fbpx
A password will be e-mailed to you.

Po rocznej, „covidowej” przerwie ukazała się niedawno kolejna, 48 już edycja słynnego kalendarza Pirelli. Autorem zdjęć jest Bryan Adams – tak, ten Bryan Adams, który chwilowo odłożył gitarę i mikrofon, by sfotografować swoich kolegów po fachu w czasie ich tras koncertowych.

Kalendarz Pirelli ukazuje się od od 1964 roku i w tym czasie swoje prace – często odważne i odebrane jako mocno kontrowersyjne – prezentowało tam 37 fotografów. W zeszłym roku słynna publikacja się nie ukazała, z powodów ogólnie znanych, pandemia sięgnęła również tam. Teraz, przy okazji 150-lecia firmy Pirelli kalendarz powraca, a jego motyw przewodni to „On the road”, czyli życie muzyka w trasie.Za aparat chwycił znany piosenkarz Bryan Adams, który sfotografował swoich znajomych ze sceny, m.in. Iggy’ego Popa, Jennifer Hudson i Cher. Starał się on uchwycić charakterystyczne cechy różnych artystów, a miesiące kalendarza rozwijają się na ponad 160 stronach oraz w ponad 70 portretach i scenach. Wydarzenia zakulisowe, zdjęcia z sesji, nagranie prezentacji oraz historie i osobowości Kalendarza Pirelli 2022 można znaleźć na stronie www.pirellicalendar.com, gdzie można również poznać historię The Cal™ wraz z oryginalnymi nagraniami, wywiadami, zdjęciami i tekstami.

Oto krótki wywiad z Bryanem na temat jego kolejnego, tym razem fotograficznego wydawnictwa:

Jaka jest idea Twojego Kalendarza Pirelli?
Starałem się wykorzystać kreatywność, aby przekazać ideę podróży przez życie artysty. Jedną z ważnych kwestii w fotografii jest to, że nie chcesz, aby rzeczy były zwyczajne. Chcesz, aby obraz był czymś niezapomnianym i to właśnie starałem się zrobić.

Jak wymyśliłeś temat “w drodze”?
Nie było to zbyt trudne, jeśli mam być szczery, ponieważ w trasie jestem przez ostatnie 45 lat. Kiedy to zaproponowałem, pomyślałem, że może już to kiedyś robiono, bo to taka oczywista rzecz, i pomyślałem, że symbiotyczna relacja byłaby dobra, muzyków, którzy podróżują i firmy produkującej opony. Dla mnie to ma sens. Pirelli też to pokochało. 

Czy możesz opisać, w jaki sposób zdjęcia opowiadają o trasie, koncertowaniu i doświadczeniu bycia w drodze?
Byłoby bardzo, bardzo trudno zawrzeć wszystko, co dzieje się w trasie w ciągu kilku dni. Więc to, co starałem się zrobić, to przedstawienie niektórych jej aspektów… na przykład muzycy nigdy tak naprawdę nie widzą frontu budynku, oni widzą jego tył, widzimy drzwi na scenę, widzimy obszar za kulisami, widzimy piwnicę budynku… przechodzisz od drzwi na scenę do drzwi samochodu, do drzwi hotelu, do drzwi pociągu, do drzwi autobusu, więc jest to mnóstwo drzwi, ale zawsze chodzi o podróżowanie. 

To pierwszy raz, kiedy The Cal podchodzi do muzyki i muzyków w ten sposób, a ty jako fotograf i muzyk masz wyjątkową pozycję, aby to zrobić. Możesz o tym powiedzieć?
Naprawdę cieszę się, że to się udało i że można to odnieść do świata, który rozumiem. Dla mnie osobiście było to naprawdę wspaniałe móc pracować z innymi muzykami oraz mieć szansę zajrzeć do ich świata i zobaczyć, jak to wszystko układają, bo wiesz, to się tak bardzo zmieniło, a obraz stał się tak niezwykle ważną częścią tego, co dzieje się obecnie z muzyką. Teraz artysta może całkowicie zmienić sposób, w jaki chce być przedstawiony na pojedynczym zdjęciu, sam, ma nad tym kontrolę… więc jest to interesujący czas pod względem fotograficznym i artystycznym dla muzyków.

Co chciałbyś przekazać swoimi zdjęciami?
Mam nadzieję, że ludziom spodoba się fantazja i rzeczywistość, którą przedstawiliśmy na tych kilku zdjęciach. To tylko przekrój tego, co mogło być i niestety nie ma tu miejsca… potrzebowałbyś książki o każdej osobie, aby móc opowiedzieć całą historię, ale jest to przebłysk i to interesujący przebłysk [każdego z artystów]. 

Jakie jest Twoje ulubione wspomnienie z trasy?
Cóż, jest taki cytat – właściwie to chyba z Czasu Apokalipsy – gdzie żołnierz opowiada o byciu w dżungli i każdego dnia, którego był w dżungli, chciał wrócić do domu, ale każdego dnia, kiedy był w domu, chciał wrócić do dżungli, to dobrze oddaje to, co w pewnym stopniu dzieje się z muzykami. Dostajemy tę uzależniającą rzecz, którą kiedy już zrobisz, robisz to ponownie i ponownie. 

Co znaczy dla Ciebie koncertowanie?
Cóż, koncertowanie jest tak naprawdę moim życiem i nie wiem, jak inaczej mógłbym ci to wyjaśnić. To jak posiadanie drugiej rodziny, za którą tęsknię z powodu sytuacji z Covid.

Czy jesteś podekscytowany powrotem w trasę?
To ciekawe, miałem czas na przemyślenia i nigdy nie sądziłem, że to się stanie, nigdy nie wyobrażałem sobie w najśmielszych snach, że świat się zamknie i nie będziemy mogli podróżować. Jestem podekscytowany powrotem, ale jednocześnie bardzo cieszyłem się moim zamknięciem. Spędziłem cudowny czas z moją rodziną i świetnie się bawiliśmy schowani w naszej małej bańce, ale bańka zaczyna pękać, jak widzimy, a świat zaczyna się otwierać i mam nadzieję, że tak będzie dalej.

KOMENTARZE