Niepozorny motocykl Suzuku VanVan wywarł spory wpływ na moje motocyklowe życie. Aby zrozumieć tę historię, musimy cofnąć się niemal o 20 lat. Jest rok 1999. Zdecydowałem się jechać na zimowy zlot do twierdzy Boyen w Giżycku. Odległość z Warszawy jest niewielka, jednak na motocyklach zimą kilometry liczy się nieco inaczej niż latem.

Postanowiłem do minimum ograniczyć ryzyko wypadku, więc mój wybór padł na maszynę, która wydawała mi się najmniej skora do szaleństw na drodze, w dodatku z wyjątkowo nisko umieszczonym siedziskiem, co ewentualnie mogło być pomocne przy pokonywaniu zasp śnieżnych, czy oblodzonej jezdni. Maszynę, która nie jest obdarzona nadmiernym temperamentem, więc z pewnością nie wyjedzie mi spod tyłka.


REKLAMA

Dwie nauczki

W ofercie Suzuki był w owym czasie tylko jeden taki motocykl – VanVan 125. Poturlaliśmy się więc z Szymonem na dwa motocykle do Giżycka z prędkością ok 80 km/h. Takie bowiem były możliwości objuczonej „stodwudziestkipiatki”.

Suzuki VanVan 200

Po udanej imprezie, w piękną słoneczną i mroźną niedzielę, około południa rzuciliśmy się w drogę powrotną. Na szerokiej, dwupasmowej wyjazdówce z Giżycka nagle z bocznej, polnej szutrówki zasarżował Fiat 126p. Trafił mnie centralnie w bok i zepchnął do rowu. To był mój pierwszy poważniejszy dzwon w życiu.

Zapewne nic by się nie stało, bo dopiero się napędzałem do prędkości przelotowej, więc sama kolizja nie była groźna, jednak już w rowie natknąłem się na betonowy słup, który pokiereszował motocykl. Na szczęście miałem na sobie wszystkie możliwe ciepłe ciuchy (to było jeszcze w czasach, gdy o goreteksach, cordurach i innych wymyślnych materiałach jedynie można było sobie poczytać), więc dobrze zamortyzowały one impet uderzenia. VanVan poległ, ja wyszedłem z sytuacji bez szwanku, a samo zajście dało mi nauczkę na całe życie.

Po pierwsze – nauczyłem się, że nie ma takiego motocykla, który gwarantuje bezpieczną jazdę i niezależnie od tego, jak bym się starał i ograniczał ryzyko, wypadek może się zdarzyć. Po drugie – zorientowałem się, że małym motocyklem da się daleko podróżować, trzeba tylko na trasę przeznaczyć nieco więcej czasu. Tę moją tezę potwierdziła kilka lat później Weronika Kwapisz, oblatując samotnie na VanVanie całą Europę w kółko. Da się!

Zawsze dobra skojarzenia

Po latach w ręce wpadł mi w ręce po raz kolejny VanVan, tym razem jednak z silnikiem o pojemności 200 ccm, zasilany wtryskiem paliwa. Nie mogłem przepuścić takiej okazji, bo to jak na razie jedyny egzemplarz w Polsce, a następne pewnie szybko się nie pojawią. Bardzo byłem ciekaw tej konfrontacji, bo wrażenia z jazdy poczciwą „stodwudziestkąpiątką” pozostały w mej pamięci do dzisiaj.

Suzuki VanVan 200

Na pierwszy rzut oka motocykl nie różni się niczym od wersji z przełomu wieków. To samo grubaśne, tylne koło z bębnowym hamulcem, ten sam niewielki zbiorniczek paliwa, potężny układ wydechowy i tak samo skąpy zestaw wskaźników. Jednym słowem – chciało by się rzec – „Lenin wiecznie żywy”. Tyle tylko, że o ile przywódca Rewolucji Październikowej nie wszystkim dobrze się kojarzy, to VanVan – wprost przeciwnie.

Bliska rodzina

Ten niewielki motocykl, wywodzący się z rodziny plażowych fun-bike’ów, będący w ofercie Suzuki w niemal niezmienionej formie od ćwierćwiecza, ciągle budzi sympatię, ciesząc oko nietuzinkowym wyglądem. Pochodzi w prostej linii od RV 125 – suzukowego, dwusuwowego odpowiednika Hondy Monkey, po raz pierwszy zaprezentowanego w roku 1972. Podobnymi konstrukcjami może pochwalić się choćby Yamaha (TV 125) czy Hyosung (RT 125), ale są one tak samo rzadko spotykane na naszych drogach, jak VanVan. Trochę szkoda, że tego typu motocykle nie znajdują u nas wielu nabywców i są wyraźnie niedoceniane, a przecież mają sporo zalet.

VanVan oczywiście nie jest motocyklem terenowym, jednak jego grubaśne koła, stosunkowo duży prześwit i skoki zawieszeń sprawiają, że nie ma dla niego zbyt wysokich krawężników czy dziur w asfalcie, a studzienek ściekowych na jezdni po prostu nie zauważa.

Ten motocyklowy mini-SUV ze względu na gabaryty i wysokość siedzenia doskonale sprawdzi się w miejskich korkach, chociaż trzeba przyznać, że do przeciskania się między samochodami kierownica jest być może zbyt szeroka. Za to znakomicie ułatwia życie podczas jazdy w nieco „luźniejszych” sytuacjach.

Wyjątkowo długa i rozszerzająca się do tyłu kanapa zapewni pasażerowi luksusową podróż, ale pozwoli także solidnie objuczyć maszynę, gdy chcemy się wybrać w dalszą trasę, czy przewieźć jakiś „gabaryt”. Przekonałem się o tym niejednokrotnie, traktując VanVana jako redakcyjny pojazd kurierski. Solidny reling w tylnej części kanapy służy nie tylko jako uchwyt dla pasażera, ale także pozwala na bardzo wygodne i bezpieczne przytroczenie bagażu.

W wersji XL

Sądząc po pojemności silnika, VanVan 200 powinien być sporo żwawszy niż większość „stodwudziestekpiatek”, ale niestety nie jest. W warunkach ekstremalnych („tunel aerodynamiczny” Trasy Toruńskiej, z górki) udało mi się wydusić z niego 117 km/h i nic więcej. Trochę to dziwne, bo jednostka dysponująca mocą 16 KM powinna chyba nieco lepiej napędzać tego „konika”. Zdecydowanie przydałby się szósty bieg, taki jak w wersji 125 ccm. Tę większą pojemność da się jednak odczuć, bo motocykl jest dosyć dynamiczny do 100 km/h, a jazda z pasażerem nie robi na nim większego wrażenia.

Suzuki VanVan 200

W trakcie normalnej jazdy miejskiej VanVan nie zużywa więcej niż 3 l/100 km paliwa. Gdy jednak chcemy udać się w dłuższą trasę z gazem na „fullthrottle”, potrafi szarpnąć nawet ponad 4 l/100 km. To całkiem sporo, wziąwszy pod uwagę, że zbiornik pomieści 6,5 l. W dalszej podróży warto więc unikać autostrad, a niewielki kanister z zapasowym paliwem wydaje się wyposażeniem obowiązkowym.

Większy nie znaczy lepszy

Niestety, pojemność silnika VanVana 200 jest jego mankamentem. Nie łapie się do klasy 125 ccm, więc nie można nim jeździć z samochodowym prawem jazdy. Minimum to A2, a przecież na tym prawie jazdy można jeździć znacznie mocniejszymi sprzętami. Z tego też powodu wersja 200 ccm nie jest i zapewne nigdy nie będzie w Polsce oferowana w oficjalnej sieci sprzedaży Suzuki. Dostępna jest natomiast „stodwudziestkapiatka”, którą z czystym sumieniem możemy polecić wszystkim początkującym motocyklistom oraz fanom tej pojemności. Zwłaszcza, że jak wykazuje praktyka, w tym wypadku różnica między 12 a 16 KM jest niezbyt odczuwalna.

Jazda VanVanem to czysta przyjemność. W kopnych piachach nadwiślańskich plaż motocykl niezbyt sobie radził, jednak na nieco twardszych gruntach to już zupełnie inna bajka. Jeżeli nie masz doświadczenia i boisz się jazdy w terenie – to bardzo dobrze! Dosiądź VanVana, pojedź w krzaki, czy na wyboiste szutry, a lęki od razu ustąpią. Ten przyjazny osiołek nie wyjedzie Ci spod tyłka, zawsze dosięgniesz nogą do ziemi, a i przy wywrotce nie będzie problemu z podniesieniem maszyny do pionu. Zaczniesz od najłatwiejszych tras i przekonasz się, że taka zabawa to czysta przyjemność i niewielkie ryzyko. A gdy dojdziesz do kresu możliwości VanVana…. po prostu przesiądź się na enduro!

Dane techniczne

Suzuki VanVan 125/200

Suzuki VanVan 200

SILNIK:

Typ: czterosuwowy chłodzony powietrzem/olejem
Układ: jednocylindrowy
Rozrząd: SOHC, 2 zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 124 / 199 ccm
Średnica x skok tłoka: 57×48,8 / 66×58,2 mm
Stopień sprężania: 9.4:1
Moc maksymalna: 11,5 KM (8,5 kW) przy 9000 obr./min / 16 KM (11,7 kW) przy 8000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 9,8 Nm przy 7500 obr./min / 15 Nm przy 6500 obr./min
Zasilanie: elektronicznie sterowany wtrysk paliwa
Smarowanie: z mokrą miską olejową
Rozruch: elektryczny
Zapłon: z mikroprocesorem TCI

PRZENIESIENIE NAPĘDU

Sprzęgło: wielotarczowe, mokre
Skrzynia biegów: sześcio-/pięciostopniowa
Napęd tylnego koła: łańcuch

PODWOZIE

Rama: z rur stalowych, typu zamkniętego
Zawieszenie przednie: teleskopowe
Zawieszenie tylne: dwuramienny wahacz, amortyzator centralny monoshok, regulacja wstępnego napięcia sprężyny
Hamulec przedni: pojedynczy, tarczowy
Hamulec tylny: bębnowy
Opony przód / tył: 130/80-18 / 180/80-14

ELEKTRONIKA

brak

WYMIARY I MASY

Długość: 2140 mm
Szerokość: 865 mm
Wysokość: 1120 mm
Wysokość siedzenia: 770 mm
Rozstaw osi: 1385 mm
Minimalny prześwit: 220 mm
Kat pochylenia główki ramy: 26°
Masa na sucho: 118 kg
Masa z płynami: 128,5 kg
Zbiornik paliwa: 6,5 l
Pojemność układu olejowego: 1,4 l

DANE EKSPLOATACYJNE

Zasięg: 200 km
Zużycie paliwa: 3/100 km (wg producenta)

KOMENTARZE

REKLAMA