brady’ego Kurtza, któremu rok temu do tytułu zabrakło zaledwie jednego punktu.
Sezon 2026 w Speedway Grand Prix ruszył w Landshut i od razu przypomniał, że żużel bywa sportem nie tylko prędkości, refleksu i odwagi, ale też cierpliwości. Zawodnicy przyjechali do Niemiec otworzyć nowy rozdział walki o mistrzostwo świata, a przez sporą część wieczoru musieli bardziej rozwiązywać torową łamigłówkę niż ścigać się bark w bark. Nawierzchnia długo nie pomagała widowisku. Było nerwowo, ślisko, nierówno, a miejscami po prostu dziwnie. Po trzech seriach startów przerwa na prace torowe przeciągnęła się na tyle, że atmosfera zaczęła przypominać oczekiwanie na werdykt komisji, a nie środek turnieju Grand Prix. Andrzej Lebiediew trafnie podsumował to w rozmowie z Eurosportem, mówiąc o „śmiechu przez łzy” i walce przede wszystkim o to, by bezpiecznie dojechać do mety.
Na szczęście Landshut z czasem zaczęło oddawać to, co wcześniej zabierało. Po długiej kosmetyce nawierzchni pojawiło się więcej ścigania, a wraz z nim emocje, które rosły z każdą serią. Najbardziej konsekwentny w rundzie zasadniczej był Dan Bewley. Brytyjczyk jechał jak natchniony, wygrywał bieg za biegiem i po pięciu startach miał komplet 15 punktów. Szczególnie efektownie wyglądał jego ostatni występ w tej fazie zawodów, gdy musiał odrabiać straty po starcie na koniec stawki, a później jednym atakiem w ostatnim łuku odebrał rywalom zwycięstwo.
W🤯🤯🤯🤯🤯🤯🤯W ❗️❗️❗️
NAJLEPSZY BIEG DNIA ❗️
I niewykluczone, że bieg sezonu…#GermanSGP #SGP #SpeedwayGP pic.twitter.com/eADSJYd5ZF
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) May 2, 2026
Za jego plecami trwała jednak walka, która dla polskich kibiców miała znacznie większe znaczenie. Bartosz Zmarzlik długo kolekcjonował drugie miejsca. Cztery razy był blisko, cztery razy dopisywał po dwa punkty, ale na zwycięstwo czekał aż do ostatniej serii. Gdy w końcu wygrał, zrobił to w idealnym momencie. Mistrz świata zakończył rundę zasadniczą z 11 punktami, a ponieważ Brady Kurtz w 20. biegu nie zdołał wygrać i zakończył tę część zawodów z dorobkiem 10 punktów, Zmarzlik kosztem ubiegłorocznego wicemistrza świata wskoczył bezpośrednio do finału. Bewley był pierwszy, Zmarzlik drugi — i obaj mogli spokojnie obserwować półfinałową bitwę.
No w końcu! Pierwsza dziś wygrana Bartka. I to w ważnym momencie, chwilę przed decydującą rozgrywką!
Oglądajcie #GermanSGP w #Eurosport3! #SGP #SpeedwayGP pic.twitter.com/yVI44rifpq
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) May 2, 2026
A tam zrobiło się jeszcze ciekawiej. W pierwszym półfinale Woryna stanął naprzeciw trzech Australijczyków:Kurtza, Jasona Doyle’a i Jacka Holdera. Brzmiało jak wyjątkowo trudny egzamin, ale Polak napisał go koncertowo. Woryna świetnie ruszył, założył Kurtza z drugiego pola i pojechał po awans do finału w swoim pierwszym występie jako pełnoprawny uczestnik SGP. Doyle dowiózł drugie miejsce, Holder był trzeci, a Kurtz — jeden z głównych bohaterów poprzedniego sezonu — zakończył bieg na ostatniej pozycji. Dla Woryny był to już wtedy wieczór z kategorii „zapamiętam do końca życia”. A przecież najważniejsze dopiero miało nadejść.
Drugi półfinał nie był już tak udany dla Patryka Dudka i Dominika Kubery, choć sam awans obu Polaków do tej fazy zawodów także trzeba zapisać biało-czerwonym na plus. Dudek, który rozpoczął turniej od zwycięstwa w pierwszym biegu, zakończył rywalizację na siódmym miejscu, a Kubera był dziesiąty. O finał w drugim półfinale najmocniej powalczyli Fredrik Lindgren i Robert Lambert. Szwed przez chwilę wyglądał na tego, który rozdaje karty, ale Lambert nie odpuścił i na ostatnim okrążeniu odebrał mu prowadzenie, zamykając skład wielkiego finału.
Finał to był moment, którego wielu nie zapomni. Pod taśmą stanęło dwóch Polaków i dwóch Brytyjczyków: Bewley, Zmarzlik, Woryna i Lambert. Bewley miał za sobą perfekcyjną rundę zasadniczą, Zmarzlik to w końcu urzędujący mistrz świata, Lambert dopiero co wygrał półfinał, a Woryna — przekonanie, że on przecież dzisiaj niczego nie musi już udowadniać.
Po starcie Woryna nie był z przodu, ale na przeciwległej prostej przeprowadził atak, który zdecydował o całym biegu finałowym. Wszedł pod łokieć Bewleya, nie zostawił mu miejsca na kontrę i wyrwał prowadzenie nie czekając na specjalne zaproszenie. Za jego plecami Zmarzlik przez moment był drugi, ale Bewley zdołał go zaatakować i ostatecznie to Brytyjczyk stanął na drugim stopniu podium. W międzyczasie Woryna pomknął po zwycięstwo, które jeszcze kilka godzin wcześniej brzmiałoby jak coś absolutnie szalonego.
🤍❤️ KACPER WORYNA
WORYNA KACPER 🤍❤️Kto spodziewał się, że to będzie właśnie dzisiejszy zwycięzca #GermanSGP?
Najpiękniejsza.
Możliwa.
Niespodzianka.#GermanSGP #SGP #SpeedwayGP pic.twitter.com/7B6e0HEHVG— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) May 2, 2026
Kacper Woryna wygrał Grand Prix Niemiec z dorobkiem 11 punktów w fazie zasadniczej oraz zwycięstwami w półfinale i finale. Ten sukces ma też ciekawy rodzinny kontekst: Kacper jest wnukiem Antoniego Woryny, pierwszego Polaka z medalem indywidualnych mistrzostw świata na żużlu. Daniel Bewley, mimo 17 punktów i niemal perfekcyjnego wieczoru, musiał zadowolić się drugim miejscem. Bartosz Zmarzlik rozpoczął obronę tytułu od trzeciej lokaty, a Robert Lambert zamknął finałową czwórkę, nie odgrywając większej roli w finale. W pierwszej dziesiątce znalazła się cała czwórka Polaków: Woryna, Zmarzlik, Dudek i Kubera.
Inauguracja w Landshut miała wszystko, co króliczki lubią najbardziej: torowe kontrowersje, długie przerwy, nerwowe komentarze, Bewleya jadącego jak maszyna, Zmarzlika cierpliwie budującego wynik i Worynę, który w najważniejszym momencie wieczoru pojechał bez kompleksów. Sezon SGP 2026 zaczął się od sensacji, ale też od pięknego polskiego sukcesu akurat w Dzień Flagi RP. Jeśli to był dopiero pierwszy rozdział sezonu, to aż strach — i wielka przyjemność — pomyśleć, co będzie dalej.

Jeśli cały sezon ma wyglądać tak, jak finał w Landshut, to my chcemy więcej! / fot. Mateusz Wójcik/Monster Energy
SGP Landshut 2026 – wyniki:





