Poznańskie targi określane są jako największa impreza motoryzacyjna w Polsce. Jednak nie tylko w rozmachu tkwi ich siła. Ważniejsze jest, że przyciągają fanów każdego odłamu motoryzacji.

Pozwolę sobie na uogólnienie i stwierdzę, że większość fanów motocykli interesuje się także różnymi innymi gałęziami motoryzacji takimi jak samochody, detailing, tuning, caravaning, mechanika czy ciężarówki. W kraju nie brakuje imprez poświeconych każdej z tych dziedzin, ale tylko Poznań zbiera je wszystkie w jednym miejscu w tak udany sposób. Do tego wszystkiego, w trakcie targów odbywają się konferencje, rozmowy i wydarzenia poświęcone różnym zagadnieniom motoryzacyjnym np. rozgrywane od sześciu lat Motor Show Awards czyli plebiscyt o nagrodę dziennikarzy motoryzacyjnych. Jak co roku, w kapitule liczącej 17 członków zasiada nasz naczelnik Lech Potyński, który swoją nagrodę przyznał Almotowi za wprowadzenie do Polski marki Lambretta. Nie możemy także zapomnieć o tym, że nagrodą został wyróżniony… nasz sekretarz – Jacek Pieśniewski, jednak nie nagrodą Motor Show Awards tylko Dziennikarza Roku w kategorii „Felieton roku” od Stowarzyszenia Techniki Motoryzacyjnej. Tytuł w pełni zasłużony, brawo!

Targi pod napięciem

Choć ponad wszystko kochamy motocykle, musimy przyznać, że hale, w których prezentowane są samochody robiły ogromne wrażenie. Nie ważne czy to stoisko Bentleya, Lamborghini, BMW czy Kia, widać, że ktoś się postarał żeby je przygotować i samochody wyglądają na nich nieziemsko. Czasem wśród nich znajdą się też motocykle jak np. na stoisku BMW. Co ważne, jednoślady wcale nie znikały pośród „piątek”, „siódemek” czy X5. Nieco mniejszą reprezentacje motocyklową na swoim samochodowym stoisku miało Suzuki.

Choć różnica w „wypasie” pomiędzy halami była spora, to zarówno na halach samochodowych jak i motocyklowych, widać było mocny trend elektryków. Zauważyliśmy to już w Nadarzynie i teraz utwierdziliśmy się w przekonaniu, że wszyscy musimy się oswoić z rozwojem segmentu motocykli i skuterów elektrycznych. Chyba nie ma co płakać, bo okazuje się, że idzie on w całkiem przyzwoitym kierunku i marne są na razie szanse, że zabiją konwencjonalną motoryzację. Ale nie o tym, to temat na inny tekst. Skupmy się na tym, co dokładniej można było obejrzeć na halach motocyklowych.

Lokalesi i światowcy

W części jednośladowej niewątpliwie brylowało stoisko marek, których importerem jest Al-Mot. Triumph, Junak, Lambretta, Zonter czy Brixton łącznie zajmowały prawdopodobnie największą powierzchnię. Jednak konkurowały z nimi Yamaha i stoiska Motor-Landu, na których wystawiono skutery Kymco i motocykle Benelli w pełnym składzie. W mniejszym stopniu rozpychali się KTM, Indian, Husqvarna, czy włoskie marki jak Ducati, Aprilia i Moto Guzzi, ale nie zawiedli i pokazali większość lub wszystkie nowości na sezon 2019. Na tym właściwie można zakończyć wymienianie „dużych graczy”.

Resztę stanowili „lokalesi”, organizacje, zrzeszenia i pawilony zakupowe. Swoją obecność zaznaczyła poznańska Policja, która na swoim stoisku zorganizowała m.in. testy sprawdzające czas reakcji, a także instruowała jak bezpiecznie poruszać się po drogach, natomiast przedstawiciele kampanii Motopomocni prezentowali jak udzielić pierwszej pomocy. Oprócz stoisk angażujących zwiedzających do aktywności we wszelakich szkoleniach i ćwiczeniach, było sporo miejsc gdzie można było kupić właściwie wszystko. Od części z asortymentu Larsona, po ciuchy, kufry, sakwy, tłumiki i wszelkiego rodzaju mniej lub bardziej potrzebne bibeloty.

Święto motoryzacji

Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie część motocyklową, Poznańska wystawa mocno odstaje od Warsaw Motorcycle Show w Nadarzynie, które są targami stricte motocyklowymi. Jeśli drałowaliście setki kilometrów do Poznania, żeby pooglądać tylko dwa kółka, domyślam się, że możecie czuć pewien niedosyt.

Jednak jeśli spojrzeć na Poznań Motor Show jako na święto motoryzacji w ogólnym pojęciu, okazuje się, że jak już wspomniałem, na próżno szukać drugiej takiej imprezy w kraju. Zdecydowanie chociaż raz warto tu zajrzeć i poczuć klimat wystawy motoryzacyjnej na naprawdę dużą skalę.

KOMENTARZE

Polecane artykuły
O tym, że segment motocykli adventure rośnie w siłę świadczy…
Rozpoczęcie sezonu w sznycie customowym? Proszę bardzo! Już w najbliższą…