fbpx

Właśnie rozpoczął się rajd Dakar 2020, a z nim potyczka motocyklistów po bezdrożach Arabii Saudyjskiej. Tegoroczny Dakar jest szczególny ponieważ wszyscy zawodnicy wjeżdżają w nowy, nieznany teren. Wszystkim przyda się zatem doświadczenie rajdowe oraz umiejętność nawigowania. W jaki sposób nawigują zawodnicy na pustyni, gdzie po horyzont widać tylko piach? Do tego celu używają roadbooka, w którym zapisane są wszystkie szczegóły trasy. Na pozór proste, ale czy aby na pewno?

Musimy zacząć od najważniejszego: motocykl dakarowy jest wyposażony w GPS. Nie służy on jednak do wyznaczania trasy z rajdowego punktu A do punktu B, a tylko i wyłącznie do wyznaczania pozycji, w której znajduje się zawodnik. Dzięki temu organizator między innymi wie czy zawodnik jedzie – jeżeli nie, ten powinien powiadomić ekipę o swoim stanie. Dlatego w przedniej, lewej części motocykla znajdujemy specjalny panel, na którym znajdziemy trzy przyciski. Zielony: to oznaczenie, że wszystko jest ok, zawodnik odbywa postój, w którym nabiera sił lub naprawia motocykl, czerwony: to bezwarunkowe wezwanie pomocy, do miejsca, w którym znajduje się zawodnik (tutaj kłania się GPS). Dodatkowo znajduje się tam telefon, dzięki, któremu skontaktujemy się z załogą rajdu.


REKLAMA

Dakar 2020. Jak odnaleźć metę?

Wróćmy jednak do najważniejszego. Roadbooka. W rajdach cross country roadbook jest urządzeniem podstawowym, dzięki niemu zawodnicy wiedzą jak poruszać się w nieznanym terenie. W tym niewielkim urządzeniu (a właściwie na rolkach, które wsadzamy do środka) znajdują się informacje o checkpointach, czy miejscu w którym znajduje się meta. O ile kierowcy samochodów mają pilotów i zadanie wydaje się łatwiejsze, motocykliści oraz quadowcy polegają w tej kwestii tylko na sobie.

W tym filmie znajdziesz doskonałe informacje praktyczne, dotyczące roadbooka!

Do tej pory zawodnicy otrzymywali rolki do roadbooka na dzień przed rozpoczynającym się etapem. W tym roku, dostaną je w dniu wyjazdu – dzięki temu poziom trudności zdecydowanie wzrośnie, i może się to przełożyć na bardziej wyrównaną walkę, a to z kolei na zwiększenie widowiskowości. W poprzednich edycjach, dostając roadbooka wcześniej, zawodnicy mieli czas na zaznaczenie ważnych czy niebezpiecznych punktów, a to z kolei przekładało się na płynniejszą i szybszą jazdę. Punkty te zaznaczane były mazakami o różnych kolorach. W tegorocznej edycji uległo to zmianie. Roadbook oznaczany jest przez organizatora, a wydawany chwilę przed startem. Ma to także zmniejszyć nierówności między zespołami. Te fabryczne, mają w swoich szeregach tzw. „Mapmanów”, których zadaniem jest sprawdzenie trasy na ile się da przed odcinkiem i przekazanie zawodnikom informacji o ważnych punktach. „Prywaciarze” musieli sami określać „na czuja” co może okazać się niebezpieczne, tylko na podstawie wskazań roadbooka.

Roadbook. Podział

Każda rolka roadbooka podzielona jest przez dwie linie pionowe na trzy równe części. Pierwsza część to kilometry oraz metry, na których trzeba wykonać dane działanie. Oprzyjmy nasze tłumaczenie na miniaturze powyższego filmu. W pierwszym okienku roadbooka mamy zapisany dystans 4.00. To znaczy, że na czwartym kilometrze czeka na nas coś na co powinniśmy zwrócić uwagę. To może być zakręt, łąka, las, most (itd.). Informacja o tym co nas czeka zawarta jest w drugim okienku. W tym przypadku mamy informację, że powinniśmy skręcić w prawo.

Najtrudniejsze do rozczytania jest prawe okienko. O ile większość informacji jest intuicyjna, to części musimy nauczyć się na pamięć. Poza tym musimy wziąć pod uwagę fakt, że skróty które pojawiają się w okienku trzecim oparte są o język… francuski. No tak, łatwo nie ma!

Metromierz. klucz do sukcesu!

Ilość informacji podawanych w roadbooku nie jest ustalona przez żadne normy. Czasami może się zdarzyć, że na odcinku kilometra znajdziemy ich 5, a czasami, jak w rajdach pustynnych możemy jechać w kierunku wyznaczonym przez komendę roadbooka przez 20 kilometrów. Kiedy dojedziemy do danego punktu i odnajdziemy punkt orientacyjny zawarty w okienku trzecim, przewijamy rolkę i lecimy dalej. Gorzej jeżeli 20 kilometrów źle wyznaczyłeś drogę, pomyliłeś zakręt albo nie zobaczyłeś danego punktu. O swoim błędzie dowiesz się dopiero po przejechaniu wcześniej wspomnianych 20 kilometrów. Brzmi jak koszmar, ale cóż takie są rajdy długodystansowe.

Ale skąd właściwie wiedzieć, na którym kilometrze się znajdujemy? To wydaje się zasadzie najprostsze, chociaż też do końca nie jest. Na powyższym filmie w lewym rogu miniatury widzicie srebrny „zegarek” to właśnie jest metromierz – na nim wyświetla się przebyty dystans. W powyższym filmie znajdziecie go w lewym górnym rogu owiewki. W samochodach, ciężarówkach, a nawet w quadach czasami znajdują się dwa metromierze dla zminimalizowania błędu pomiaru oraz uniknięcia problemu z uszkodzeniem.

Przyda się również „kątomierz”

Wydawać się może, że to wszystko, ale nie! Czasami roadbook każe nam zjechać z drogi na totalny offroad. Przecież Dakar to rajd terenowy. Wtedy na roadbooku znajdziecie informację jak na zdjęciu poniżej, a więc zakręt na dany kąt. Może zdarzyć się tak, że owy kąt o wartości np. 36 stopni zawodnik musi utrzymywać przez kilkanaście kilometrów. Ta informacja zawarta jest oczywiście w roadbooku. Informację o kącie otrzymujemy z gpsu, który jest zamontowany w motocyklu i wyświetla się na zegarku, znajdującym się u góry owiewki.

roadbook

Bardzo ważnym aspektem są przyciski przy lewej manetce kierownicy. Znajdują się na niej trzy przyciski. środkowym możemy wybrać co chcemy widzieć na zegarku u góry: czas, odległość, kąt, oraz prędkości. Poza tym mamy dwa przyciski: dolny i górny. Górny służy do cofania roadbooka, w razie popełnienia błędu, dolny do przewijania w trakcie jazdy. 

Trochę komputerowego treningu nie zaszkodzi

To wszystko wydaje się nieco skomplikowane i takie w rzeczywistości jest. Z jednej strony musisz nauczyć się całej masy skrótów, z drugiej odnaleźć w terenie, z trzeciej sprawnie dodawać i odejmować kilometry, a z czwartej zwyczajnie szybko jechać. Potrzeba miesięcy praktyki, aby się w tym odnaleźć. Na szczęście swojego czasu odnalazłem arcynudną grę o rajdzie Dakar, w której grywalność to porażka, natomiast doskonale odwzorowana jest kwestia nawigacji. Wydaje się, że to doskonała opcja dla amatora i kogoś kto chciałby zwyczajnie zobaczyć jak to działa bez zaopatrywania się w profesjonalny sprzęt. Chociaż jeśli masz możliwość to namawiam do tego drugiego. Zawsze to ciekawsza opcja niż siedzenie w domu przed kompem

Roadbook. Legenda

Roadbook. Tłumaczenie oznaczeń na polski

 

 
 
KOMENTARZE

REKLAMA