Miejsce prezentacji REKLAMA San Diego (USA) Państwo: Stany Zjednoczone Stan: Kalifornia Klimat: wybitnie sprzyjający motocyklistom, przez cały rok. Ludzie: uśmiechnięci, pogodni, szczęśliwi i bardzo otwarci. Jedzenie: za każdym rogiem znajdziesz knajpę z jedzeniem meksykańskim. Przepyszne, tradycyjne burito kosztuje średnio ok. 6 dolarów. Drogi: szerokie, na ogół w dobrym stanie. Autostrady mają pięć, albo nawet sześć pasów w każdą stronę. […]

Miejsce prezentacji


REKLAMA

San Diego (USA)

Państwo: Stany Zjednoczone

Stan: Kalifornia

Klimat: wybitnie sprzyjający motocyklistom, przez cały rok.

Ludzie: uśmiechnięci, pogodni, szczęśliwi i bardzo otwarci.

Jedzenie: za każdym rogiem znajdziesz knajpę z jedzeniem meksykańskim. Przepyszne, tradycyjne burito kosztuje średnio ok. 6 dolarów.

Drogi: szerokie, na ogół w dobrym stanie. Autostrady mają pięć, albo nawet sześć pasów w każdą stronę.

Policjanci: wszędzie ich pełno. Kulturalni, bardzo uprzejmi, ale w razie naruszenia prawa stanowczy i nieustępliwi. Mandaty bardzo wysokie.

Motocykliści: jeżdżą głównie w weekendy lub po pracy, dla przyjemności. Rzadko traktują motocykl jako codzienny środek lokomocji.

Okazuje się, że cruiser może chętnie zmieniać kierunki jazdy, skutecznie hamować i radośnie pokonywać kręte, górskie drogi bez irytującego tarcia podnóżkami o asfalt. Może być też łatwy w prowadzeniu, poręczny i stosunkowo lekki. Włosi właśnie zrewolucjonizowali podejście do motocykli tego gatunku. Jednocześnie zadbali o wyjątkową oprawę i dołożyli wszelkich starań, żeby uczynić XDiavela ekskluzywnym i elitarnym motocyklem, który  powala na kolana już samym wyglądem. Trzeba przyznać, że plan zrealizowali w stu procentach. Jesteśmy świadkami narodzin nowego modelu, który jest klasą sam dla siebie.

 

Ile Diavela w XDiavelu

fot. Marco Campell

Panowie z Bolonii popełnili tylko jeden poważny błąd, wprowadzając ten motocykl na rynek, mianowicie ochrzcili go imieniem XDiavel. To wyraźna sugestia, że mamy do czynienia z następcą modelu Diavel, tymczasem stary Diavel z XDiavelem ma tyle wspólnego, co posłanka Pawłowicz z rosyjskim baletem. XDiavel to zupełnie nowy motocykl, zbudowany na nowych podzespołach i skierowany do klientów o innych oczekiwaniach. Jest to krzyżówka typowego cruisera z włoskimi maszynami o zacięciu sportowym. Równie dobrze mógłby się nazywać XMonster albo Panigale – cruiser.

Obecny na rynku od kilku lat Diavel oferował zupełnie inną pozycję za kierownicą i odmienny charakter. Siedziało się na nim jak na krześle, z nogami zgiętymi w kolanach pod kątem prostym. Często porównywany był z Yamahą V-Max, niekiedy z Harleyami z rodziny V-Rod.

Nie wiadomo, czym tak naprawdę był Diavel, ale na pewno nie cruiserem. Bądź co bądź jedynymi elementami, które zapożyczono z niego do nowego modelu XDiavel, są opony i hamulce. Całą resztę Włosi zrobili od nowa. I chwała im za to, bo efekt końcowy jest powalający.

Wiele odcieni czerni

fot. Marco Campell

Podobno diabeł może przyjmować różne oblicza. Tym razem wcielił się w wyjątkowo kuszącą postać. Motocykl wygląda równie pięknie i seksownie, co połączenie zawodniczki fitness z laureatką konkursu Miss Świata i z gwiazdą filmów porno. Zresztą porównania do kształtów kobiecego ciała wcale nie są nadużyciem. Wystarczy spojrzeć na motocykl z góry, aby szybko się przekonać, gdzie projektanci szukali inspiracji. Jeśli trzymać się dalej tej analogi, łatwo zauważymy, że XDiavel jest zgrabny i wąski w talii. Cała tylna sekcja została ekstremalnie odchudzona i skrócona do niezbędnego minimum. Ten zabieg w połączeniu z jednoramiennym wahaczem i krótkim układem wydechowym pozwolił wyeksponować spektakularną, tylną felgę (w starym Diavelu wydech nieelegancko ją zasłaniał). Sam tylny błotnik przypomina odwłok jakiegoś bliżej nieokreślonego owada. Przestrzeń pomiędzy owym odwłokiem a tylną oponą jest niespotykanie duża, co stanowi kolejny charakterystyczny element wizerunku.

Linię nadwozia znakomicie podkreśla duży, stalowy zbiornik paliwa i krótka, starannie obszyta kanapa. Zresztą, trudno byłoby znaleźć jakąkolwiek część, która nie została wykonana ze szczególną starannością. Jednak te wszystkie wymuskane i dopracowane do perfekcji elementy są tylko ekskluzywną otoczką.

fot. Marco Campell

Twórcy XDiavela zgodnie podkreślają, że w motocyklu najważniejszy jest przecież silnik i to on powinien grać pierwsze skrzypce. I gdy patrzymy na ten motocykl, rzeczywiście mamy wrażenie, że to po prostu wielki silnik obudowany różnymi ozdobnikami i osadzony na dwóch kołach. Jednostka pręży się dumnie, nieprzysłonięta żadnymi owiewkami czy przewodami układu chłodzenia (wszystko udało się sprytnie ukryć).

Dominującym kolorem jest czerń w przeróżnych odmianach. Jest czarny mat, półmat, czarny połyskujący, wysoki połysk i jeszcze kilka innych, których nie potrafię odróżnić, ani nazwać. O pozycji za kierownicą trudno się rozpisywać, bo ta nie jest do końca ustalona. Owszem, nogi są wysunięte do przodu a sylwetka kierowcy lekko zgarbiona, lecz o szczegółach decyduje indywidualna konfiguracja. Mam na myśli m.in. czterostopniową regulację położenia podnóżków kierowcy, różne kanapy a nawet kierownice do wyboru. W sumie dostępnych jest aż 60 kombinacji. Jedno jest pewne. Jeśli chcesz jeździć z pasażerem, musisz zamontować oparcie. Szansa, że uda Ci się kogokolwiek namówić na przejażdżkę bez opieradełka, jest bliska zeru.

Opętane konie mechaniczne

fot. Marco Campell

W piersi włoskiego ogiera musi bić włoskie serce. W tym przypadku to dwucylindrowy, widlasty silnik Testastretta DVT ze zmiennymi fazami rozrządu. Podobna jednostka zasila model Multistrada, ale specjalnie dla XDiavela wyraźnie zmieniono charakterystykę pracy. Silnik dostosowano do motocykla typu cruiser, co wcale nie oznacza, że ktoś nieopatrznie postanowił odebrać mu sportowy pazur. Moc maksymalna wciąż jest na imponująco wysokim poziomie i wynosi aż 156 KM. W tym stadzie każdy koń mechaniczny został opętany przez diabła, więc jazda tą bestią dostarcza piekielnie silnych wrażeń. Podchodząc do tematu bardziej racjonalnie, należałoby porzucić opowieści o opętaniach i po prostu przyjrzeć się uważnie krzywej oddawania momentu obrotowego. Ma niespotykanie płaski przebieg i sprawia, że motocykl dysponuje znakomitym przyspieszeniem praktycznie w pełnym zakresie obrotów. Maksymalny moment to blisko 130 Nm przy 5 tys. obr./min, ale nawet przy 8000 obr./min jego wartość wciąż utrzymuje się na podobnym poziomie. Dzięki takiej charakterystyce silnik daje mocniejszego kopa niż podwójne espresso, ale robi to równie subtelnie, co latte macchiato na chudym mleku…

Niestety, stawki mandatów za przekroczenie prędkości w Kalifornii skutecznie odwiodły mnie od planu sprawdzenia prędkości maksymalnej XDiavela. Przez chwilę tylko widziałem na liczniku 180 km/h, ale wizja rozmowy z lokalnym szeryfem i uszczuplenia portfela o kilkukrotną wartość mojej pensji przekonała mnie, żeby szybko powrócić do spokojnego, klasycznego cruisingu. Na szóstym biegu można swobodnie zwolnić do 70 km/h.

Warto również zaznaczyć, że Włosi znakomicie poradzili sobie z typowymi problemami pojawiającymi się przy jeździe z bardzo małymi prędkościami. Na pierwszym biegu, przy całkowicie odpuszczonym gazie, licznik wyświetla 14 km/h, a motocykl toczy się płynnie bez nawet najdrobniejszego szarpania. Trudno zgadywać, czy jest to zasługą odpowiedniego zestrojenia jednostki czy przeniesienia napędu na tylne koło za pośrednictwem pasa zębatego. Tak czy inaczej, ważne, że działa i zawracanie na parkingu czy przeciskanie się w gęstym ruchu przebiegają gładko i przyjemnie. Swoją drogą pasowe przeniesienie napędu nigdy dotąd nie było zastosowane w motocyklu marki Ducati, więc mamy do czynienia z kolejną, małą rewolucją. Na koniec testu, po całym dniu dynamicznej jazdy w cyklu mieszanym zerknąłem od niechcenia na wynik średniego spalania. I tutaj nastąpiło totalne zaskoczenie: wyniosło ono zaledwie 4,8 l/100 km.

Elektroniczny technocruiser

fot. Marco Campell

Chyba udało się nam już przywyknąć, że każdy współczesny motocykl z górnej półki jest faszerowany różnorakimi systemami wspomagania kierowcy. Producenci nawet nie pytają nas o zdanie i nie dają nam żadnego wyboru. Większość elektroniki dostajemy na wyposażeniu standardowym i oczywiście w ogólnym rozrachunku, musimy za to po prostu zapłacić.

Tutaj jest podobnie. Do dyspozycji dostajemy trzy tryby pracy silnika, zaawansowany ABS działający także podczas hamowania w zakrętach i regulowaną, kilkustopniową kontrolę trakcji (DTC ? Ducati Traction Control). Na deser mamy jeszcze Ducati Power Launch, czyli system, który w praktyce pomoże wygrać wszystkie wyścigi spod świateł. Centrum dowodzenia znajdziesz na kolorowym wyświetlaczu. Pamiętam, jak podobny wyświetlacz w Multistradzie doprowadzał mnie do szału, gdy na skutek wibracji silnika wpadał w intensywne drgania. Tutaj problem nie występuje nawet w najmniejszym stopniu. Obsługa wszystkich systemów jest na tyle prosta i intuicyjna, że po krótkim rozpoznaniu poradziłoby sobie z tym kilkuletnie dziecko a po dłuższym treningu nawet małpa. Przestawienie w menu jednostek z amerykańskich na europejskie zajęło mi dosłownie kilka sekund. Kolejną krótką chwilę trwało całkowite wyłączenie kontroli trakcji.

Jak pewnie się domyślacie, dezaktywowałem elektronicznego pastucha, żeby sprawdzić, czy uda się poderwać przednie koło do góry. Udało się i to bez najmniejszego wysiłku. To pierwszy cruiser w historii, którym byłem w stanie jeździć na gumie! Przeniesienie napędu za pośrednictwem pasa nie jest w tym przypadku przeszkodą.

Ma być grubo

fot. Marco Campell

Na pokładzie mamy do dyspozycji w pełni regulowane zawieszenie. Korekta ustawień w egzemplarzu, który dostałem do testu, nie była jednak konieczna. Pierwsze zaskoczenie pojawiło się jeszcze zanim wyjechaliśmy z miasta, gdy tylko zacząłem jechać slalomem pomiędzy studzienkami kanalizacyjnymi. Omijanie ich i szybkie zmiany kierunków jazdy przychodziły z ogromną łatwością. XDiavel okazał się zadziwiająco poręczny. Zawieszenie to jedno, ale nie bez znaczenia pozostaje również niska masa własna. Zaledwie 220 kg w stanie suchym i 247 kg z płynami i zbiornikiem zatankowanym pod korek to w tej klasie niespotykany wynik.

Gdy już wyjechaliśmy z miasta, XDiavel pokonywał kolejne zakręty jakby jechał po szynach. Włosi z dumą podkreślają, że maksymalny kąt pochylenia tego motocykla wynosi aż 40 stopni. W zestawieniu z innymi cruiserami to kolejny, totalny nokaut.

Efekt? Zabawa była przednia, jazda całkiem żwawa, a mimo to podnóżków nie pozdzierałem. Na pewnym etapie składania motocykla w zakręt wyczuwalny jest wprawdzie pewien wyraźny opór, ale to już kwestia potężnej tylnej opony o szerokości 240 mm. I tego przeskoczyć się nie da. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić ten motocykl na węższej gumie. Po prostu ma być grubo i koniec.

Diabeł mnie porwał

Jazda w zrelaksowanej pozycji, z nogami wysuniętymi do przodu, zyskała zupełnie nowy wymiar. I mnie ten wymiar bardzo się podoba. Muchy w zębach, wiatr we włosach i radość z wolnego cruisingu, a gdy tylko najdzie Cię ochota, przełączasz silnik w tryb „sport”, odkręcasz roll-gaz i śmiało tniesz kolejne winkle. To zdecydowanie najbardziej porywający cruiser, jakim kiedykolwiek jeździłem. Tak, oni naprawdę to zrobili. Włosi wyruszyli na podbój Dzikiego Zachodu i zrobili western po swojemu. Jestem przekonany, że Amerykanie pokochają ten motocykl.

A Polacy? Też go pokochają, tyle że nie koniecznie kupią. Niewielu jest bowiem szczęściarzy, których stać na maszynę za ponad 90 tys. zł. Gdybym miał tyle na koncie, XDiavel natychmiast zająłby honorowe miejsce w moim garażu. Pewnie dołożyłbym nawet dodatkowe 16 tys. zł i wziął od razu wersję „S”, która wygląda obłędnie. Tylna felga w stylu amerykańskiego hot roda, masa gustownych dodatków i przede wszystkim fenomenalne zaciski hamulcowe Brembo M50 są warte każdych pieniędzy i każdych wyrzeczeń.

Dane techniczne Ducati XDiavel

fot. Marco Campell

SILNIK

Typ Testastretta DVT, czterosuwowy, chłodzony cieczą
Układ dwucylindrowy, widlasty
Rozrząd cztery zawory na cylinder, zmienne fazy rozrządu
Pojemność skokowa 1262 ccm
Średnica i skok tłoka 106 i 71,5 mm
Stopień sprężania 13: 1
Moc maksymalna 156 KM (114,7 kW) przy 9500 obr./min.
Moment obrotowy  129 Nm przy 5000 obr./min.
Zasilanie wtrysk paliwa, system Ride-by-Wire
Smarowanie z mokrą miską olejową

 

PRZENIESIENIE NAPĘDU

Silnik-sprzęgło kołami zębatymi
Sprzęgło hydrauliczne, wielotarczowe, mokre
Skrzynia biegów 6-biegowa
Napęd tylnego koła pas zębaty

 

PODWOZIE

Rama stalowa, kratownicowa
Zawieszenie przednie widelec upside-down, 50 mm, pełna regulacja
Zawieszenie tylne jednostronny wahacz, amortyzator centralny, pełna regulacja
Hamulec przedni dwie tarcze, 320 mm, czterotłoczkowe zaciski Brembo
Hamulec tylny jedna tarcza, 265 mm, dwutłoczkowy zacisk
Opony przód i tył 120/70-17 i 240/45-17

 

ELEKETRONIKA

ABS Bosch Cornering ABS, kilkustopniowa regulacja
Kontrola trakcji DTC (Ducati Traction Control), kilkustopniowa regulacja, możliwość całkowitego

 

WYŁĄCZENIA

Inne  trzy tryby pracy silnika (Sport, Touring, Urban), DPL (Ducati Power Lauch), tempomat, system bezkluczykowy

WYMIARY I MASY

Długość  b.d.
Szerokość  b.d.
Wysokość  b.d.
Wysokość siedzenia  755 mm
Rozstaw osi 1615 mm
Prześwit 130 mm
Kąt pochylenia główki ramy 60°
Masa pojazdu gotowego do jazdy z pełnym bakiem 247 kg
Masa sucha  220 kg

 

DANE EKSPLOATACYJNE

Deklarowane zużycie paliwa 5,3 l/100 km

KOMENTARZE

REKLAMA