Jednym z najpopularniejszych, polskich motocykli była SHL. Nie wszyscy wiedzą, że skrót ten oznaczał „Suchedniowską Hutę Ludwików”, a w 1938 r., gdy rozpoczęto tam produkcję pierwszych motocykli (wówczas jeszcze z licencyjnym silnikiem Villiers o pojemności 98 ccm), niektórzy odczytywali go jako „Setka Huty Ludwików”.
Nasz przemysł motocyklowy przestał istnieć i należy też chyba pożegnać się z nadzieją na odrodzenie się go kiedykolwiek w przyszłości. Jeśli ktoś ma jeszcze złudzenia, że pojeździ nowym motocyklem polskiej produkcji, niech zapozna się z najnowszymi konstrukcjami obowiązującymi wśród współczesnych jednośladów i sam odpowie na pytanie – czy nas na to stać? Przepaść pomiędzy możliwościami potencjalnych, rodzimych wytwórców a rozwijającym się światem jest z roku na rok większa.
Dzisiaj trudno uwierzyć, że przed kilkudziesięciu laty krajowi producenci byli w stanie zapełnić nasz rynek motocyklami. Istniały wszak takie wytwórnie jak SFM, WFM czy SHL oferujące kilka typów motocykli. Obecnie nazwy te znaczą tylko tyle, ile wiedzą o nich nieliczni posiadacze tych historycznych już pojazdów.










