Nicolo Bulega nie zwalnia tempa – od początku sezonu 2026 World Superbike wygrywa absolutnie wszystko. Podczas rundy w Assen sięgnął po kolejny hat-trick, tym samym wyrównując rekord 13 zwycięstw z rzędu należący do Topraka Razgatlioglu. Włoch pewnie zmierza po tytuł, a coraz częściej pojawia się pytanie: gdzie leży granica jego możliwości?
Weekend WSBK w Assen był w zasadzie esencją tego, co oglądamy od początku sezonu 2026 – pełnej dominacji Nicolo Bulegi, ale pokazanej w różnych, momentami wymagających okolicznościach. Włoch nie tylko wygrał wszystkie trzy wyścigi, kompletując hat-tricka, ale zrobił to w sposób, który jeszcze mocniej podkreśla skalę jego przewagi nad resztą stawki.
Już sobotni wyścig pokazał, że nawet chaos i zmienne warunki nie są w stanie go zatrzymać. Przelotny deszcz w środkowej fazie rywalizacji kompletnie wymieszał stawkę i stworzył okazję dla Ikera Lecuony, który wykorzystał moment i objął prowadzenie. Bulega musiał jednak trzykrotnie wyprzedzać swojego zespołowego kolegę, by ostatecznie odzyskać pierwszą pozycję. To nie był typowy „kontrolowany” wyścig w jego wykonaniu, a raczej bezpośredni pojedynek, w którym kluczowe znaczenie miała determinacja i umiejętność reagowania na zmieniające się warunki. Efekt był jednak ten sam – jedenaste zwycięstwo z rzędu i jednocześnie wyrównanie dorobku wygranych w karierze Douga Polena.
W niedzielnym wyścigu Superpole historia była już bardziej znajoma. Bulega świetnie wystartował, objął prowadzenie i od pierwszych metrów narzucił tempo, którego nikt nie był w stanie utrzymać. Lecuona ponownie był najbliżej, ale po raz kolejny musiał uznać wyższość lidera mistrzostw, kończąc wyścig na drugim miejscu. Dla Bulegi było to dwunaste zwycięstwo z rzędu i moment, w którym znalazł się o krok od wyrównania rekordu Topraka Razgatlioglu, który do niedawna wydawał się granicą nie do pobicia.
Kulminacją weekendu był drugi wyścig, w którym Bulega postawił kropkę nad „i”. Choć początkowo tempo nadawał Sam Lowes, a Lecuona ponownie był w grze o zwycięstwo, schemat szybko wrócił do znanego układu. Gdy tylko Bulega objął prowadzenie, natychmiast zbudował przewagę i nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń. Trzynasta wygrana z rzędu oznaczała nie tylko hat-tricka w Assen, ale przede wszystkim wyrównanie rekordu kolejnych zwycięstw w World Superbike.
Na tym jednak lista osiągnięć się nie kończy. Bulega ma już na koncie 13 zwycięstw z rzędu, czym wyrównał rekord Topraka Razgatlioglu, ustanowiony w sezonach 2024–2025. Oznacza to, że stoi dokładnie o jeden krok od zapisania się w historii jako samodzielny lider tej klasyfikacji. Równolegle wygrał wszystkie dziewięć wyścigów w tym roku, co już teraz stawia go na kursie na jeden z najbardziej dominujących sezonów w historii serii. Jego seria 22 kolejnych podiów zbliża go do absolutnego rekordu wynoszącego 25 finiszów z rzędu w czołowej trójce, należącego do Jonathana Rei. Bulegę dzielą więc zaledwie trzy wyścigi od wyrównania tego osiągnięcia.
Do tego dochodzi jego rosnąca seria pole position – choć do rekordu kolejnych pole position, który wynosi 9 i należy do Toma Sykesa, wciąż nieco mu brakuje kilku kroków. Włoch już teraz regularnie ustawia się na pierwszym polu startowym i buduje fundament pod atak także na tę statystykę. Uzupełnieniem tej dominacji są rekordy torów, w tym w Assen, które tylko potwierdzają, że tempo Bulegi jest dziś absolutnym punktem odniesienia dla całej stawki.
Jeszcze ciekawiej wygląda to w kontekście tego, co może wydarzyć się dalej. Jeśli Bulega wygra kolejny wyścig, zostanie samodzielnym rekordzistą pod względem liczby zwycięstw z rzędu, przebijając osiągnięcie Razgatlioglu. Przy obecnym tempie jest też realnym kandydatem do przekroczenia bariery ponad 20 wygranych w jednym sezonie, co w realiach World Superbike byłoby wynikiem historycznym i trudnym do powtórzenia. Równolegle rośnie jego przewaga punktowa w klasyfikacji generalnej, która już teraz sięga 70 punktów i może przerodzić się w jedną z największych dominacji w historii serii. Taki scenariusz oznacza nie tylko potencjalnie rekordową przewagę, ale również możliwość zapewnienia sobie tytułu mistrzowskiego na bardzo wczesnym etapie sezonu.

Nicolo Bulega nie ma sobie równych w sezonie 2026 WSBK
Na uwagę zasługują również wyniki pozostałych zawodników podczas rundy w Assen, które dobrze pokazują aktualny układ sił w stawce. Iker Lecuona był najrówniejszym rywalem Bulegi, kończąc wszystkie trzy wyścigi na drugim miejscu i przedłużając swoją serię podiów do sześciu z rzędu – choć w każdym przypadku musiał uznać wyższość zespołowego kolegi. Sam Lowes z kolei zanotował jeden z najlepszych weekendów w sezonie, trzykrotnie stając na najniższym stopniu podium i notując swoje pierwsze podia w 2026 roku, a przy okazji zapisując 900. podium dla Wielkiej Brytanii w historii World Superbike.
Tuż za czołową trójką bardzo solidnie prezentował się Alvaro Bautista, który trzykrotnie finiszował na czwartej pozycji. Znacznie trudniejszy weekend mieli zawodnicy BMW – Miguel Oliveira, który jeszcze w Portugalii trzykrotnie na podium, tym razem nie był w stanie włączyć się do walki o najwyższe pozycje. Warto też odnotować ponowny powrót do stawki Jonathana Rea, który ukończył wszystkie wyścigi, choć bez zdobyczy punktowej.
Po dziewięciu wyścigach sezonu 2026 sytuacja jest wyjątkowa. Nicolo Bulega nie tylko wygrywa – on systematycznie przesuwa granice tego, co w World Superbike wydawało się możliwe. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek.
Kolejna runda WSBK odbędzie się w weekend 1-3 maja na torze Balaton Park na Węgrzech.
Zdjęcia: WSBK








