fbpx

Podczas III rundy motocrossowych Mistrzostw Polski Orlen MXMP atmosfera była gorąca nie tylko przez lejący się z nieba żar i niezwykle zaciętą walkę na torze. Również poza nim emocje sięgały zenitu.

Po równie gorącym przystanku w Obornikach, motocrossowe tournee przeniosło się na północ naszego kraju, gdzie na torze w Gdańsku najlepsi zawodnicy z Polski oraz goście zza granicy, mieli stoczyć trzeci już w tym sezonie bój o punkty. Po zeszłorocznych zawodach na obiekcie Gdańskiego Auto Moto Klubu, wszyscy jechali do Trójmiasta z chrapką na powtórkę wyścigów w doskonałych warunkach. Tym razem organizatora czekało jednak nie lada wyzwanie, bo lejący się z nieba żar zdecydowanie nie ułatwiał odpowiedniego przygotowania trasy.

ORLEN

Co prawda, jeszcze w piątek na torze znaleźć można było przedmioty, których zdecydowanie nie powinno być w takim miejscu, jednak do czasu rozpoczęcia zawodów nitka obiektu została dokładnie wysprzątana i już tylko gdzieniegdzie spod ziemi wychodziły duże kamienie. Nie da się jednak ukryć, że nad klubem GAMK w ten weekend ciążyło jakieś fatum, bo psuło się chyba wszystko, co tylko mogło się popsuć, a i wielu zawodników oraz osób z motocrossowej branży dolewało oliwy do ognia, wieszając psy na organizatorze. Wiele uwag z pewnością było trafnych, ale wiele też mocno mijało się z prawdą. Faktem jednak jest, że nie powinny one przysłonić pięknych wyścigów, które zafundowali nam bohaterowie Mistrzostw Polski w Motocrossie ORLEN MXMP. Ogromne słowa uznania należą się osobom, które podczas zawodów oraz jeszcze przed ich rozpoczęciem, poświęciły swój wolny czas i drogie maszyny do ciężkich prac przy torze. Mimo trudnych warunków i złośliwości rzeczy martwych udało im się zakończyć weekend z podniesionymi głowami.

W sobotę odbyły się zmagania klas MX 85, MX 125, MX Kobiet oraz MX Open. Niestety, przez wysychającą na pieprz w ekspresowym tempie ziemię oraz kilkukrotne awarie beczek do polewania toru, najpierw zawody mocno się opóźniały, a potem dyrektor zawodów podjął mądrą decyzję o odwołaniu drugich wyścigów, aby nie narażać zdrowia zawodników na niebezpieczeństwo i dać organizatorowi czas na przygotowanie trasy na drugi dzień zmagań. Mimo skrócenia pierwszego dnia, emocji zdecydowanie nie brakowało.

MX 85

Tym razem wśród osiemdziesiątkarzy, w walkę o najwyższe lokaty włączył się gość z Łotwy. Alberts Karlis, który pojawił się w Gdańsku, aby zapoznać się z torem przed zbliżającymi się Drużynowymi Mistrzostwami Europy w Motocrossie (8-9.09.2018).  Jest jednym z czołowych zawodników strefy północno-wschodniej na Starym Kontynencie, więc naszych chłopaków czekał wymagający pojedynek.

ORLEN

Łotysz od początku dnia udowadniał, że jest szybki na gdańskim torze i po zwycięstwie w kwalifikacjach, to on popisał się najlepszym startem. Na drugie miejsce, po wyjściu z pierwszego zakrętu, wysunął się Maks Chwalik, który nie miał zamiaru odpuścić walki o zwycięstwo i komplet punktów. Podczas pogoni za Łotyszem, Maks zaliczył upadek, w trakcie którego mocno się poobijał, połamał daszek i spadł kilka pozycji w klasyfikacji wyścigu. Nie zatrzymało go to jednak i lider klasyfikacji generalnej MX 85 od razu ruszył do szalonej pogoni. Przed końcem wyścigu udało mu się przebić na trzecią pozycję i już miał na horyzoncie jadącego na drugim miejscu Olafa Włodarczaka. Olaf jechał jednak bardzo rozważnie i mimo, że tracił swoją przewagę nad Maksem, to bez problemu dowiózł drugą pozycję do mety.  Pozwoliło mu to zająć drugie miejsce w całych zawodach i odrobić 4 oczka w generalce do Maksa Chwalika.

MX 125 

W klasie dwusuwowych setek również pojawili się goście zza granicy. Tym razem przyjechali dwaj Białorusini, którzy już w tym roku prezentowali nam swój potencjał, oraz Łotysz. Cała trójka postanowiła dać Polakom wymagającą lekcję walki na torze. Doskonałym startem popisał się Michał Kuczyński jadący w barwach gospodarzy. Michał od początku sezonu prezentuje wysoką formę i szybką jazdę, ale do tej pory brakowało mu dobrego rozpoczęcia wyścigu. Teraz przełamał złą passę i miał szansę pokazać, na co go stać. Na początku wyścigu to Polacy dyktowali tempo  i na prowadzącego Kuczyńskiego naciskać zaczął Dariusz Rapacz i Cezary Lewko. 

ORLEN

Jednak za plecami Czarka do ataku szykowała się już cała trójka zza wschodniej granicy – Daniel Volovich, Artsiom Sazanovets i Mairis Pumpurs. Kiedy po kilku okrążeniach niefortunnie przewrócił się Lewko, cała trójka wskoczyła przed niego i zaczęła naciskać na Darka. Najpierw z Darkiem uporał się Volovich, a następnie Sazanovets, którzy na celownik obrali sobie prowadzącego Michała. Kuczyński robił, co mógł i zawzięcie odpierał ataki dwóch Białorusinów, ale kiedy pod koniec wyścigu oberwał kamieniem w nogę, nie był w stanie już utrzymać tempa. W konsekwencji losy pierwszego miejsca między sobą rozstrzygnęli Białorusini. Sazanovets znalazł sposób na Volovicha i to właśnie on zwyciężył pierwszy bieg i całe zawody.  Drugi był Volovich, a na ostatnim okrążeniu, z trzeciego miejsca Kuczyńskiego zrzucił Mairis Pumpurs. Po przystanku w Gdańsku ciekawie wygląda sytuacja w generalce – prowadzi Rapacz z dwoma punktami przewagi nad Volovichem, a trzeci ze stratą sześciu oczek do Białorusina jest Lewko. Szykuje się więc prawdziwy bój o tytuł w tym roku.

MX Kobiet

Wśród pań również nie zabrakło gości zza granicy. Podobnie, jak w Obornikach, prym na torze wiodła Anna Stecjuka, która nie ukrywa, że ma chrapkę na tytuł w Mistrzostwach Polski ORLEN MXMP. Dzięki kolejnej dominacji i bezkonkurencyjnemu zwycięstwu w Gdańsku jest na najlepszej drodze, aby ten cel osiągnąć. Ciężkie wyzwanie polskim zawodniczkom rzuciła również Adrija Skudutyte z Litwy, która najpierw zgarnęła holeshota i nie chciała dać się wyprzedzić Annie, a potem próbowała odpierać ataki Wanessy Rapacz. Ta jednak szybko znalazła na nią sposób i w takiej kolejności dziewczyny dojechały na metę. Tuż za podium zawody zakończyła Karolina Jasińska.

MX Open

ORLEN

Wisienką na torcie sobotnich zmagań był wyścig klasy MX Open, w którym mimo utrudniającego widoczność kurzu, zobaczyliśmy szybką i widowiskową jazdę. Niestety, już na treningu dowolnym, na jednym ze skoków potężny upadek zaliczył Maciek Więckowski, który od razu został przetransportowany do szpitala. Dla Ma
ka był to niestety koniec zawodów w Gdańsku i najprawdopodobniej tego sezonu, ale wszyscy mocno trzymamy kciuki za jego szybki powrót do zdrowia i oczywiście do ścigania. Pod jego nieobecność ponownie prym wiódł Łukasz Lonka. Łukasz dosiadając swojego potężnego SX-F 450 zgarnął holeshota i próbował zniknąć z oczu rywalom. Przez pierwsze kilka okrążeń trzymał się go Luis Carstens, który najwyraźniej zaczyna już wracać do formy po prześladujących go kontuzjach. Luis nie zdołał jednak utrzymać szybkiego tempa Lonki i ze spuchniętymi przedramionami musiał skupić się na obronie drugiego miejsca. Zapowiadało się, że może to nie być łatwe, bo z tyłu nacierał na niego Karol Kruszyński. Karol zdołał dogonić go na ostatnim okrążeniu, ale Luis nie dał się wyprzedzić i dowiózł swoją pozycję do mety. Karol musiał zadowolić się miejscem na najniższym stopniu podium. Na czwarte miejsce przebił się Karol Kędzierski, a piąty był jego brat – Łukasz.

Z kolei niedzielne zmagania to już walka na bardzo dobrze przygotowanym i nawodnionym torze, na którym po środku trasy robiły się głębokie koleiny. Pozwoliło to zawodnikom na szybką i widowiskową jazdę, dzięki czemu byliśmy świadkami wspaniałych pojedynków we wszystkich klasach.

MX 65

Wśród najmłodszych zawodników walka jak zwykle była gorąca. Dawid Zaremba, Mikołaj Stasiak i Piotr Kajrys od początku sezonu toczą zacięty bój o każdy punkt i nie inaczej było w Gdańsku. W pierwszym wyścigu po starcie prowadzenie objął Mikołaj Stasiak, ale Dawid Zaremba wcale nie chciał odpuścić walki o zwycięstwo i próbował naciskać swojego rywala. Zaremba szukając sposobu na Stasiaka, na trzecim okrążeniu zaliczył upadek, po którym spadł o kilka pozycji i czekała go ostra pogoń po jak największą ilość punktów. Kiedy Mikołaj spokojnie kontrolował wyścig z pozycji lidera, Dawid mijał kolejnych rywali przebijając się na coraz wyższe miejsca. Ostatecznie udało mu się wskoczyć na drugą pozycję za Stasiakiem i tak też ukończyć wyścig. Ogromny szacunek należy się również Piotrkowi Kajrysowi, który pokazał, że jest praktycznie niezniszczalny.  Jeszcze na pierwszym okrążeniu, na największym skoku, na głowie wylądował mu inny zawodnik. Piotrek potrzebował jednak chwili czasu na pozbieranie się… i wrócił do wyścigu! Po ostrej pogoni z ostatniego miejsca, Kajrys zdążył jeszcze przebić się na szóste miejsce i zdobyć sporo cennych punktów. 

ORLEN

W drugim wyścigu ponownie tempo z pozycji lidera dyktował Mikołaj Stasiak, ale ponownie naciskał go Dawid Zaremba goniony przez Piotrka Kajrysa. Żaden z zawodników nie odpuścił walki do samego końca i mimo, że było kilka dobrych okazji na wyprzedzenie, to w takiej właśnie kolejności wpadli na metę. Dzięki kompletowi punktów zdobytych w Gdańsku, na prowadzenie w generalce wysunął się Stasiak,  wyprzedzając Zarembę o 8 oczek.

MX Masters

Najstarsi zawodnicy ponownie nie zawiedli i to właśnie „weterani” stanowili najliczniejszą grupę w Gdańsku. Jednak w tej klasie nie liczy się tylko ilość, bo po emocjach, jakie zagwarantowali kibicom, mało kto powiedziałby, że ci faceci mają po 40 lat i więcej. W pierwszym wyścigu holeshota zgarnął Paweł Szturomski, który jednak nie mógł pozwolić sobie na spokojną jazdę, bo od początku czuł na plecach oddech Pawła Wizgiera. Szybko rozpoczęła się zacięta walka i co chwilę Pawły wymieniały się prowadzeniem. Zdarzało się nawet, że po trzy razy wyprzedzali się w jednym zakręcie, ale ostatecznie to Szturomski wyszedł zwycięsko z tego pojedynku, meldując się na mecie dwie sekundy przed Wizgierem.

Mało brakowało, a do tej walki włączyłby się Jacek Lonka, który w imponującym tempie zbliżał się do Wizgiera. Ostatecznie Jacek minął szachownicę niecałą sekundę za Pawłem. Również w drugim wyścigu nie brakowało ostrej walki do samego końca. Tym razem to Jacek Lonka „ciął się” z Pawłem Szturomskim na noże, próbując atakować go do samej mety. Paweł zawzięcie odpierał te ataki i ostatecznie na metę wpadł niecałe dwie sekundy przed Jackiem. Niedaleko za nimi jechał Paweł Wizgier, ale tym razem nie był w stanie dogonić prowadzącej dwójki. Dzięki kompletowi punktów zdobytemu w Gdańsku, prowadzenie objął Szturomski, wyprzedzając o 8 oczek Jacka Lonkę.

MX2

Wyścigi mastersów były tylko przedsmakiem tego, co czekało nas podczas zmagań najbardziej prestiżowej tego dnia klasy – MX2. Wydawało się, że Łukasz Lonka powinien powtórzyć doskonałą formę z soboty i po raz kolejny zdominować zmagania w mniejszej klasie. Jego rywale mieli jednak zamiar jak najbardziej mu w tym przeszkodzić. Fenomenalny start zaliczył Karol Kruszyński, który zdobywając holeshota wysunął się na prowadzenie i widać było, że chce tam już zostać. Początkowo na drugie miejsce wysunął się Karol Kędzierski, ale wypadek na czwartym okrążeniu nie pozwolił Carlosowi kontynuowania zawodów. Z kolei po słabym starcie, w stronę czuba przedzierał się Łukasz Lonka. Lonia najpierw dogonił i uporał się z Szymonem Staszkiewiczem, a następnie na celownik obrał prowadzącego Karola Kruszyńskiego. Ten robił, co tylko mógł, aby utrzymać swoją przewagę i nie pozwolić się zbliżyć Lonce. Udało mu się odpierać jego ataki do ostatniego okrążenia, na którym Łukasz bez żadnych skrupułów wjechał w Karola, przewracając go i wyprzedzając. Kruszyński zdołał się szybko pozbierać i ukończyć wyścig na drugim miejscu, a trzeci na metę wpadł Szymon Staszkiewicz, dla którego był to pierwszy start po zaleczonej kontuzji.

W drugim biegu, Karol Kruszyński wziął odwet na Łukaszu Lonce już na starcie i wywiózł go w pierwszym zakręcie, praktycznie zmuszając do wyjechania poza trasę. Lonka wrócił na tor, tracąc kilka pozycji, co Karol miał zamiar wykorzystać. Kruszyński rzucił się do szybkiego budowania przewagi, która mogła być jedynym ratunkiem przed szarżującym z tyłu Łukaszem. Lonka przedzierał się z zamiarem wzięcia zemsty na Karolu. Najpierw uporał się z Piotrkiem Szczepankiem, następnie z Szymonem Staszkiewiczem, a potem rzucił się do pogoni za Kruszyńskim. Karol zdołał jednak utrzymać świetne tempo i dowiózł prowadzenie do mety, nie pozwalając Lonce na przeprowadzenie ataku. Wygrana w drugim wyścigu dała Kruszyńskiemu zwycięstwo w całych zawodach i historyczny triumf nad Łukaszem, który w Polsce bardzo rzadko musi uznawać wyższość innego zawodnika. Lonka zajął drugie miejsce, a podium dopełnił Szymon Staszkiewicz. W generalce wciąż prowadzi Łukasz z prawie 50-punktową przewagą nad Karolem Kruszyńskim.

Amatorzy 

Podczas trzeciej rundy ORLEN MXMP w Gdańsku rozegrane zostały zawody dla amatorów bez licencji. Dla wielu z nich był to nie tylko pierwszy start w życiu, ale również pierwszy kontakt z torem. Mimo to wszyscy doskonale się bawili, nie brakowało także lokalnych fan klubów gorąco kibicujących swoim znajomym. Zawody z kompletem punktów wygrał Michał Małkowski przed Bartłomiejem Niedziółką i Robertem Leszczyńskim, ale zwycięzcami mogą czuć się wszyscy – w końcu pokazali, że takie wyścigi mogą cieszyć się sporym powodzeniem i warto pamiętać również o amatorach.

Teraz zawodników czeka chwila przerwy zanim staną do walki podczas kolejnej rundy motocrossowych Mistrzostw Polski ORLEN MXMP w Lipnie na przełomie czerwca i lipca. Najszybszych spośród naszych najmłodszych zawodników czeka jednak jeszcze start w Mistrzostwach Europy w Stelpe (16-17.06) oraz w Strykowie (23-24.06). 

————————————————

Pełne wyniki z 3 rundy ORLEN MXMP w Gdańsku:

Motocrossowe Mistrzostwa Polski wspiera strategiczny partner PKN ORLEN . Szczegółowe informacje dotycza?ce Mistrzostw Polski ORLEN MXMP sa? doste?pne na:

KOMENTARZE