Z okazji Dnia Dziecka trudno o większy powód do optymizmu niż widok młodych polskich zawodników, którzy coraz śmielej zaznaczają swoją obecność na europejskich torach. Sezon 2026 będzie dla nich wyjątkowo intensywny i pełen startów w prestiżowych seriach – od mistrzostw Europy Moto2, przez puchary talentów, aż po mistrzostwa świata juniorów i kobiet. Czy właśnie obserwujemy pokolenie, które na dobre wpisze Polskę na międzynarodową mapę wyścigów motocyklowych?
Jeszcze niedawno podobne zestawienie byłoby raczej katalogiem nadziei niż raportem z frontu. Dziś, już na początku sezonu 2026, można mówić o konkretach. Milan Pawelec rozpoczął obronę tytułu w mistrzostwach Europy Moto2 od zwycięstwa i podium w Barcelonie. Daniel Blin wygrał pierwsze wyścigi sezonu EuroMoto Supersport. Karolina Danak i Patrycja Sowa jako pierwsze Polki w historii punktują w mistrzostwach świata kobiet. Do tego dochodzą bardzo mocne występy najmłodszych: braci Andrzeja i Witka Kupczyńskich, Janka Babiarza, Olafa Kozłowskiego czy Julii Jantarskiej. To dokładnie ciąg dalszy historii, na który polscy kibice czekali po świetnym dla biało-czerwonych sezonie 2025.
Na czele tej ofensywy stoi oczywiście Milan Pawelec. 19-latek po historycznym tytule mistrza Europy Moto2 rozpoczął nowy sezon z przytupem. Na inaugurację w Barcelonie wygrał pierwszy wyścig, w drugim ponownie stanął na podium. Tym samym Polak objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Jednocześnie jasnym jest, że Polak nie tylko chce bronić tytułu, ale też zamierza walczyć o etat w mistrzostwach świata.
Równie udanie swój sezon w EuroMoto rozpoczął Daniel Blin. W serii znanej do niedawna jako IDM, rywalizację zaczął od serii zwycięstw w klasie Supersport. Polak już na starcie sezonu pokazał, że będzie jednym z głównych kandydatów do walki o tytuł, a kolejne rundy tylko potwierdzają jego tempo. Jak na razie, Blin wraz z zespołem Automarket AF Racing Team wygrali cztery pierwsze wyścigi sezonu 2026 z rzędu i zdecydowanie mają apetyt na więcej.

Milan Pawelec po inauguracji sezonu mistrzostw Europy Moto2 jest liderem klasyfikacji generalnej.

Daniel Blin wygrał cztery pierwsze wyścigi sezonu EuroMoto w klasie Supersport.
Bardzo ciekawie wygląda także początek sezonu u najmłodszych. Andrzej Kupczyński w mistrzostwach Hiszpanii klasy Talent (ESBK Talent) już podczas dwóch pierwszych rund sezonu pokazał, że nie pojechał tam po to, by tylko obserwować najlepszych, ale zamierza regularnie z nimi walczyć. Pole position, trzy finisze na podium i trzecie miejsce w „generalce”, to wyniki, które robią wrażenie. Tym bardziej, że mówimy o hiszpańskim systemie szkolenia młodzieży — jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych w Europie.
W Mir Talent Cup Moto5 świetnie pokazuje się z kolei jego młodszy brat Witek Kupczyński, który już pierwszych wyścigach sezonu walczył w ścisłej czołówce. Po ubiegłorocznym triumfie w światowym finale MotoMini Witek pokazuje, że tamta wygrana nie była przypadkiem, a przesuwanie się po kolejnych szczeblach kariery wydaje się być tylko kwestią czasu. Po dwóch pierwszych rundach sezonu młodszy z braci Kupczyńskich jest trzeci w mistrzostwach po wywalczeniu trzech podiów.

Z kolei Witek Kupczyński sezon rozpoczął od trzech podiów w Mir Talent Cup Moto5.
W tej samej serii startuje także Olaf Kozłowski. Olaf od początku sezonu zbiera doświadczenie w stawce, w której różnice są minimalne, a każdy błąd kosztuje kilka pozycji. Kozłowski rozpoczął sezon spokojnie – od dwóch dziewiątych miejsc na inaugurację. Już w drugiej rundzie – na torze Aspara – w pierwszym wyścigu Oleg otarł się o podium, finiszując na czwartej pozycji.
Z kolei Janek Babiarz rozpoczął włoski program MotoMini od mocnego uderzenia. W pierwszej rundzie FIM MotoMini Italy 190 ccm w Magione był drugi w pierwszym wyścigu, a w drugim sięgnął po zwycięstwo. Po ubiegłorocznych sukcesach w MotoMini, zakończonych tytułem drugiego wicemistrza świata, trudno patrzeć na niego inaczej niż na jeden z najciekawszych polskich talentów młodego pokolenia. To nadal początek jego drogi, ale start sezonu pokazuje, że Janek potrafi odnaleźć się także poza doskonale znanym sobie środowiskiem.

Janek Babiarz z powodzeniem rozpoczął swój sezon MotoMini we Włoszech.
We Włoszech ściga się także Julia Jantarska, która w sezonie 2026 rywalizuje w pucharze CIV Dunlop Moto4. To bardzo mocne środowisko do nauki wyścigowego rzemiosła — włoski paddock od lat wychowuje zawodników gotowych do walki na międzynarodowym poziomie. Jak widać, polska młodzież coraz odważniej wychodzi poza krajowe podwórko i szuka rywalizacji tam, gdzie tempo rozwoju jest najwyższe.
Osobny rozdział piszą z kolei Karolina Danak i Patrycja Sowa. Ich obecność w mistrzostwach świata kobiet WorldWCR jest historyczna sama w sobie, bo to pierwsze Polki w tej serii rozgrywanej przy mistrzostwach świata Superbike. Danak punktowała w każdej z trzech pierwszych rund sezonu i jest 14. w „generalce”, a Sowa po swoje pierwsze punkty sięgnęła na kultowym torze w Assen. Warto mieć na uwadze, że obie nie poprzestają na walce tylko w WorldWCR. Karolina jest liderką klasyfikacji generalnej w europejskich mistrzostwach kobiet z dorobkiem dwóch wygranych w trzech wyścigach. Z kolei Sowa pomiędzy rundami WorldWCR rywalizuje też w pucharze Alpe Adria IMC.

Karolina Danak regularnie punktuje w mistrzostwach świata kobiet, serii towarzyszącej WSBK.

Patrycja Sowa startuje w WorldWCR oraz Alpe Adria IMC.
Na jeszcze innym poziomie rywalizacji znalazł się Filip Surowiak, który startuje w juniorskich mistrzostwach świata Moto3, czyli jednej z najważniejszych serii prowadzących bezpośrednio w stronę padoku Grand Prix. Po świetnych występach w British Talent Cup, to dla Surowiaka naturalny, choć bardzo wymagający, kolejny rozdział w karierze. Inauguracja w Barcelonie nie była dla niego łatwa: Filip ruszał z dalszej części stawki i ukończył wyścigi poza punktowaną piętnastką. Warto mieć jednak na uwadze, że samo znalezienie się w tej stawce jest ogromnym krokiem naprzód, a każdy weekend oznacza naukę wśród zawodników, których za kilka lat możemy oglądać w Moto3.
Z kolei Kuba Belak, który początkowo planował starty w Mistrzostwach Polski i pucharze Yamahy R7 we Włoszech. Ostatecznie 17-latek faktycznie rywalizuje w Italii, tyle że w serii Ducati V2 Future Champ. Dla Kuby kluczowe będą nie tylko pojedyncze wyniki, ale też regularny progres, praca z zespołem i odnalezienie się w zupełnie nowym formacie rywalizacji. Na razie, po dwóch rundach sezonu 2026, Belak zajmuje solidne, trzynaste miejsce w klasyfikacji generalnej i pomału zaczyna pukać do czołowej dziesiątki.

Filip Surowiak debiutuje w juniorskich mistrzostwach świata Moto3!

Kuba Belak coraz bliżej TOP10 w Ducati V2 Future Champ.
Polacy rywalizują też w mistrzostwach Europy, tyle że klasy Stock. Mateusz Molik podczas inauguracji sezonu w Barcelonie o włos rozminął się z punktami, udanie jednak debiutując w nowej kategorii. Warto pamiętać, że Molik to aktualny mistrz Polski klas Superstock 1000 i Supersport 600, który jesienią wygrał w Barcelonie oba wyścigi Pucharu Hiszpanii. Team-partnerem Mateusza w ME w barwach Wójcik Racing Teamu jest z kolei 16-letni Bartosz Bambecki, który na inaugurację – po niegroźnym upadku – nie dojechał do mety.
Z kolei w off-roadowej stronie motorsportu świetnie prezentuje się z kolei Tymek Andrzejewski, który w ubiegłym roku wygrał europejski superfinał pucharu Yamaha Blu Cru w klasie YZ65. W tym sezonie w Polsce Tymek debiutuje już na motocyklu klasy 85 ccm i robi to bardzo skutecznie — wygrał inaugurację w Pucharze AMIC, a w pierwszej rundzie mistrzostw Polski zajął czwarte miejsce, będąc jednocześnie najlepszym zawodnikiem pucharu Yamaha BLU CRU 85. W mistrzostwach Europy Tymek nadal rywalizuje z kolei w klasie 65 ccm i tam również jest w ścisłej czołówce: w Obornikach stanął na najniższym stopniu podium, a w Olecku był czwarty. Warto dodać, że obie polskie rundy europejskiego czempionatu w klasie 65 ccm wygrał inny biało-czerwony talent — Filip Juszczyk.

Mateusz Molik (#7) i Bartosz Bambecki (#59) w akcji podczas inauguracji sezonu mistrzostw Europy klasy Stock w Barcelonie.

Tymek Andrzejewski w sezonie 2026 startuje zarówno na 85-tce, jak i 65-tce.
Początek sezonu 2026 pokazuje więc coś ważniejszego niż tylko pojedyncze wyniki z kilku pierwszych rund. Widać, że sukcesy z poprzednich lat nie były jednorazowym wyskokiem. Co najważniejsze, Polskich nazwisk w międzynarodowych stawkach jest coraz więcej i nie są tam tylko po to, żeby się uczyć i zbierać doświadczenie. Coraz częściej Polacy walczą o podia, wygrane i punkty w seriach, które jeszcze niedawno wydawały się dla nich bardzo odległe.
A skoro publikujemy ten tekst 1 czerwca, to można powiedzieć jedno: kiedyś były to dzieciaki z marzeniami. Dziś to zawodnicy z numerami startowymi, kontraktami, kalendarzami pełnymi dat kolejnych startów i realną szansą, by za chwilę z powodzeniem rywalizacji w największych seriach świata. I oby ten Dzień Dziecka był dla nich tylko symbolicznym początkiem sezonu pełnego jak najlepszych wyników.
Zdjęcia: Jacek Świderek, materiały prasowe



