fbpx
A password will be e-mailed to you.

Okazało się, że pordzewiała rama, zbiornik i kierownica leżące u stóp odkrywcy to zwłoki jednego z najpiękniejszych i luksusowych wręcz polskich jednośladów z gatunku mopedów o wdzięcznie brzmiącej nazwie „Ryś”, które produkowane były na przełomie lat 50. i 60.REKLAMA   Po krótkich negocjacjach kolekcjoner i restaurator zabytkowych jednośladów Jarek Niedopytalski dobił targu ze zbieraczami złomu, […]

Okazało się, że pordzewiała rama, zbiornik i kierownica leżące u stóp odkrywcy to zwłoki jednego z najpiękniejszych i luksusowych wręcz polskich jednośladów z gatunku mopedów o wdzięcznie brzmiącej nazwie „Ryś”, które produkowane były na przełomie lat 50. i 60.


REKLAMA

 

Po krótkich negocjacjach kolekcjoner i restaurator zabytkowych jednośladów Jarek Niedopytalski dobił targu ze zbieraczami złomu, po czym resztki motoroweru z namaszczeniem godnym poszukiwacza skarbów wyzbierane zostały co do joty z placu i przetransportowane do zacisza przydomowego garażu. Tutaj nastąpiły dokładne oględziny nabytku i okazało się, że oprócz ramy, kierownicy, widelca, zniszczonego siodła, błotników i bocznego dekla silnika nie ma nic więcej. Ani śladu reszty silnika, kół, linek, instalacji elektrycznej, manetek, szkła przedniej lampy, kranika, gaźnika i wielu innych. Przyszłego właściciela zdewastowanego zabytku pana Krzysztofa Sikorskiego, kolekcjonera polskiej motoryzacji z Wrocławia (dla którego Jarek wyszperał owo cudo), zaintrygowała jeszcze jedna rzecz. Na główce ramy widniał niepodważalny rarytas – mianowicie tabliczka znamionowa tego wyjątkowego egzemplarza z 1959 r. Po krótkim śledztwie „oprawcy” z punktu skupu wkrótce dostarczyli od wdowy po nieżyjącym już dziś pierwszym właścicielu motoroweru brakujący i jakże cenny dowód rejestracyjny. Dzięki temu jednoślad „prawie” nadawał się do legalnej rejestracji w stosownym urzędzie. Jego stan techniczny i wizualny był jednak wciąż zatrważający, a w zasadzie go nie było… Ponieważ klamka zapadła, miłośnik z Wrocławia zdecydował o rozpoczęciu reanimacji.

 

Skomplikowanej operacji podjął się również Jarek, który we współpracy z Wrocławianinem zreperował już niejedną zabytkową maszynę polskiej produkcji. Najwięcej problemów przysporzyło oczywiście skompletowanie brakujących elementów, których poszukiwania prowadzone przez pana Krzysztofa na wszelkiego rodzaju bazarach i pchlich targach zajęły kilka miesięcy. Zrządzeniem losu na tym samym złomowisku Jarek znalazł silnik również od Rysia, natomiast pan Krzysztof w tym czasie stał się szczęśliwym posiadaczem innego przedstawiciela tego samego gatunku, lecz również w zdekompletowanym i agonalnym stanie.

 

Kolejnym trudnym krokiem było skompletowanie i zmontowanie części z tych dwóch mopedów w jeden. Kłopoty wystąpiły zwłaszcza przy sercu motoroweru, czyli silniku. Metalowe elementy należało przygiąć, podszlifować, a brakujące tulejki i podkładki dorobić i zgrać. Fachowa obróbka ślusarska i prace w dziedzinie elektryki przyniosły niebawem znakomite efekty. Gruntownie odnowiony dwusuwowy silniczek bez problemu dawał się już uruchomić, osiągając charakterystyczne dla tego maleństwa wysokie tony. Potem przyszła kolej na piaskowanie, lakierowanie i chromowanie, które właściciel jednośladu zlecił już fachowcom w tej dziedzinie. Po tym zabiegu światło dzienne znowu ujrzał bardzo leciwy „Rysiek”, ale za to o zupełnie nowym obliczu.


REKLAMA



REKLAMA


 

Jak bardzo szczęśliwy los spotkał ten zabytkowy moped, widać na zdjęciu. Maszyna, którą w latach 1957-65 produkowano we Wrocławiu, obecnie ma się bardzo dobrze, a efektowny wygląd zawdzięcza między innymi zwiewności konstrukcji i jakości odrestaurowania. Warto dodać, że okres powstawania motoroweru od założeń konstrukcyjnych do zaprojektowania i wyprodukowania trwał zaledwie pięć miesięcy. Źródłem napędu prezentowanego jednośladu jest nowoczesny jak na ówczesne lata (i nawet dziś) zupełnie niechimeryczny, dwusuwowy, jednocylindrowy silniczek SM 01 z przepłukiwaniem zwrotnym, o pojemności niespełna 50 ccm. Korpus tej jednostki napędowej przystosowany jest do montażu cylindra o pojemności 70 ccm, w który pierwotnie zamierzano wyposażać motorower. Moc maksymalna wynosi 1,6 KM przy 5000 obr/min, co pozwala mopedowi rozwinąć prędkość maksymalną 50 km/h przy średnim zużyciu paliwa 1,8 l/100 km. Za przeniesienie napędu odpowiedzialne jest dwutarczowe mokre sprzęgło i dwubiegowa skrzynia biegów, której przełożenia zmieniane są za pomocą obrotowej rękojeści zintegrowanej z dźwignią sprzęgła. Nie lada ciekawostką jest zawór dekompresyjny w głowicy otwierany dźwigienką po prawej stronie kierownicy. To rozwiązanie – dość nietypowe jak na silnik o dwusuwowym cyklu pracy – ułatwia rozruch silnika. Aby uruchomić motorower, należy po wcześniejszym przekręceniu kluczyka ruszyć z miejsca za pomocą pedałów przy włączonym biegu i w odpowiednim momencie zwolnić dźwignię dekompresora. Jednostka napędowa przymocowana jest do ukrytej pod oblachowaniem otwartej ramy spawanej z rur. Zawieszenie przednie stanowią teleskopy ze sprężynami śrubowymi o skoku 85 mm, zaś tylne, niegdyś wyjątkowe, to wahacz o skoku 80 mm ze sprężyną centralną i amortyzatorem ciernym. Całość opiera się na niezwykle cienkich kołach szprychowych z aluminiowymi bębnami hamulcowymi. Dziś brakuje jeszcze w motorowerze linki szybkościomierza i odpowiedniego rodzaju skaju na górnej części siodła. Opony wprawdzie są produktem współczesnym, ale równocześnie nowszą wersją oryginalnych. Wyposażenie motoroweru zawiera schowek pod siedzeniem wraz z kompletem fabrycznych kluczy, a także bagażnik, sygnał dźwiękowy oraz światła mijania i drogowe.

 

Motorower w latach produkcji był relatywnie drogi, gdyż za sprawą ceny w wysokości 6 tys. złotych konkurował z droższymi o zaledwie tysiąc złotych motocyklami WFM. Ryś jako moped, czyli pojazd o podwoziu specjalnym, przystosowanym do budowy silnika z pedałami, w odróżnieniu od pojazdów typu „mofa” (rower z silnikiem pomocniczym) cieszył się stosunkowo dużą popularnością. Konkurencją dla niego były takie mopedy jak niezwykle udany Simson SR 1 (zresztą na bazie którego powstał „Rysiek”) czy Puch. Jedną z głównych przyczyn szybkiego wzrostu popularności tego typu pojazdów w całej Europie były przepisy, które dawały szerokie przywileje w stosunku do innych pojazdów mechanicznych. Owo uprzywilejowanie powstało dzięki chęci jak najszybszego zaspokojenia potrzeb motoryzacyjnych bezpośrednio po wojnie. Ryś chętnie wykorzystywany był na przykład przez pocztylionów. Wiele modeli wysłano także na eksport do Kuby i ZSRR. Znany jest także nieprodukowany nigdy prototyp, który powstał na bazie Rysia i zarazem jedyny egzemplarz w wersji Turysta, wyposażony w siodło i podnóżki dla pasażera. Za sprawą wysokiej ceny podyktowanej nowatorskimi rozwiązaniami technicznymi Ryś nie był jednak łatwo dostępny dla szerszej masy przeciętnych zjadaczy chleba. Dlatego zastąpił go produkowany równolegle tańszy i młodszy model o mniej skomplikowanej konstrukcji i nowszym silniku marki Żak. Szkoda, gdyż w przeciwnym wypadku nieistniejąca już dziś rodzima produkcja motorowerowa mogłaby mieć wieloletnią tradycję w budowie mopedów typu skuterowego z zabudową blaszaną bądź też z tworzyw sztucznych.

KOMENTARZE


REKLAMA