fbpx
A password will be e-mailed to you.

Kolejny dzień, w którym trzeba załatwić kilka spraw w mieście. Nic nie nadaje się do tego ce­lu lepiej niż szybki motocykl. Za­czynam od banku, który znajduje się niedaleko mo­jego domu. Podjeżdżam pod wejście i już za chwilę, jak zwykle, zbiera się wokół mnie tłum gapiów. Patrzę wokoło, wśród bardzo mło­dych ludzi nie brakuje osób w zaawansowanym wieku, pamiętających zapewne czasy świetności polskiego motocyklizmu. Mija chwila bezgłośnej obserwacji i za­czynają pojawiać się sakra­mentalne pytania: „ile ciągnie?”, „ile pan jechał naj­więcej?”. 

Odpowiadam, że w zasadzie nie wiem, jaka jest szybkość maksymalna mojego motocykla. Szeroko otwarte oczy wyrażają zdzi­wienie. 

Advertisement

– Jak to, nie patrzy pan na licznik? –
– Patrzę – odpowiadam – ale nic to nie daje, bo licznik przekła­muje, na dodatek w każdym pojeździe o inną wartość. – 

Potem tłumaczę cierpliwie, że tak naprawdę jedynie po­miar fotokomórką jest na tyle dokładny, że można mówić o zgodności z rzeczy­wistością. No właśnie, jak to wła­ściwie jest z tymi wskaźni­kami? Czy wskazania pręd­kościomierzy i obrotomierzy rzeczywiście obarczone są błędem, a jeśli tak, to ja­kim? W zasadzie łatwa jest odpowiedź jedynie na pierwszą część pytania: wskazania instrumentów pomiarowych są nieprawdziwe, a wielkość przekła­mania jest różna nawet dla dwóch egzemplarzy jedno­śladu tej samej marki. 

Ba­dania prędkościomierzy podczas testów wykazują, że niedokładności sięgają nawet 10-15%, przy czym zasadę stanowi zawyżanie wartości przez wskaźnik. Oznacza to w praktyce, że kierowca podróżujący we­dług licznika z prędkością 200 km/h, porusza się w rzeczywistości z prędko­ścią np. 180 km/h. Oczywi­ście są to skrajne przypadki, ale i tak większość pojazdów ma błąd pomiaru rzędu 5%. 

Trzeba tutaj dodać, że wskazania prędkościomie­rza są ściśle powiązane z rozmiarem ogumienia, a w zasadzie z obwodem kół jezdnych. Zmiana ogumie­nia w taki sposób, że obwód kół jezdnych nie zostanie zmieniony, nie wpływa rów­nież na pomiar prędkości. Jeżeli jednak ta zasada zo­stanie złamana, błąd po­miaru może zwiększyć się nawet do 20 %. Bierze się to stąd, że zmiana ogumienia przebiega zazwyczaj w kie­runku doboru opony o niższym niż poprzednio profilu. Dość często w ten sposób postępują właściciele popu­larnych „japończyków” o ogumieniu konwencjonal­nym, a także użytkownicy Jaw i MZ. 

Niższy profil ogu­mienia na tej samej obręczy oznacza zmniejszenie obwo­du koła jezdnego. Na tym samym dystansie pomiaro­wym wykona ono więcej ob­rotów, a tym samym szyb­ciej napędzać będzie pręd­kościomierz. Wystarczy po­wiedzieć, że zmiana średni­cy koła o 10 mm (obręcz 17 cali) oznacza wykonanie przez koło na trasie jednego kilometra o 24 obroty więcej. Nie trze­ba chyba dodawać, że oprócz wzrostu błędu po­miaru prędkościomierza nastąpi znaczne przekłama­nie wskazań drogomierza. 

Nawet przy zachowaniu za­lecanego przez wytwórnię rozmiaru obręczy i ogumie­nia, nie można w zasadzie uniknąć błędu pomiaru kla­sycznych, napędzanych lin­ką prędkościomierzy i obro­tomierzy. Są to urządzenia elektromagnetyczne, w któ­rych obok przekładni ślima­kowej i linki wirują inne elementy. Końcowym efek­tem są ruchy wskazówki na tarczy wskaźnika. Ogromne znaczenie ma zatem precy­zja wykonania poszczegól­nych ich części, a także, ze względu na wpływ wilgoci, uszczelnienie obudowy za­bezpieczającej delikatny mechanizm pełen mikroskopijnych wałeczków, sprę­żynek i trybików. Nic dziw­nego, że elektromagnetycz­ne obrotomierze napędzane linką, podobnie jak klasycz­ne prędkościomierze, potra­fią pokazywać kierowcy in­formacje nieco zafałszowa­ne. Błędy sięgają nawet 500 obrotów przy wskazaniach rzędu 10 000.

Czy w ciągu najbliższych lat nadal będziemy skazani na tego typu problemy? Na pewno tak, ale pierwsze ja­skółki zmiany tej sytuacji już się pojawiają. Niektóre motocykle wyposażane są seryjnie w całkowicie elek­troniczne tablice wskaźni­ków, w których prędkościo­mierz, obrotomierz, wskaź­nik temperatury i paliwo­mierz korzystają ze wspól­nej płytki drukowanej. Taki zbiorczy panel charaktery­zuje się bardzo dużą do­kładnością wskazań. Wystarczy powiedzieć, że na przykład błąd prędkościo­mierza nie przekracza w tym przypadku 0,5%. Dla­tego właśnie, motocykle wy­czynowe już wcześniej do­czekały się całkowicie opar­tych na elektronice wskaź­ników. Elektroniczne obro­tomierze pojawiały się nie­kiedy w pojazdach użytko­wych, kompletne, elektroniczne deski rozdzielcze z ciekłokrystalicznymi wy­świetlaczami były także sporadycznie montowane w niektórych wersjach jed­nośladów. W panele naj­nowszej generacji, ze wspólną płytką drukowaną, wyposażono Hondę VFR 750 F, Bimotę Tesi i BMW K1. 

Jeśli więc ktoś zapyta was, jak szybko jechaliście swoim motocyklem, odpo­wiedzcie: „według licznika 160 km/h, ile w rzeczywi­stości – nie wiem”. Będzie to jedyna prawidłowa odpo­wiedź. Nie trzeba się zresz­tą tym przejmować, warto bowiem mieć tę świado­mość, że tak naprawdę je­dziemy wolniej niż wskazu­je prędkościomierz. Pamię­tajmy, że w krytycznej sytu­acji nawet 5 km/h to prawie 1,4 m/s. Nie zaszkodzi mieć je w zapasie, gdy przyjdzie nam awaryjnie hamować. 

Tekst: Dariusz Dobrowolski

KOMENTARZE