fbpx

Rebelhorn jest z nami od ponad 15 lat i w tym czasie przeszedł potężną metamorfozę. Efekty tytanicznej pracy zespołu, który za nią stoi, możemy obserwować m.in. w postaci rosnących słupków sprzedaży i nowych, odważnych ciuchów, a także mocnych statementów. Te ostatnie wybrzmiały podczas zorganizowanej w czerwcu International Rebelhorn Conference. Jak wygląda dotychczasowa historia? Czy to naprawdę brand, z którego polscy motocykliści mogą być dumni?

Good quality my friend!

Początki marki Rebelhorn były w zasadzie podobne jak w przypadku pozostałych budżetowych producentów, zwłaszcza tych z Polski. Wszystko zaczęło się od tego, że jej właściciele postanowili stworzyć odzież, która będzie przyjazna dla portfeli polskich motocyklistów, a przy tym zapewni minimum bezpieczeństwa.

Warto wiedzieć, że był to czas, kiedy mając budżet i głowę na karku, można było z łatwością wejść do branży. Rynek odzieży motocyklowej nie był bowiem tak uregulowany pod względem norm bezpieczeństwa. Wystarczyło, że ciuchy wykonano z materiału w miarę odpornego na ścieranie i wyposażono w ochraniacze CE.

Same projekty również nie wymagały wielkiego główkowania. Wystarczyło odezwać się do fabryki z Azji lub Bliskiego Wschodu, wybrać wzory z katalogu i przesłać logotypy. Bardziej ambitni mogli konfigurować użyte materiały albo dodawać własne elementy takie, jak np. dodatkowe kieszenie lub otwory wentylacyjne i oczywiście zmieniać kolorystykę.

Wielkie ambicje i koniec wolnej amerykanki

Choć odzież marki Rebelhorn była traktowana nieco pogardliwie, to jej twórcy niespecjalnie się tym przejmowali i robili swoje. W końcu nieważne jak mówią, ważne żeby poprawie wymieniano nazwę. Tak dochodzimy do 2014 r., kiedy Rebelhorn zaczyna pokazywać, że ma większe ambicje niż tylko dostarczanie niezbędnego minimum. Wtedy marka zostaje oficjalnie zarejestrowana, a na rynek trafia kombinezon Cubby, który doczekał się już pięciu generacji.

Pierwszy model był wykonany z podstawowego Poliestru 600D, miał bazową membranę przeciwdeszczową oraz typowe dla tego okresu twarde protektory. Jednak dla wielu osób to było wystarczające. Targetem nie byli posiadacze najnowszych GS-ów, ale motocykliści na starszych, używanych sprzętach, których nie było stać na drogie kombinezony, a chcieli zapewnić sobie minimum bezpieczeństwa i ochrony przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi.

International Rebelhorn Conference 2026 / fot. Karol Wardzichowski / Rebelhorn

Obecnie w sklepach jest Rebelhorn Cubby V i mamy tu membranę In&Out, Poliester 600D, Ripstop i 4-way stretch, a także protektory Level 2 z regulacją. Wśród elementów wykończenia należy wymienić m.in. kołnierz Windshield, który doskonale sprawdzi się w bardziej ekstremalnych warunkach.

Prawdziwym przełomem było uznanie w 2018 r. odzieży motocyklowej za środek ochrony indywidualnej. W 2020 r. z kolei opublikowano normę EN 17092 związaną z unijnym rozporządzeniem o Środkach Ochrony Indywidualnej (PPE) 2016/425. Takie postępowanie wynikało z faktu, że wcześniej obowiązywała norma EN 13595, która była przestarzała i na dodatek dotyczyła głównie odzieży skórzanej. W przypadku odzieży tekstylnej producenci ratowali się certyfikowanymi ochraniaczami. Te były twarde i mimo wszystko nie miały wiele wspólnego z ochroną.

Ochrona jest prawem, a nie luksusem

Wraz z pojawieniem się nowych przepisów Rebelhorn nie stracił wiatru w żaglach, wręcz przeciwnie – zamienił je na silniki odrzutowe. Marka zaczęła inwestować w działy rozwoju produktu oraz marketing. W 2021 r. odbyła się konferencja, gdzie Rebelhorn pojawił się w zupełnie odmienionej formule. Przedstawiono ekscytujące modele odzieży, która była dopracowana technicznie i wizualnie, a także nową strategię reklamową.

International Rebelhorn Conference 2026 / fot. Karol Wardzichowski / Rebelhorn

Rebelhorn tworzy wszystkie materiały in house, ale również współpracuje z influencerami. Pełna kontrola pozwala prowadzić markę zgodnie z wizją właścicieli. Kto pracował z agencjami reklamowymi, ten wie, że to przeważnie droga przez mękę, która sporo kosztuje i nie zawsze przynosi oczekiwane efekty.

Z rozmów z pracownikami firmy podczas konferencji wyłania się obraz dobrze naoliwionej maszyny. W samym dziale projektowym pracuje kilkanaście osób. Zbierają feedback od motocyklistów i dystrybutorów, a także opracowują projekty na podstawie własnych doświadczeń, bo sami są czynnymi motocyklistami. Na dodatek tworzą całkiem zgrany zespół. Świadczą o tym dwie kwestie – wiele osób pracuje tu niemal od samego początku, a do tego większość nosi te same dwie marki butów i są to Converse oraz Vans. To podkreśla ich buntowniczego ducha.

International Rebelhorn Conference 2026 / fot. Karol Wardzichowski / Rebelhorn

Czy Rebelhorn się buntuje? I to jeszcze jak! Na dodatek robi to w słusznej sprawie. Według nowej strategii, którą zaprezentowano na konferencji, marka nie chce uchodzić już za tanią, ale po prostu odpowiednio wycenioną. Jednym z motywów przewodnich jest hasło, że ochrona jest prawem, a nie luksusem. Dlatego obecnie w ofercie jest tylko jeden model kurtki, który ma certyfikację A. Pozostałe zapewniają ochronę na poziomach AA i najwyższym – AAA.

W firmie jest dział kontroli jakości, który wyrywkowo bada po kilkadziesiąt sztuk odzieży z każdego transportu. Są też osoby odpowiedzialne za certyfikację odzieży, które dbają o to, by stosowano właściwe materiały we właściwych miejscach. Ostatecznie, w przypadku niektórych produktów trzeba zgrać nawet 20 dostawców, którzy muszą przysłać materiały do jednej fabryki, by powstały np. kurtki.

Out of the box

Marka Rebelhorn coraz śmielej poczyna sobie na rynkach zagranicznych. Naturalnie jest obecna m.in. w krajach bałtyckich, u naszych południowych sąsiadów i ogólnie w Europie Wschodniej, która woli być nazywana Europą Centralną. Jednak ważniejsze jest to, że polską odzież dostrzeżono również we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Austrii, Wielkiej Brytanii, a nawet w Ameryce Północnej.

International Rebelhorn Conference 2026 / fot. Karol Wardzichowski / Rebelhorn

Miałem okazję porozmawiać z różnymi dystrybutorami, dlaczego zdecydowali się na współpracę z Rebelhorn. Wśród zalet wymieniano m.in. wysoką jakość produktów w dobrej cenie oraz przystępną i inkluzywną rozmiarówkę. Od przyszłego roku Rebelhorn będzie obecny m.in. w Kanadzie. Do tego marka została zauważona przez zagraniczne media, a jej produkty doskonale radzą sobie m.in. w testach niemieckiego Motorrad oraz brytyjskiego Motorcycle News. Przedstawiciele tej drugiej redakcji byli obecni na konferencji razem z tamtejszym dystrybutorem.

International Rebelhorn Conference 2026 / fot. Karol Wardzichowski / Rebelhorn

Skoro mowa o wychodzeniu z pudełka, to nie sposób nie wspomnieć o ekscytujących współpracach. Ogromnym sukcesem jest partnerstwo z CD Projekt – producentem gry Cyberpunk 2077. W ramach tej kooperacji powstaną kurtki Daxter z motywami Samurai i Militech, a także bluzy motocyklowe nawiązujące do animowanego serialu w serwisie Netflix. Współpraca ma być dwustronna, a to oznacza, że Rebelhorn będzie w materiałach promocyjnych tych dwóch gigantów. Drugim partnerem została firma Manto, znana fanom MMA, tajskiego boksu i brazylijskiego jiu-jitsu. Tu powstaną rashguardy i bluzy.

Citius-Altius-Fortius

W 2023 r. sprzedaż marki Rebelhorn wzrosła o 39 proc., w kolejnych latach było to 45 i 52 proc. rok do roku. Prognoza na rok 2026 zakłada utrzymanie dynamiki. To pokazuje, że Rebelhorn ma powody, by być pewnym swego. Rozmawiając z austriackim dystrybutorem, zapytałem go o pewną markę, która stara pozycjonować się jako premium. Odparł, że za hasłami o premium nie stoją żadne konkretne argumenty i produkty.

International Rebelhorn Conference 2026 / fot. Karol Wardzichowski / Rebelhorn

Tymczasem Rebelhorn po prostu robi swoje i coraz częściej jeżdżą w nim nawet zagraniczni dziennikarze. Takiej metamorfozy z brzydkiego kaczątka w łabędzia nie powstydziłaby się nawet Magda Gessler w swoich „Kuchennych rewolucjach”. 

Wymagała ona tytanicznej pracy i konsekwencji. Nadal są obszary, które można poprawić, ale ludzie z Rebelhorna doskonale zdają sobie z tego sprawę, tylko na cuda trzeba chwilę zaczekać. Tymczasem czekajcie na nowości zaprezentowane podczas International Rebelhorn Conference, bo naprawdę warto!

KOMENTARZE