Od wielu miesięcy radni z różnych miast oraz aktywiści stowarzyszenia Miasto Jest Nasze próbują zwrócić uwagę rządu na kwestię głośnych samochodów i motocykli pojawiających się w centrach miast. Ci drudzy osiągnęli pierwszy sukces, bo złożona przez nich petycja ma trafić do procedowania w Komisji Infrastruktury. Problem ma być szczególnie dotkliwy po zapadnięciu zmroku, kiedy miejskie tło się wycisza.
Na skróty:
Nie tylko aktywiści chcą ciszy
Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze kojarzy się przede wszystkim z tym, że wydaje się protestować przeciwko wszystkiemu, co ma koła i jest napędzane silnikiem spalinowym. W tym przypadku trudno jednak nie przyznać racji, że głośne wydechy bywają problematyczne w porze nocnej, kiedy większość ludzi chce się wyspać, bo np. rano muszą iść do pracy. Podobnego zdania jest ponad 20 tys. osób, które podpisały się pod petycją MJN.
Została ona skierowana do Sejmu w lutym, ale dopiero teraz zajęła się nią Komisja do Spraw Petycji. Choć sejmowi eksperci są negatywnie nastawieni do pomysłu instalowania fotoradarów akustycznych, to posłowie zdecydowali, że trafi ona do procedowania w Komisji Infrastruktury, która zajmie się nią w sposób bardziej merytoryczny.
Już w zeszłym roku zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały ze strony samorządów różnych miast, że takie rozwiązanie jak fotoradary akustyczne jest potrzebne. Dotyczy to nie tylko Warszawy. Prośby pojawiły się również m.in. ze strony radnych Szczecina i Gdańska.
Niewygodny problem ministerstwa infrastruktury
Pytania i petycje dotyczące montażu fotoradarów akustycznych pojawiały się w ostatnim czasie dość często, jednak ministerstwo infrastruktury zdaje się nie być zainteresowane tym tematem. Wskazuje przede wszystkim na fakt, że na razie nie ma nawet odpowiednich przepisów, które określałyby wymagania techniczne dla takich urządzeń.
Kolejnym argumentem ma być fakt, że obecni dostawcy systemów do pomiaru prędkości nie mają w swojej ofercie fotoradarów akustycznych i ogólnie nie ma na rynku zbyt wielu firm wyspecjalizowanych w produkcji tego typu urządzeń. W lipcu 2025 r. Stanisław Bukowiec podkreślał, że nawet jeśli miałoby dojść do zmian w przepisach, to musiałyby być poprzedzone dogłębnymi analizami.
Taka linia odpowiedzi na potrzebę montażu fotoradarów akustycznych obowiązuje od miesięcy, ale być może teraz się zmieni. Oczywiście, Komisja Infrastruktury zawsze może odrzucić ten pomysł. Warto mieć na uwadze fakt, że w przyszłym roku odbędą się wybory parlamentarne, a kierowcy to wciąż spora grupa wyborców, która i tak w ostatnich latach jest mocno piętnowana z każdej strony.
Fotoradary akustyczne na świecie
W swoich petycjach i wnioskach posłowie, radni i aktywiści powołują się na fakt, że w niektórych światowych stolicach władze zdecydowały się na uruchomienie pilotażowych programów montażu fotoradarów akustycznych. Dlatego warto sprawdzić, jak to rozwiązanie sprawdza się w praktyce i czy faktycznie może się rozpowszechnić.
Okazuje się, że tylko w 3 miejscach na świecie fotoradary akustyczne na stałe weszły do systemu dyscyplinowania kierowców. W 2021 r. uruchomiono je na Tajwanie. Swój program prowadzi też Nowy Jork, ale każde wykroczenie jest dodatkowo weryfikowane przez pracowników. Kamery uruchomiono na stałe również w Londynie.
Co z pozostałymi eksperymentami? Krajowy program w Wielkiej Brytanii obejmował 3 próby, ale na ten moment radary akustyczne są zamontowane na stałe tylko w Londynie. Wnioski z pilotażu były takie, że instalacje stacjonarne są nieopłacalne w porównaniu z lotnymi kontrolami. We Francji eksperymenty prowadzono w Paryżu, Nicei i Tuluzie. Urządzenia były uruchomione, ale nie wystawiały mandatów.
W Niemczech prowadzono testy w Berlinie. Na Kurfürstendamm zarejestrowano 2642 wykroczenia, ale uznano, że problemem jest możliwość określenia, czy układ wydechowy danego pojazdu posiada homologację drogową, czy nie. Z kolei w kanadyjskim Edmonton urządzenia nie potrafiły wyraźnie wskazać na to, który pojazd generuje nadmierny hałas w przypadku, gdy w jednym momencie przejeżdżało kilka pojazdów. Do podobnych wniosków doszła kalifornijska drogówka.
Automatyczna kontrola hałasu – to może się nie udać
Już po samych wnioskach z pilotażowych programów widać, że automatyczna kontrola hałasu może po prostu nie mieć sensu i prowadzić do wielu nieporozumień. W Niemczech zwrócono uwagę na fakt, że sprawdzenie wydechu pod kątem legalności wymagałoby zmuszenia kierowcy do odwiedzin na stacji diagnostycznej. Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że producenci akcesoryjnych wydechów oferują takie, które są dopuszczone do użytkowania na drogach publicznych.
Z kolei w USA i Kanadzie napotkano na problem, gdzie urządzenie gubi się, gdy w pobliżu jest więcej niż jeden pojazd. Do tego dochodzą również uwarunkowania architektoniczne, bo jeśli ulica jest wąska i ma gęstą zabudowę, to hałas niesie się zupełnie inaczej.
Pozostaje czekać na to, jakie będą wnioski i opinie Komisji Infrastruktury. Na ten moment kontrole głośności i legalności układów wydechowych są prowadzone na stacjach diagnostycznych oraz przez policję. W tym drugim przypadku również dochodzi do wielu nieporozumień, bo pomiary są często wykonywane w sposób nieprawidłowy lub w niesprzyjających warunkach. Wystarczy, że w miejscu kontroli już występuje głośne tło, które może powodować przekłamania.




