Klient w krawacie podobno jest mniej awanturujący się. Najwyraźniej Husqvarna, adaptując KTM Duke’a 390 i wciskająć w swoją elegancką stylistykę, nie słyszała o tej zasadzie. Tak oto ze szwedzko-austriackiej zabawy formą wyszedł motocykl, w którym niemało intrygujących sprzeczności.

Mniej zorientowani w sytuacji marki mogą się zastanawiać, jaką rolę odegrał Duke 390 w powstaniu Svartpilena. Wyjaśniam: kluczową. Rama, silnik, zawieszenia i wahacz – właściwie wszystko, co decyduje o charakterze motocykla – zostały bez zmian przeszczepione z KTM-a.


REKLAMA

Husqvarna Svartpilen 401 - urwis w mokasynach

Husqvarna wyszykowała tę konstrukcję na piękne dziecię. Z tym, że urwis, który na złość rodzicom, za strojenie go w niewygodne ciuchy, w pięknym garniturku wytarza się pod samochodem, smarknie w poszetkę, w butonierce schowa mirabelki, a zamszowe mokasynki zajedzie na betonowym boisku. No chyba nie zaprzeczycie, że widok takiego nygusa was bawi?

Środek na „smrodek”

Zazwyczaj jest tak, że współczesne scramblerowate wyglądają dobrze na instagramie i pod kawiarniami, a z jazdą bywa gorzej. Nigdy nie byłem fanem takiego nurtu i raczej nie będę, bo za dużo w nim lanserskiego nadęcia. Tymczasem Svartpilen okazuje się znakomitym środkiem, zwalczającym „smrodek” dziwnej kultury retro-lansu.

Przede wszystkim nie próbuje wyglądać jak stary motocykl. Husqvarna poszła tym samym tokiem myślenia co Honda i skręciła w stronę neoretro. Właściwie to Szwedzi jako pierwsi zaprezentowali  koncepcję motocykla, który wygląda jak klasyczny i futurystyczny jednocześnie i to bez grama blichtru! Nie wiem, jak wy, ale ja to kupuję. Tym bardziej, że trudno pomylić go z jakimkolwiek innym sprzętem.

„Fajny sprzęt”

Zgrabne połączenie kanciatych i obłych elementów, składających się na jednolitą bryłę zbiornik – zadupek, moim zdaniem zasługuje na duży plus. Tak samo jak malowania – w naszym przypadku neonowe z żółtymi wstawkami. Wiem, że gusta są różne i zwykle nie ma sensu opisywać sylwetki motocykla, bo tę każdy widzi na zdjęciu, lecz chciałem lekko podkreślić moje uznanie dla projektanta. Można odnieść wrażenie, że krąży w obszarze pomiędzy futuryzmem a neoklasycyzmem. Jego niezdecydowanie zaowocowało tym, że „czarna strzałka” (takie podobno jest znaczenie „Svartpilen”, przynajmniej według internetowego tłumacza), choć wygląda bardzo nowocześnie, powinna przez długie lata przykuwać spojrzenia. A to nie często się zdarza w przypadku motocykli o futurystycznej aparycji.

Moje słowa niech poprze fakt, że Svartpilen, stojący pod redakcją, przyciągał uwagę sąsiadującej z nami ekipy H-D Liberator. Komentarze, będące zazwyczaj podsumowaniem oglądu Husqvarny, nie ograniczały się do zdawkowego, grzecznościowego „fajny sprzęt”. 

Najważniejsze to, co niewidoczne

Nie przystoi oceniać książki po okładce, to oczywiste. Co prawda takie spojrzenie na Svartpilena nie jest niczym złym, jednak jego dandysowy wygląd nie zdradza, jakie wrażenia  będą nam towarzyszyły podczas jazdy.

Jeden cylinder o pojemności niecałych 400 ccm nie obiecuje wiele, ale uczciwie daje tyle, na ile wygląda. Niektórym może się to nie sklejać w całość, ale krótki rozstaw osi, rozsądna masa (150 kg na sucho), moc (44 KM) i porządne zawieszenia WP rozwiewają wszelkie wątpliwości.

Jazda na „strzałce” jest niebywale przyjemna i łatwa. Zakręty pokonuje z kocią zwinnością, jednak na szczęście prowadzenie jest znacznie bardziej przewidywalne, niż ruchy futrzaka. Nawet kostkowe opony Pirelli Scorpion Rally STR nie były w stanie doprowadzić do sytuacji, w której mógłbym cokolwiek zarzucić prowadzeniu. Słowo klucz na określenie lekkości prowadzenia to „rowerek” i choć wydaje się banalne, jest w pełni uzasadnione.

Zboczenie lekkości

Nie zdziwiłoby mnie, gdyby okazało się, że w fabryce KTM-a zmniejszanie mas wirujących w silniku było dodatkowo premiowane na koniec roku. Producent ma na tym punkcie zboczenie i to widać w przypadku wyżej wspomnianej jednostki. Efektem jest właśnie lekkość prowadzenia i zwrotność motocykli przez nią napędzanych oraz wyraźny rys charakterystyki pracy: ochocze wkręcanie się na obroty, którego nie powstydziłyby się crossówki sprzed kilku lat.

Husqvarna Svartpilen 401 - urwis w mokasynach

Choć silnikowi wcale nie brakuje wigoru w średnim zakresie i do dynamicznego poruszania się po mieście jest on wystarczający, to w górnym rejestrze odzywa się mały awanturnik – i tak do odcięcia. Najfajniejsze w wykręcaniu Huski (i w ogóle w całym segmencie) jest to, że choć zdajesz sobie sprawę, że jedziesz na limicie motocykla, to wiesz, że nie robisz nic specjalnie głupiego. Wszystko masz pod kontrolą. Nie ma szans, żeby twojej twarzy nie okrasił banan.

Jazda na przednim kole

Liposukcja silnika to jednak nie wszystko, co wpływa na chatakter maszyny. W walce o to, by kierowca wkładał w prowadzenie jak najmniejszy wysiłek, udział bierze również geometria ramy, zawieszenia i ergonomia. Svartpilen to jeden z tych sprzętów, na których, gdy go dosiądziesz, masz wrażenie siedzenia na przednim kole. Coś w tym jest. W pozycji zdecydowanie faworyzowany jest przód motocykla. Co za tym idzie, dociążone przednie koło ma więcej przyczepności, na czym zyskuje zwrotność i poczucie pewności u kierownika pojazdu.

Na domiar dobrego, nastawy zawieszeń są w punkt. W zakrętach ani razu nie podpadły utratą stabilności czy bujaniem. Nawet na bardzo dziurawych drogach czy szutrach zawieszenie rzadko kiedy dawało po nadgarstkach i siedzeniu. Regulacji wprawdzie brak, ale w tym przypadku na niewiele by się zdała. Prawdopodobnie nikt nie odczułby potrzeby korzystania z niej.

Czego się czepiać?

Najfajniejsze jest to, że pozycja na motocyklu nie ma ani grama sportowych naleciałości. Jest prosto, wygodnie i choć wyglądam na 401 jak na psie (mimo, że olbrzymem nie jestem, ot przyzwoicie odżywione 183 cm), ani przez chwilę nie pomyślałem, że potrzebuję więcej miejsca. Co prawda pasażera na tylne siedzenie zapraszałbym raczej po złośliwości, ale solo jest super!

Husqvarna Svartpilen 401 - urwis w mokasynach

Husqvarna 401 jest dostępna także w wersji Vitpilen – na kołach szosowych i z kierownicą typu clip-on. Obcowałem z nią tylko na parkingu. Fakt, wygląda chyba jeszcze lepiej od scramblerowej siostry, ale wiedziałem, że nie skradłaby mojego serca w codziennym użytkowaniu. Mało tego, nawet Husqvarna 701 z najmocniejszym singlem na rynku nie zaskarbiła mojej sympatii tak, jak to zrobiła Svartpilen 401.

Najładniejszy na A2!

W tym momencie zorientowałem się, że zauważyłem same zalety. A gdzie wady? Hmm… W gruncie rzeczy jedyne, co bym wywalił, to lusterka. Seryjne wyglądają jak z marketu od „majfrenda” i nie pasują do reszty motocykla. Do poprawki są też mało urodziwe i tandetnie wykonane zegary. Przydałoby się lepsze maskowanie przewodów osprzętu silnika. Lecz czego ja się tak w ogóle czepiam? Lusterek? Zegarów? Zamaskowania kilku kabli? Bez sensu. Niczego więcej nie odkryłem. Odkryłem za to, że chyba chcę mieć 401 jako swój prywatny, miejski sprzęt.

Dzieli mnie od niej nieco ponad 27 tysięcy złotych. To oznacza, że „ciuchy z Ikei”, przyoblekające Duke’a 390, są warte 5 tysięcy, bo o tyle podniosły cenę „pomarańczowego” dawcy organów! Teoretycznie sporo jak za motocykl z małym singlem, zwłaszcza, że to rewiry cenowe Yamahy MT-07, Suzuki SV 650, Hondy CB 500 czy Kawy Z650. Ale szeptem powiem wam, że chyba warto, jeśli chcesz mieć jeden z ładniejszych i najlepiej (o ile w ogóle nie najlepiej) jeżdżących pojazdów na prawo jazdy kat. A2.

Poza tym, czy ekstrawaganckie wybory kiedykolwiek były tanie? A to, że kumple na „litrach” będą szydzili z małego silniczka? Nieważne, prawdopodobnie przestaną po tym, jak srogo złoisz ich na zakrętach i w mieście!

DANE TECHNICZNE

Husqvarna Svartpilen 401

SILNIK

Typ:     czterosuwowy, chłodzony cieczą

Układ: jednocylindrowy, DOHC, 4V

Pojemność skokowa:  373 ccm

Średnica x skok tłoka:            89 x 60  mm

Stopień sprężania: 12,6:1

Moc maksymalna:       43 KM (32 kW) przy 9000 obr./min

Moment obrotowy:     37 Nm przy 7000 obr./min

Zasilanie:        wtrysk paliwa

Smarowanie:   mokra miska olejowa

PRZENIESIENIE NAPĘDU

Silnik-sprzęgło:           koła zębate

Sprzęgło:         wielotarczowe, mokre, antyhoppingowe

Skrzynia biegów:        sześciostopniowa

Napęd tylnego koła:   łańcuch

PODWOZIE

Rama:  przestrzenna z rur stalowych

Zawieszenie przednie:            teleskopowe upside-down, skok 142 mm

Zawieszenie tylne:      amortyzator centralny, skok 150 mm, regulacja napięcia wstępnego

Hamulec przedni:       pojedynczy, tarczowy, radialny zacisk czterotłoczkowy, Ø 320 mm

Hamulec tylny:           tarczowy, zacisk jednotłoczkowy, Ø 230 mm

Opony przód / tył:       110/70 R 17 / 150/60 R 17 (koła dętkowe)

ELEKTRONIKA

ABS:   standard

Kontrola trakcji:          brak

Inne:    brak

WYMIARY I MASY

Wysokość siedzenia:   835 mm

Rozstaw osi:   1357 mm

Minimalny prześwit:   170 mm

Kąt pochylenia główki ramy: 25°

Masa pojazdu z płynami:       150 kg

Zbiornik paliwa:         9,5 l

CENA:           27 300 zł

Importer:

Husqvarna CEE

Roznavska 4588/24

821 04 Bratysława

www.husqvarnamotorcycles.com

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
W lutym będziesz mógł skorzystać z niezwykłej propozycji Hondy i…
Josh Hill na swoim elektryku i Yamasze YZ450 uprawia gruby…