Siódme miejsce reprezentacji Polski, widowiskowa rywalizacja na ulicznym torze i ogromna dawka doświadczenia. SuperMoto of Nations 2026 w niemieckim St. Wendel było nie tylko sportowym sprawdzianem, ale również ważnym krokiem w budowaniu przyszłości polskiego SuperMoto.
Na skróty:
St. Wendel – światowe SuperMoto w wyjątkowej odsłonie
Tegoroczne SuperMoto of Nations zapisało się w historii jako pierwsza edycja drużynowych mistrzostw świata rozegrana na torze ulicznym. Niemieckie St. Wendel przygotowało widowiskową trasę łączącą szybkie asfaltowe partie z wymagającą sekcją terenową.
Świetna organizacja, niesamowita atmosfera i przede wszystkim najwyższy poziom sportowy sprawiły, że zawody były prawdziwym świętem SuperMoto. Najlepsze reprezentacje świata pokazały, jak ogromne znaczenie mają nie tylko umiejętności zawodników, ale również przygotowanie całego zespołu.
Po mistrzowski tytuł sięgnęła Francja, wyprzedzając Czechy i Niemcy. Francuzi triumfowali także w kategorii juniorów, potwierdzając swoją dominację w światowym SuperMoto.
Biało-Czerwoni na siódmym miejscu
Polskę reprezentowali Jakub Ryndak, Kamil Młodawski i Kamil Kowalczyk. Nasza drużyna zakończyła rywalizację na 7. miejscu, mierząc się z najmocniejszymi ekipami świata.
Choć apetyt na lepszy wynik był duży, udział w tak prestiżowej imprezie miał dla polskiej reprezentacji znacznie szersze znaczenie.
St. Wendel było okazją do bezpośredniego porównania tempa, poznania sposobu przygotowania najlepszych zespołów i zebrania doświadczeń, których nie da się zdobyć podczas krajowych zawodów.
Biało-czerwoni wracają więc z Niemiec nie tylko z konkretnym wynikiem, ale przede wszystkim z wiedzą, która może zaprocentować w kolejnych sezonach.



Jerzy Głodek: „Naszym celem jest drużynowe mistrzostwo świata”
Start w St. Wendel pozwolił również spojrzeć na przyszłość polskiego SuperMoto z nowej perspektywy. Jak podkreśla menedżer reprezentacji, Jerzy Głodek, ambicje zespołu nie kończą się na samym uczestnictwie w światowej rywalizacji.
„Nie pojechaliśmy do St. Wendel wyłącznie po wynik. Chcieliśmy zobaczyć, gdzie jesteśmy na tle najlepszych reprezentacji świata i co musimy zrobić, żeby w przyszłości z nimi wygrywać. Siódme miejsce traktujemy jako punkt wyjścia, a nie cel sam w sobie.
Naszą ambicją jest drużynowe mistrzostwo świata. Wiemy, że to nie wydarzy się z dnia na dzień. Potrzebujemy konsekwentnej pracy, lepszego przygotowania zawodników i większego doświadczenia międzynarodowego. Chcemy również mocniej wspierać rozwój juniorów, bo to oni będą w przyszłości stanowić o sile naszej reprezentacji.
Rok 2027 chcemy wykorzystać na budowanie tych fundamentów. Wracamy z Niemiec z głowami pełnymi pomysłów i jeszcze większą motywacją do działania”.
Kierunek jest jasny
SuperMoto of Nations 2026 pokazało, że droga do światowej czołówki wymaga czegoś więcej niż szybkich zawodników. Liczą się regularne starty na międzynarodowym poziomie, odpowiednie przygotowanie, zaplecze techniczne i długofalowy plan rozwoju.
Polska reprezentacja ma przed sobą sporo pracy, ale St. Wendel dostarczyło zarówno cennych doświadczeń, jak i dodatkowej motywacji.
Podziękowania należą się Jakubowi Ryndakowi, Kamilowi Młodawskiemu i Kamilowi Kowalczykowi za walkę w biało-czerwonych barwach, a także wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie i wsparcie reprezentacji.
Medalu tym razem nie było, ale jest jasno określony cel, plan działania i determinacja, by w przyszłości po niego sięgnąć.
Bo siódme miejsce na świecie to nie koniec historii polskiego SuperMoto. To kolejny rozdział w drodze na szczyt.












