Czy można zmienić punktację wyścigu kilka dni po jego zakończeniu, bo… ktoś źle policzył okrążenia? W Moto2 właśnie do tego doszło. FIM ogłosiła, że punktacja rundy w Tajlandii zostaje skorygowana, a zawodnicy zamiast pełnej puli punktów dostaną tylko połowę. I choć cała historia brzmi jak drobna wpadka, to łatwo wyobrazić sobie scenariusz, w którym podobny błąd pod koniec sezonu mógłby mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.
Wyścig Moto2 w Tajlandii od początku miał w sobie sporo chaosu, choć na pierwszy rzut oka nic nie wskazywało na to, że kilka dni później będzie trzeba wracać do jego wyników. Rywalizacja zaplanowana była na 22 okrążenia, ale już na czwartym kółku pojawiła się pierwsza czerwona flaga. David Alonso, jadący wówczas na siódmej pozycji, w sekwencji zakrętów 9-10 najechał na zwalniającego Sennę Agiusa, który sygnalizował problem techniczny i próbował zjechać z toru. Alonso upadł, a chwilę później uderzył w niego jadący za nim Filip Salac. Na szczęście wszyscy uniknęli poważnych obrażeń. Wyścig przerwano, a restart zaplanowano na dystansie 11 okrążeń, z ustawieniem zawodników według klasyfikacji z końca trzeciego okrążenia.
Drugie podejście do rywalizacji trwało jednak zaledwie chwilę. Już na pierwszym okrążeniu Sergio Garcia zahaczył o tylne koło Barry’ego Baltusa w zakręcie numer trzy. Garcia upadł, a w zamieszanie chwilę później wpadł jeszcze Luca Lunetta. Sytuacja znów wymusiła przerwanie wyścigu i kolejną czerwoną flagę, co oznaczało, że zawodników czeka jeszcze jeden restart.
Trzecia i ostateczna próba odbyła się na dystansie siedmiu okrążeń, a stawkę ustawiono według pozycji z drugiego startu. Tym razem wszystko przebiegło już bez większych dramatów. Manuel Gonzalez przeciął linię mety jako zwycięzca, przed Izanem Guevarą i Danielem Holgado. Wydawało się, że inauguracja sezonu Moto2 została zamknięta – może trochę chaotycznie, ale zgodnie z regułami wyścigowego weekendu.

Manu Gonzalez wygrywający inaugurację sezonu Moto2 w Tajlandii.
Dyskusja zaczęła się dopiero później. W regulaminie Moto2 jasno określono, jaki dystans musi zostać pokonany, aby można było przyznać pełną pulę punktów. W przypadku niedzielnego wyścigu szybko pojawiły się pytania, czy rzeczywiście spełniono ten warunek. Początkowo tłumaczono, że pod uwagę wzięto łączny dystans przejechany we wszystkich startach, dlatego zwycięzca otrzymał pełne 25 punktów.
Kilka dni później FIM przyznała jednak, że w całej procedurze pojawił się błąd. Do całkowitego dystansu wyścigu doliczono jedno okrążenie z drugiego restartu – tego, który zakończył się kraksą Garcii i Lunetty, i który zgodnie z przepisami powinien zostać uznany za nieważny. Po jego odjęciu okazało się, że zawodnicy przejechali w niedzielę tylko dziesięć wyścigowych okrążeń: trzy z pierwszego startu i siedem z ostatniego. To o jedno mniej niż wymagane minimum, które pozwala przyznać pełną pulę punktów mistrzowskich.
W efekcie wyniki zostały skorygowane. Manuel Gonzalez zamiast 25 punktów otrzymał 12,5 „oczek”, a punktacja całej pierwszej piętnastki została odpowiednio zmniejszona – aż do pół punktu dla Alberto Ferrandeza za piętnaste miejsce. Zaktualizowana klasyfikacja mistrzostw świata Moto2 została już opublikowana.
Można oczywiście powiedzieć, że to tylko początek sezonu i taka korekta nie powinna mieć większego znaczenia. I rzeczywiście – jeśli już gdzieś ma wydarzyć się taka historia, to zdecydowanie lepiej w pierwszej rundzie niż w listopadzie, kiedy pojedynczy punkt albo jego połowa potrafią przesądzić o mistrzostwie świata. Mimo wszystko trudno nie odnieść wrażenia, że w mistrzostwach świata – serii, w której wszystko jest mierzone z dokładnością do tysięcznych sekundy – liczenie okrążeń powinno jednak należeć do rzeczy absolutnie bezdyskusyjnych.
Pełne oświadczenie FIM
„Po przeanalizowaniu wyników wyścigu Moto2 z Tajlandii zidentyfikowano błąd w całkowitym dystansie wyścigu, który został uznany za ukończony.
Początkowo wyniki zostały opublikowane z pełną pulą punktów mistrzowskich. W normalnych okolicznościach oprogramowanie kontroli wyścigu generuje komunikat informujący, że nie ukończono 50% pierwotnego dystansu wyścigu, co skutkuje przyznaniem połowy punktów.
Ze względu na wielokrotne starty, które miały miejsce podczas Grand Prix Tajlandii, jedno okrążenie przejechane podczas drugiego startu – które powinno zostać uznane za nieważne – zostało błędnie doliczone do całkowitego dystansu wyścigu.
Zgodnie z regulaminem sportowym faktycznie przejechany dystans wyścigu wymaga przyznania połowy punktów. Przydział punktów został więc skorygowany, a zaktualizowana klasyfikacja mistrzostw zostanie opublikowana.
Zostaną również wprowadzone dodatkowe procedury weryfikacyjne, aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.”
Przeczytaj też:
- Jakie rekordy MotoGP może pobić Marc Marquez w sezonie 2026?
- Najgorszy weekend Ducati w MotoGP od lat. Co poszło nie tak w GP Tajlandii?
- Marco Bezzecchi wygrywa wyścig MotoGP o GP Tajlandii!
- Jak działają kary w sezonie 2026 MotoGP?
- Sędziowie podarowali zwycięstwo Acoście w sprincie w Tajlandii?
- Ducati wciąż przed wszystkimi? Analiza formy producentów MotoGP przed sezonem 2026
- Michelin gotowy na sezon 2026 MotoGP
- Phillip Island znika z kalendarza MotoGP! GP Australii w Adelajdzie!
- Aleix Espargaro sprzedaje Aprilię RS-GP z 2020 roku
Zdjęcia: MotoGP, IntactGP, Pirelli






