fbpx
A password will be e-mailed to you.

To nie tylko wystawa, to także okazja do pokazania tego, nad czym pracują projektanci największych firm motocyklowych i co – być może – wyznaczy kierunki rozwoju na najbliższe lata

Suzuki


REKLAMA

Nie wiemy, jak długo projektanci Suzuki bujali w obłokach, ale przyznać trzeba, że ich dzieło o nazwie Stratosphere prezentuje się niebiańsko.

 

Stratosphere stanowi oryginalne połączenie linii Suzuki z początku lat 80. z futurystycznymi gadżetami elektronicznymi i potężnym silnikiem. Jest to zarazem pierwszy motocykl tej marki z sześcioma cylindrami. Zdawałoby się, że czasy Hondy CBX i Kawasaki Z 1300 odeszły w niepamięć, a tu proszę, po z górą 25 latach rzędowa szóstka pojawia się w Suzuki. Oczywiście jest to tylko projekt i nie wiadomo, czy wyjdzie poza stadium prototypu, ale daje pewien pogląd na to, co też kiełkuje w głowach projektantów.

 

Sześć cylindrów daje jedwabiście gładką pracę silnika i błyskawiczne wkręcanie się na obroty. Jednakże rodzi też problemy z ponadnormatywną szerokością takiego napędu. Konstruktorzy Startosphere poradzili sobie z tym i mający 1100 ccm pojemności skokowej silnik odpowiada szerokością klasycznemu czterocylindrowcowi tej samej klasy pojemnościowej. Nowością ma także być sposób przeniesienia mocy. To znaczy może nie tyle automatyczna skrzynia biegów, bo takich rozwiązań pojawia się coraz więcej, ile możliwość wyboru pomiędzy sposobem zmiany biegów – automatycznym bądź też tradycyjnym manualnym.

 

Monstrualnie rozbudowana elektronika to nie tylko przypominająca filmy science fiction centrala dowodzenia, lecz także rozbudowany system audio obsługiwany przyciskami na zbiorniku paliwa i wielce oryginalnymi głośnikami wbudowanymi w… szybę kasku. Przyciski te służą także do regulowania pozycji szyby wiatrochronu i otwierania wlewu paliwa.

 

Równie nieszablonowy jest dobór materiałów do motocykla, którego twórcy określają jako „metalowa forma życia”. Przednia owiewka i pokrywa zbiornika paliwa wykonane są z ręcznie wyklepywanej blachy aluminiowej z zachowaniem charakterystycznych śladów po uderzeniach młotka. Z kolei na osłony chłodnic użyto stali damasceńskiej. Ten kawałek kunsztownie wykutej, zapomnianej już chyba stali ma być reminiscencją do katany – samurajskiego miecza, a zarazem mającej już okrągłe 25 lat Suzuki Katana, której kształty były inspiracją dla projektantów Stratosphere.

Honda

Podczas Tokyo Motor Show Honda zaprezentowała dwie hybrydy mające łączyć w sobie dwa zdawałoby się odmienne światy – skuter z motocyklem sportowy i cruiserem.

 

„Rozpostrzyj skrzydła i fruń wolny na wspaniałej maszynie do jeżdżenia zwanej motocyklem” – tak przekonują do swoich pomysłów projektanci Hondy. Tymi skrzydłami marzeń ma być studyjny projekt zwany DN-01, a w podtytule Automatic Sports Cruiser. Nic dodać, nic ująć – DN-01 ma łączyć w sobie cechy cruisera i skutera. Ale gdzie ten sport? Chyba w opływowych kształtach tego motocykla, gdyż ani geometria z 1605 mm rozstawu osi, ani pozycja kierowcy „nogami do przodu”, ani wreszcie silnik z dwoma cylindrami o 680 ccm pojemności skokowej nie pasują do dzisiejszych standardów. Natomiast określenie „cruiser” jest jak najbardziej na miejscu, a to dzięki komfortowemu, znajdującemu się ledwie 680 mm nad ziemią siodłu i barokowym, pełnym przepychu kształtom.

 


REKLAMA



REKLAMA


Dodatkowym atutem w tej mierze ma być automatyczna skrzynia biegów HFT, która pozwala kierowcy wybrać jeden z dwóch trybów pracy automatyki: sportowy i spacerowy lub za pomocą przycisków na kierownicy przełączać sześć wirtualnych biegów. Przekładnia HFT stanowi nową jakość wśród mechaniczno-hydraulicznych przekładni, zapewniając natychmiastową reakcję na dodanie gazu i brak szarpnięć przy przerzucaniu biegów tak istotny podczas jazdy w przechyle. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu dodatkowej blokady uniemożliwiającej zmianę przełożeń, jeśli nie życzy sobie tego kierowca.

 

Trudno w to uwierzyć, ale kolejne studium Hondy o nazwie E4-01 kryje pod skuterowymi owiewkami czterocylindrową rzędówkę o pojemności skokowej 903 ccm. Stąd też druga jego nazwa Automatic Super Sport. Coś w tym musi być, jako że z przodu zastosowano teleskopy upside-down, a całość toczy się na 17-calowych kołach ze sportowymi oponami. Przeniesienie napędu jest rzecz jasna całkowicie automatyczne, a tylne koło napędzane jest wałem Kardana. Wysoki komfort jazdy, cecha zapożyczona ze skuterów, wynika nie tylko z obszernych owiewek i regulowanej elektrycznie szyby, lecz także z pojemnego schowka pod siodłem zdolnego pomieścić dwa kaski.

 

E4-01 ma ważyć niespełna 200 kg, co przy mocy, jaką obiecuje silnik, zapowiada budzące emocje osiągi. Tylko jak przyjdzie je spożytkować z tą typowo skuterową pozycją kierowcy?

Yamaha

Trochę stylistycznej fantastyki i coś, co wkrótce może pojawić się jako nowy V-Max. Oto gwiazdy Yamahy na Tokyo Motor Show.

 

Przy Gen Ryu styliści Yamahy puścili wodze fantazji, która niczym niekrępowana pogalopowała w stronę amerykańskich highwayów. Mało kto spodziewałby się, że pod jego owiewkami tkwi silnik z YZF-R6 oczywiście wyposażony w automatyczną przekładnię. Mało tego, zgodnie z panującymi trendami Gen Ryu jest pojazdem hybrydowym, a jego drugi silnik – elektryczny – ma zwiększyć sprawność (energetyczną) napędu, korzystając z baterii ładowanych w chwilach, gdy moc silnika spalinowego nie jest wykorzystywana i przy hamowaniu. Gen Ryu ma z założenia łączyć w sobie komfort skutera z dynamiką motocykla sportowego. Wiele w tym zasługi rozbudowanego systemu HMI (Human Machine Interface). Jego rola polega na wspomaganiu kierowcy w prowadzeniu pojazdu. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu systemów monitorujących odległości pomiędzy jadącymi pojazdami, reflektorom dodatkowo doświetlającym drogę przy pokonywaniu zakrętów i kamerze rejestrującej drogę za pojazdem. Oryginalnym pomysłem jest stworzony przy współudziale Yamaha Music Corporation wbudowany w kask system aktywnego wyciszania hałasu docierającego do uszu kierowcy i pasażera, bezprzewodowy interkom, nawigacja sterowana głosem i układ audio współpracujący z telefonem komórkowym.

 

Jednośladowym krążownikiem szos można nazwać kolejny projekt Yamahy – Maxam 3000. Owe „3000” to długość w milimetrach tego dziwoląga. Mało tego, jest to pierwszy skuter mający skrzynię ładunkową niczym pikap. Luksusowy turystyczny liniowiec ma do tego pojemny bagażnik pod obitym skórą siodłem. Podwozie zostało zapożyczone z sprzedawanego w Japonii skutera Maxam.

 

Na koniec coś, co prawdopodobnie najprędzej doczeka się wdrożenia do produkcji. Chodzi o następcę V-Maxa. Mija już 21 lat, od kiedy zaprezentowano ten kultowy od samego początku motocykl i od tego nie zestarzał się ni trochę w tym, co najbardziej kręci motocyklistów – dawaniu niesamowitych i ekscytujących wrażeń z jazdy. Gorzej, niestety, wypada pod względem zgodności ze współczesnymi standardami i normami, stąd też nie jest już sprowadzany do Europy. Pokazany w Tokio prototyp pokazuje kierunek, w jakim podążają konstruktorzy i zapowiada się, że będzie to godny kontynuator tradycji V-Maxa. Pozostaje jeszcze pytanie, jak długo przyjdzie nam na niego zaczekać. No cóż, MT-01 zaprezentowano na Tokyo Motor Show w 1999 roku. Potrzeba było pięciu lat, aby trafił do salonów dilerów. A więc 2010? Dopiero? Obym się mylił!

KOMENTARZE

REKLAMA