fbpx
A password will be e-mailed to you.

Przedstawiamy Wam drużynę z podstawówki. Mimo młodego wieku, już ze sporym doświadczeniem na torze. Igor, Dawid, Jeremi i Maks to ekipa, która nie wie, co to „niemożliwe”. Być może dlatego, że nigdy nie usłyszeli tego od swoich rodziców. Zaczęli od kariery na małych motocyklach pit bike, a na swoim koncie mają już wyścigowy sezon w Hiszpanii. Jaki ojciec, taki syn? A może to pasja młodych zawodników wciągnęła ich ojców w wyścigowy kołowrotek?

Obserwowanie postępów, kolejnych sukcesów i przełamanych barier jest dla mnie bezcennym przeżyciem. Motorsport kształtuje charakter, uczy rywalizacji, opanowania stresu, taktyki. Maks jako młody człowiek wyniósł dotąd bardzo wiele z naszych zmagań i dlatego warto to robić – mówi mi Radek Palmowski, tata Maksa. Sam zaczynał od motorynki w wieku 12 lat. Potem był Simson, dwie „Emzetki” i przerwa. Wrócił do motocykli po 15 latach. Kiedy Maks miał 6 lat, zaczął zabierać go na track-daye. Pomagał mu zdejmować kombinezon i podstawiał stojaki. Teraz role się odwróciły. Kidz GP Team ma na swoim koncie już dwa pełne sezony w Pucharze Polski Pit Bike SM, w tym roku doszły Mistrzostwa Polski, a młodzi zapaleńcy wystartowali też w Cuna de Campeones. To hiszpański cykl wyścigowy z którego wywodzi się wielu znanych zawodników. W klasie Moto5 chłopcy startują na motocyklach o pojemności 250 ccm. Dzięki temu, że Dawid wybrał tę dyscyplinę sportu, na pewno poświęcam mu znacznie więcej czasu, co bardzo nas do siebie zbliżyło. Razem z nim przeżywam jego sukcesy i porażki. Te drugie mobilizują nas do bardziej wytężonej pracy – dodaje Maciej Nowak, tata Dawida. Od najmłodszych lat jeżdżę na motocyklach, sam też miałem krótki epizod w motocyklowych mistrzostwach Polski. Motocykle są naszą wspólną pasją, więc tym bardziej cieszę się, że Dawid połknął tego bakcyla.Na pewno nasze relacje są bliższe, przecież spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, wyjeżdżamy sami, bez żony i drugiego syna. To jest czas dla nas. Musimy sobie radzić i wspierać się. Mamy wspólne hobby, wspólne sprawy i tajemnice. Tutaj nie mogę go zostawić samemu sobie na treningach czy zawodach. Jestem mu potrzebny. Dzięki temu jesteśmy blisko – tłumaczy dalej Robert Wojciechowski, tata Jeremiasza. Do tego odciągasz dziecko od telewizora, komórki, komputera. Dajesz możliwość rozwoju, poznawania nowych kolegów, rywalizacji i pracy nad sobą. Dla dziecka jest to dobra szkoła życia, uczy rywalizacji i dyscypliny, szacunku dla drugiego człowieka, uczy dziecko przyjmowania nie tylko zwycięstw ale i porażek. Robert również od wielu lat związany jest z motocyklami, zjeździł nie tylko kraj, ale ma też na swoim koncie wyprawy zagraniczne. Nie inaczej było w przypadku Mikołaja Teske. Tata Igora od małego jeździ na motocyklach, zawodowo również związany jest z motoryzacją. Igor wybrał motocykle, aczkolwiek uważam, że warto uprawiać jakikolwiek sport i wspierać pasję dziecka. Każdy sport rozwija w dziecku umiejętność dążenia do celu, radzenia sobie z sukcesami i porażkami, pokonywania własnych słabości i ograniczeń. 

Pit Bike: mały motocykl, wielkie możliwości

Całą czwórkę łączy jedno. Zaczęli od treningów pit bike. Dyscyplina, która w naszym kraju istnieje zaledwie trzy lata, stała się już trampoliną do wielu motocyklowych karier. Solidne podstawy i ciężka praca nad techniką jazdy, a w końcu sama konfrontacja w zawodach to punkt wyjściowy dla młodych talentów. Dziś dzieje się to, czego zawsze w naszym kraju brakowało. Nie tylko rozwój samej dyscypliny, ale i poziom zawodników jest imponujący. Jak tak dalej pójdzie, za kilka lat będziemy mieć zawodników w najlepszych seriach wyścigowych na świecie – zakłada Mikołaj Teske. Igor dodaje, że pit bike’i otworzyły mu szansę na spełnienie marzeń. 

Pasją do motocykli zaraził mnie mój tata. Razem oglądaliśmy wyścigi motocyklowe. Mówiłem mu wtedy, że w przyszłości chciałbym zostać zawodnikiem motocyklowym. Stało się to realne gdy w Polsce pojawiły się pit bike i szkolenia dla dzieci. Gdy tata zapisał mnie do szkółki, moje marzenia zaczęły się spełniać. Pit bike oraz miniGP to podstawa solidnego treningu. Pozwalają na zdobycie umiejętności, które przekładają się na sukcesy podczas wyścigów na dużych motocyklach. Każdy przyszły zawodnik powinien zaczynać od jazdy na silnikach o małych pojemnościach! – tłumaczy 11-latek spod Kalisza. Pit bike daje mi możliwość częstych treningów i ścigania się bez konieczności wyjazdów na duże tory. Dzięki temu mogę utrzymać wysoką formę przez cały sezon – dodaje Maks Palmowski. Z kolei Dawid Nowak do sprawy podchodzi ambicjonalnie, jego marzeniem jest MotoGP: 

Starty w na pit bike są dla mnie wstępem, trampoliną do wyższych klas i udziału w prestiżowych zawodach. To tutaj zdobywam doświadczenie, doskonalę technikę jazdy i pracuję nad sobą także w sferze mentalnej. Marzy mi się zdobywanie najwyższych trofeów, doskonalenie umiejętności. Chciałbym, aby sukcesy w kraju przełożyły się na sukcesy na arenie międzynarodowej, gdzie jak na razie gromadzę cenne doświadczenie i ciągle się uczę. I oczywiście marzę o tytule mistrza MotoGP, choć zdaje sobie sprawę, że wymaga to jeszcze mnóstwa pracy.

Trenują cały rok

Pracy jest sporo, a droga jest długa, ale małolaci z “Kidz GP Team” są mocno zdeterminowani. Stawiają sobie wysokie cele i nie idą na skróty. Jednym z tych ambitnych był właśnie tegoroczny start w Cuna de Campeones. Wszystkie hiszpańskie obiekty były właściwie dla nich nowe, a dla ich rywali to tory treningowe. Czują się na nich jak na własnym podwórku. Mimo tego, nasza czwórka poradziła sobie bardzo dobrze i została zauważona. 

Muszę przyznać, że odnalazłem się błyskawicznie. Nauczyłem się ścigania na prawdziwym, szybkim i twardym motocyklu sportowym. Cuna dała mi możliwość bezpośredniej rywalizacji z zawodnikami hiszpańskimi, poznania kultowych torów, takich jak Portimao, Aragon czy Walencja – wylicza Maks.
Ja na początku bałem się konfrontacji z dużymi obiektami, do tej pory ścigaliśmy się na torach kartingowych. Rozpoczynając starty w tym cyklu, czułem też obawy przed stawką zawodników, doświadczonymi chłopakami z Hiszpanii, którzy na co dzień tam jeżdżą. Na szczęście podczas samych wyścigów zapomniałem o tych rzeczach i dawałem z siebie wszystko, ścigając się z nimi jak równy z równym. Oprócz cennego doświadczenia, udział w Cuna de Campeones dał mi pewność siebie, przekonanie o swojej wartości i umiejętność lepszego panowania nad motocyklem – tłumaczy Dawid.  

Advertisement

Początek nie należał do najłatwiejszych. Byłem mocno zestresowany i niepewny, czego mogę się spodziewać. Poziom w Cuna de Campeones jest bardzo wysoki. Wraz z chłopakami z zespołu nastawiliśmy się, że będziemy zamiatać tyły. Okazało się, że poszło nam lepiej niż się spodziewaliśmy i mamy powody do dumy! W pierwszym wyścigu, który odbył się w portugalskim Portimao, zająłem czwarte miejsce! W kolejnym byłem ósmy, a przedział czasowy między pozycjami piątą a dziewiątą wynosił zaledwie 0,156 s. Udział w Cuna de Campeones to dla mnie przede wszystkim cenne doświadczenie oraz możliwość zawierania nowych znajomości i świetna zabawa. O tak! Podczas fianłu w Walencji rywalizowałem bezpośrednio z najlepszymi zawodnikami. To było coś!- dodaje jeszcze Jeremiasz. Ja dodam od siebie, że oglądać ich w najwyższych światowych seriach to będzie naprawdę coś. Możliwe? Wszystko jest możliwe, jeśli marzenia przekuwa się na ciężką pracę, a nie mrzonkę. Ta ekipa ma wielki potencjał, bo poza treningami i startami, mają coś więcej. Kolegów, którzy zawsze wspierają i swoich prywatnych “aniołów stróżów”, którzy czuwają nad tym, by ich największym problemem było skracanie dystansu do czołówki. Jedno jest pewne – warto zapamiętać ich nazwiska. 

Zdjęcia: Mateusz Jagielski


Dawid Nowak – chodzi do Szkoły Podstawowej nr 2 w Zalasewie koło Swarzędza, do VI klasy. Na arenie międzynarodowej fascynuje go Valentino Rossi, na którego cześć sam startuje w Polsce z numerem 546, a za granicą z 46. W sezonie 2020 zwycięzca Pucharu Polski Pit Bike SM oraz II wicemistrz Polski Pit Bike, klasa Stock 125.Jeremiasz Wojciechowskiuczeń Szkoły Podstawowej im. Ewarysta Estkowskiego w Pakości, klasa VII. Na arenie międzynarodowej jego idolem jest Joan Mir, który karierę zaczął w Cuna de Campeones i właśnie został mistrzem świata MotoGP 2020. W tym sezonie Jeremiasz zwyciężył w serii Pucharu Polski Pit Bike SM w klasie Stock 150 Junior, w mistrzostwach Polski był czwarty.Igor Teske – uczęszcza do VI klasy Szkoły Podstawowej im.Jana Pawła II w Chełmcach. Jego idolami są Pol Espargaro, Fabio Quartararo oraz Marc Marquez, a marzeniem dostać się do Red Bull Rookies Cup, a później do Moto 3. W tym sezonie zajął drugie miejsce w Pucharze Polski Pit Bike SM oraz zdobył tytuł wicemistrza Polski Pit Bike SM, klasa Stock 125.Maks Palmowski – na co dzień uczeń V klasy Szkoły Podstawowej w Czernicy koło Wrocławia. Najbardziej imponują mu Maverick Vinales w MotoGP, Enea Bastianini w Moto2 i Raul Fernandez w Moto3. Z polskich zawodników Paweł Szkopek. W Pucharze Polski Pit Bike SM zajął 6 miejsce w klasie Stock 125. Największe sukcesy to 3 miejsce w I rundzie w Starym Kisielinie oraz 7 miejsce w Mistrzostwach Polski Pit Bike.

 

KOMENTARZE

Advertisement