fbpx
A password will be e-mailed to you.

Lotnisko Ułęż, Borsk, Koronowo, Przeździęk, zamknięty odcinek autostrady w Krakowie. Co łączy te miejsca z magazynem „Świat Motocykli?” Jedno słowo, pięć liter – STUNT!

Akrobacje na motocyklach to temat znany od wielu lat. Chyba każdy z nas pamięta spektakularne pokazy Evela Knievela: próby przeskoczenia kanionu rzeki Snake River, wodospadu Twin Falls, czy lot nad 22 samochodami.

To właśnie dzięki jego wygibasom tysiące śmiałków na świecie uwierzyło, że na motocyklu można próbować oszukać grawitację, robiąc przy tym show i niezłą zadymę. Jednym z pierwszych był Doug Domokos „The Wheelie King”. Już pod koniec lat 70., przed zawodami motocrossowymi rozbawiał publiczność jeżdżąc w kółko na tylnym kole.

Przejazd na gumie po Lombard Street w San Francisco, najbardziej krętej ulicy świata i rekord świata w jeździe na jednym kole (ok. 233 kilometry) to tylko jedne z wielu epizodów, które dały mu niesamowitą popularność. Mniej więcej w tym samym czasie swoje pierwsze kroki w stuncie stawiał Antonio Carlos Farias aka AC Farias.

Zaczynał jako zawodnik freestyle BMX, a gdy w 1980 roku dostał swoją Yamahę RD50, od razu sprawdził, czy na motocyklu da się robić to samo co na rowerze. W 1989 roku pojechał na pierwsze stuntowe zawody w Sao Paulo, które wygrał. Później sytuacja rozwinęła się lawinowo. W 1995 roku mieszkał już w Hiszpanii i utrzymywał się z pokazów, co chwilę wygrywając zawody w najróżniejszych częściach globu.

Polski stunt

W Polsce, tak jak w innych krajach, akrobacje na motocyklach uprawiało wielu, ale dopiero w latach dwutysięcznych zaczęła tworzyć się prawdziwa subkultura stuntowa. Za jej ojców uważa się trzy grupy: Kamikaze Squad Lublin, Moto Tczew Team oraz Motodawcy z Bydgoszczy.

Większość stunterów poznała się na forum Motodawcy (później StuntPoland), a całkiem sporą cegiełkę do spopularyzowania tego sportu dołożył Świat Motocykli. Otóż do wydania z września 2003 roku dołączona została płyta CD pod tytułem „Wojownicy Ulicy – ekstremalne wyczyny na motocyklach”.

Dziś, w dobie mediów społecznościowych i darmowych serwisów streamingowych może wydawać się to nieco śmieszne, ale w 2003 roku właśnie w taki sposób docierały do nas nowinki z zachodu. Wydanie sprzedało się w nakładzie 70 000 egzemplarzy co jest historycznym wynikiem.

Każdy kto dostał oryginał lub kopię „Wojowników Ulicy”, zapragnął stuntowego życia w rytmie rapu. Machina ruszyła. Pantha rei – wszystko płynie. Takimi słowami zaczynał się wstępniak ówczesnego redaktora naczelnego śp. Krzysztofa Wydrzyckiego we wspomnianym wydaniu z płytą „Wojownicy ulicy”.

Dotyczył on zmian w magazynie po pierwszych dziesięciu latach działalności. Dziś zwrot „pantha rei” mogę ze spokojem odnieść do sceny stuntowej w Polsce. Zmieniło się wszystko! Ci, których możecie oglądać w pierwszych polskich produkcjach stuntowych na YouTube, dorośli i wybrali różne drogi.

Hubert „Raptowny” Dylon ma swój serwis aut BMW w Lublinie. Andrzej „Simpson” Drzymulski wykonał tak zwany stunt życiowy i dwa lata temu został właścicielem Świata Motocykli. Rafał „Stunter13” Pasierbek wciąż jest aktywnym stunterem i utrzymuje się z pokazów.

Maciej „DOP” Bielicki z lekkich motocykli przesiadł się na amerykańskie krążowniki i robi pokazy stuntu na Harleyach. Adam „Dixer” Kostka prowadzi firmę Dixer Parts i produkuje części stuntowe do motocykli. Jego kumpel Michał „Kudłaty” Czernik jest górnikiem.

W zeszłym roku Ci dwaj postanowili zbudować nowy motocykl. Tym razem nie miał być to „stunt pies”, czyli sprzęt odarty z resztek motocyklowej godności, a minimalistyczny custom. Czy stunterzy, znani raczej ze skrajnego upodlania jednośladów, są w stanie stworzyć coś, co można nazwać customem? BMW K100 RS „Zero”.

Jako bazę na pierwszy projekt customowy, chłopaki z Dixer Parts wybrali chyba najgorszą z możliwych opcji – BMW K100 RS z 1990 roku. W oryginale ten motocykl wygląda mniej więcej jak buldog francuski po spotkaniu z pędzącą ciężarówką. Jest okropny i żadna ilość alkoholu nie jest w stanie tego zmienić.

Proces metamorfozy rozpoczął się od porządnej diety. Owiewki, szyba i lampa przednia znalazły „szczęśliwych” nabywców w Czechach. Z motocykla wyleciało również przednie i tylne zawieszenie, półki, wentylator chłodnicy oraz spora część archaicznej wiązki elektrycznej.

Rama pomocnicza to autorski pomysł, którego celem było wykrzesanie minimalistycznego wyglądu. Udało się! Klasyczny pusty trójkąt pod siedzeniem oraz wolna przestrzeń nad leżącym silnikiem dodają maszynie lekkości. Zastosowanie z tyłu tylko jednego amortyzatora YSS budzi obawy, ale Adam zaprojektował ramę pomocniczą z wykorzystaniem MES (metody elementów skończonych). Twierdzi, że cała konstrukcja jest zrobiona z dużym zapasem.

Pod kanapą znajduje się kratownica, która wzmacnia całość. Przestarzałe przednie zawieszenie zostało zastąpione widelcem upside–down z Suzuki GSX–R 1000 K7. Górna oraz dolna półka zawieszenia to ręczna robota Dixer Parts. Co ciekawe, półki są odwrócone stronami, co oznacza, że nakrętka jest na dole, a górna półka jest idealnie gładka. Szach–mat customowi wyjadacze!

Odwrócone półki zawieszenia to znak, że stunterzy ten temat mają dobrze obcykany.

Więcej wiary

Podobno sporo oryginalnych części pozostałych z tego K100 RS kupiło małżeństwo z Czech. To dopiero ostry fetysz!

Jeśli przedni reflektor już gdzieś widzieliście, to piątka za spostrzegawczość. Razem z daszkiem pochodzą z Harleya–Davidsona XL1200 Sportster. Został zamocowany na górnej półce, co pozwoliło uniknąć montowania dodatkowych uchwytów na lagach. Kierunkowskazy montowane na końcówkach kierownicy to słynne Motogadget mo.blaze disc. Z oferty tej firmy pochodzą również sterownik całej elektryki m.unit blue oraz elektroniczny zegar motoscope pro wbudowany w górną półkę.

Motocykl można odpalić za pomocą aplikacji zainstalowanej na smartfonie. Zadupek to efekt pracy drukarki 3D. Jego dopełnieniem są malutka lampa LED oraz jednoosobowe siedzenie. Osobną historią są szprychowane koła. By je pozyskać, chłopaki musieli kupić dwa policyjne BMW R850 RT, bo jako samodzielne części są niezwykle trudne do kupienia. To, czego nie oddają zdjęcia, to lakier.

Czerń i szczotkowana folia aluminiowa – zestawienie idealne.

Na każdym malowanym elemencie jest aluminiowa szczotkowana folia idealnie kontrastująca z czernią dominującą w całym motocyklu. Customa ekipy Dixer Parts widziałem na żywo podczas sesji w Warszawie i mogę powiedzieć jedno: och, jakiej małej wiary byłem, zanim otworzyłem zdjęcia tego BMW K100RS!

PS. To, co przez lata nie zmieniło się u polskich stunterów, to mocna głowa do napojów wysokoprocentowych.

KOMENTARZE