fbpx

W zeszłym tygodniu świat obiegła informacja o wstrzymaniu produkcji motocykla Harley-Davidson LiveWire z powodów technicznych. Na szczęście w miniony weekend Harley ponownie odpalił linie montażowe, a my znamy już przyczynę wstrzymania produkcji

Poprzednio producent nie pochwalił się przyczyną wstrzymania produkcji. Z lakonicznej informacji, mogliśmy dowiedzieć się, że wykryto błąd na jednym z ostatnich etapów produkcji, a więc w trakcie badania kontroli jakości. Harley wstrzymał produkcję oraz poprosił klientów, aby chwilowo nie ładowali motocykl z gniazdek w swoich domach. Jednocześnie Harley-Davidson zachęcał do odwiedzin w punktach dealerskich celem naładowania maszyny.


REKLAMA

Tylko jedna sztuka

Finalnie okazało się, że problem był błahy i dotyczył problemu ładowania tylko jednego z testowanych motocykli. Cieszy fakt, że Harley poważnie podchodzi do testowania swoich sprzętów i daje nadzieję na to, że ich nowy i bardzo różnie postrzegany model ma szanse na miłą i długowieczną współpracę ze swoim kierowcą. Z drugiej strony to może być szeroko pojęty zabieg marketingowy. Czy słuszny? Nie nam to oceniać. 

„Tymczasowe wstrzymanie produkcji LiveWire pozwoliło nam potwierdzić, że niestandardowy stan zidentyfikowany na jednym motocyklu był wyjątkowy”, napisał rzecznik prasowy Harley-Davidson we wiadomości mailowej do portalu The Verge. „Jesteśmy dumni z naszych rygorystycznych środków zapewnienia jakości i dążenia do dostarczania najlepszych motocykli na świecie” -kontynuował.

LiveWire. Spora kasa!

Harley ze swoim modelem walczy o totalnie nowych klientów, a ryzyko że coś pójdzie nie tak jest spore. Biorąc pod uwagę opinię Simpsona, który zdążył przetestować ten motocykl zapowiada się całkiem nieźle. Podejrzewamy, że za kilka lat będziemy się śmiali z naszych przerażonych oczu na myśl o elektrycznym Harleyu. Cóż, to jednak się okaże. Póki co otwierają się nam oczy na myśl o kwocie, którą trzeba wyłożyć na ten sprzęt. 146420 złotych to całkiem sporo, ale…

 

 

KOMENTARZE

REKLAMA