fbpx
A password will be e-mailed to you.

Oferta motocykli klasy 125 stała się w naszym kraju bardzo bogata, odkąd wolno nimi jeździć z samochodowym prawem jazdy. Od najtańszych i najprostszych po bardzo skomplikowane i wyrafinowane. Wydaje się, że w tym segmencie nie da się znaleźć maszyny bardziej zaawansowanej technologicznie od Yamahy MT-125. Mówimy oczywiście o motocyklach homologowanych, dopuszczonych do ruchu po drogach publicznych.

W bogatym katalogu motocykli Yamahy zwraca uwagę mocno rozbudowana rodzina nakedów oznaczonych symbolem MT, które sam producent określa jako „hyper nakedy”, jakby miało to cokolwiek zmienić. Tak czy owak, są to typowe muskularne golasy, obrane niemal ze wszystkich plastikowych owiewek. Pojemności silnika i moce są tu bardzo różne – zaczynając od 1000 ccm i  160 KM w największym z nich: MT-10, poprzez MT-09, -07 i -03, a kończąc na najmniejszym MT-125, dysponującym maksymalną dla tej klasy mocą 15 KM.Niezależnie jednak od pojemności, wszystkie te maszyny utrzymane są jednakowej, drapieżnej stylistyce, określanej jako „Dark Side of Japan”. Różnice w wyglądzie są na tyle małe, że gdy podczas testu kręciłem się małym MT po ulicach Warszawy, kilka razy spotkałem się z pytaniami o pojemność i moc silnika. Znaczy – motocykl podobał się i robił odpowiednie wrażenie.

Advertisement

Dobra konstrukcja

Silnik w najmniejszym z nakedów MT oparty jest na dobrze znanej konstrukcji z YZF-R 125 i dysponuje mocą 15 KM – dokładnie taką, jaka pozwala jeździć nim z samochodowym prawem jazdy kat. B. Co prawda budowanie jednostek tej klasy o znacznie większych mocach nie było technologicznym problemem ani 20 lat temu, ani tym bardziej nie jest nim dziś, jednak regulacje dotyczące właśnie praw jazdy zwyczajowo wprowadziły limit do 15 KM. Tę graniczną wartość MT-125 osiągało już w  momencie pojawienia się na rynku, czyli w roku 2014.Stodwudziestkapiątka od początku wyposażona była w silnik z rozrządem SOHC, chociaż niektórzy konkurenci (KTM) stosowali już dwa wałki w głowicy. Nie znaczy to wcale, że Yamaha jeździła gorzej – dwa wałki rozrządu w seryjnym motocyklu tej klasy to bardziej chwyt marketingowy niż realna potrzeba. Z kolei system ABS zastosowany został jako opcja w sezonie 2015, ale już rok później, gdy w Europie pojawiły się regulacje Euro 4, stał się wyposażeniem standardowym.W zasadzie była to jedyna modyfikacja, jaką przeszedł najmniejszy „Emtek”. Motocykl był po prostu bardzo dobry i nie wymagał żadnych ingerencji konstruktorów. Nawet Simpson, ostro męcząc tę maszynę podczas testów w 2015 roku, nie potrafił znaleźć w niej większych wad, poza jedną – ceną, bo już wtedy w klasie 125 ccm praktycznie nie było droższej opcji. Od pojawienia się MT-125 na rynku minęło już jednak kilka ładnych lat i na rok modelowy 2020 Yamaha postanowiła dokonać szerszych modyfikacji tego motocykla, a w zasadzie zbudować go od nowa.

Kosmiczna komplikacja

Yamaha postanowiła uderzyć z grubego kalibru i podniosła poprzeczkę konkurencji wyjątkowo wysoko. Nowa jednostka napędowa, wykorzystywana także w sportowym modelu YZF-R 125, wyposażona jest teraz w system zmiennych faz rozrządu VVA, chociaż pozostawiono tylko jeden wałek w głowicy. Żaden z konkurentów nie dysponuje w tej chwili tak skomplikowanym silnikiem. Co prawda mimo tych modyfikacji moc jednostki nie wzrosła ani o ćwierć konika (bo zgodnie z przepisami nie mogła), jednak moment obrotowy ma teraz znacznie lepiej ułożoną krzywą, a zużycie paliwa zmalało.Jeżeli dołożymy do tego nowoczesną, sześciostopniową sekwencyjną skrzynię biegów o dosyć krótkich przełożeniach, to otrzymamy maszynę bardzo dynamiczną, pod względem przyspieszeń porównywalną z niektórymi modelami konkurencji z klasy 250 ccm. Szósty bieg jest typowym „nadbiegiem”, więc po jego zapięciu prędkość motocykla nijak się nie zwiększy, a tylko spadną obroty silnika. Ma to sens przy długich prostych przelotach, tylko kto by chciał jeździć małą Yamahą w taki sposób? To przecież maszyna stworzona do dynamicznego winklowania.Silnik wyposażono także w system antyhoppingowy oraz wspomaganie sprzęgła (A&S), co w tej klasie pojemnościowej może wydawać się lekką ekstrawagancją, ale przydaje się podczas gwałtownych redukcji o kilka biegów. Nie tylko poprawia trakcję i bezpieczeństwo jazdy, ale także korzystnie wpływa na żywotność podzespołów silnika.   

Jednak sama jednostka napędowa to nie wszystko. W motocyklu zmieniono praktycznie wszystkie inne podzespoły, poczynając od aluminiowej ramy, poprzez zawieszenia, a na wzornictwie nadwozia kończąc. Przedni hamulec wyposażony został w radialny czterotłoczkowy zacisk i całkiem sporą, niemal 300-milimetrową tarczę. Ze względu na niewielką masę maszyny taki układ jest w zupełności wystarczający nawet do bardzo agresywnego hamowania. Ponieważ mały MT jest w zasadzie obranym z owiewek sportowym modelem YZF-R 125, wyposażony został w bardzo sztywną ramę typu Deltabox, masywny przedni widelec USD oraz lekki, dwuramienny aluminiowy wahacz tylnego koła.Motocykl otrzymał także nową przednią owiewkę z agresywnie wyszczerzonym, potrójnym reflektorem, wyposażonym w diody LED. Patrząc na motocykl od przodu, widzimy coś na kształt rozświetlonej maski wojownika ninja. Wróćmy jednak do spraw praktycznych. Sprawdziłem działanie reflektorów w w lekko dżdżystą jesienną noc – działały bez zarzutu, dając mocną i skoncentrowaną wiązkę światła. Zestaw zegarów jest dosyć zachowawczy. Owszem, jasny i czytelny, ale bez bajerów, jakie oferuje wyświetlacz TFT. Przeczuwam, że to właśnie zmiana zespołu wskaźników będzie jednym z elementów kolejnego wcielenia Yamahy MT-125, której producent może nie chcieć od razu wykładać wszystkich kart na stół.

Uliczne zabawy

Gdy już zasiądziemy za sterami motocykla, od razu przyjmujemy sportową pozycję, którą wymusza układ setów podnóżków, siedziska i kierownicy. Motocykl jest na tyle mały i siedzimy tak blisko przodu, że niemal da się zajrzeć od góry do przedniego reflektora, co znakomicie ułatwia agresywną jazdę po winklach. Co ciekawe, nawet nieco wyżsi kierowcy nie będą odczuwać dyskomfortu jeżdżąc tą maszyną, za to ci zdecydowanie niżsi mogą mieć problemy z dosięgnięciem stopami do ziemi. Taka już jest uroda „Emteka”, jest krótki, ale za to wysoki w siedzisku.Środek ciężkości znajduje się jednak w takim miejscu, że nie utrudnia szybkiego przerzucania maszyny z boku na bok w zakrętach. Zawieszenia (mimo braku możliwości regulacji przodu) i hamulce zdecydowanie nadążają za jednostka napędową. Maszyna prowadzi się jak po sznurku nawet w szybkich łukach, pod warunkiem jednak, że asfalt jest niemal doskonale gładki. MT-125 bardzo nie lubi nierównych nawierzchni, kolein, dziur w jezdni i przejazdów przez tory tramwajowe. No cóż, taka już jest charakterystyka sportowych maszyn szosowych, które nie mają nic wspólnego z klasą Supermoto. Na szczęście w naszych miastach większość nawierzchni jest już dobrej jakości, a gdy będziemy chcieli sobie polatać szybciej za ich granicami, na pewno znajdzie się odpowiednia trasa dla tej nieco wybrednej maszyny.         

Są plusy i minusy

Decydując się na zakup małego MT musisz mieć świadomość kilku jego drobnych mankamentów. Po pierwsze, ze względu na charakter nadwozia nie jest wyposażony w absolutnie żaden schowek. Jeżeli więc będziesz chciał przewieźć coś więcej niż dokumenty i telefon, lepiej od razu zabierz z domu plecak albo przynajmniej załóż spodnie typu bojówki, z obszernymi kieszeniami. Po drugie, pasażera owszem da się przewieźć, ale ani ty, ani on nie będziecie mieli z tego większej przyjemności. Miejsca jest po prostu mało, ale to w końcu naked – kto by na stałe jeździł z pasażerem?Na koniec zostawiłem wadę, która towarzyszy małemu MT-125 praktycznie od początku jego istnienia, czyli cenę. Tak, to prawda, że w chwili obecnej jest najbardziej wypasioną stodwudziestkąpiatką na rynku, a pod względem dynamiki jazdy i trakcji może mierzyć się z nim zaledwie kilku konkurentów. Prawdą jest również, że jest najbardziej zaawansowanym technologicznie motocyklem w tej klasie pojemnościowej. Gdy jednak zerkniemy na cennik, entuzjazm zostaje nieco ostudzony.Suma wypisana na przywieszce Yamahy zaczyna się od cyfry 2. Honda oferuje swojego najmniejszego nakeda, CB 125 R (nieco mniejsza moc), za 18 700 zł,  KTM małego Duke 125 za 17 700 zł, a Suzuki sprzedaje „golasa” GSX-S 125 już za 16 900 zł. Wszystkie te motocykle są z absolutnie najwyższej półki jakościowej, więc ich cena musi być adekwatna. Yamaha pod względem kosztów zakupu bije jednak absolutny rekord na naszym rynku. Jednocześnie średniej klasy naked 125 ccm może kosztować nawet o połowę mniej, więc rodzi się pytanie, czy jest też o połowę gorszy? Miłośnicy maszyn spod znaku trzech kamertonów z pewnością nie będą mieli tego rodzaju dylematów, doceniając nie tylko jakość wykonania, ale także dostęp do części i obsługę serwisową w sieci Yamahy.

Advertisement

Dane techniczne – Yamaha MT-125:

Yamaha MT-125

SILNIK
Typ:czterosuwowy, chłodzony cieczą
Układ:jednocylindrowy
Pojemność skokowa:124,7 ccm
Średnica x skok tłoka:52,0 x 58,6 mm
Stopień sprężania:11,2:1
Moc maksymalna:15 KM (11 kW) przy 9000 obr./min
Moment obrotowy:11,8 Nm przy 8000 obr./min
Zasilanie:elektronicznie sterowany wtrysk paliwa
Smarowanie:pod ciśnieniem, z mokrą miską olejową
PRZENIESIENIE NAPĘDU
Sprzęgło:wielotarczowe, mokre
Skrzynia biegów:sześciostopniowa
Napęd tylnego koła:łańcuch rolkowy
PODWOZIE
Rama:stalowa, przestrzenna, typu Deltabox
Zawieszenie przednie:widelec teleskopowy USD KYB, Ø 41 mm, bez możliwości regulacji, skok 130 mm
Zawieszenie tylne:wahacz dwuramienny z lekkich stopów, centralny amortyzator KYB, regulacja wstępnego napięcia sprężyny, skok 114 mm
Hamulec przedni:pojedynczy, tarczowy, Ø 292 mm, zacisk czterotłoczkowy, ABS
Hamulec tylny:pojedynczy, tarczowy, Ø 220 mm, zacisk dwutłoczkowy, ABS
Opony przód / tył:100/80-17 / 140/70-17
WYMIARY I MASY
Wysokość siedzenia:810 mm
Masa z płynami:140 kg
Zbiornik paliwa:10 l
Długość:1960 mm
Szerokość:800 mm
Rozstaw osi:1325 mm
Minimalny prześwit:140 mm
Kąt pochylenia główki:26°
Wyprzedzenie:95 mm
DANE EKSPLOATACYJNE:
Prędkość maksymalna:120 km/h
Zużycie paliwa:2,3 l/100 km (w teście)
Zasięg:powyżej 300 km


CENA: 20 990 zł

IMPORTER: Yamaha Motor Polska

www.yamaha-motor.eu/pl

Zdjęcia: Tomasz Parzychowski

KOMENTARZE

Advertisement