Sprawdźcie, co działo się podczas przedostatniej rundy AMA Monster Energy Supercrossu 2019!

Piekielnie emocjonujący sezon w AMA Monster Energy Supercrossie już wielkimi krokami zbliża się ku końcowi i z każdą kolejną rundą robi się coraz ciekawiej. Co prawda szanse na tytuły ma już niewielu i sezon outdoorowy jest już tuż, tuż, to nie widać, żeby ktokolwiek odpuszczał. Podczas przystanku East Rutherford największym znakiem zapytaniem był występ Austina Forknera, który po przetrąceniu ACL-a stracił sporo punktów Nashville przez nieobcność w finałach, teraz wrócił aby walczyć o zdecydowanie zasłużony tytuł.


REKLAMA

250 SX Wschód

Wiedzieliśmy, że Austin wystartuje w przedostatniej rundzie i zrobi wszystko, co będzie w stanie, żeby zdobyć jak najwięcej punktów i być w stanie walczyć o mistrzostwo podczas finału w Las Vegas. Podczas swojego heata wyglądał całkiem nieźle, mimo że jechał tak, aby oszczędzać jak najbardziej lewe kolano. W finale Forkner nie miał już zamiaru się oszczędzać i po dobrym starcie oraz ostrym ataku na swojego największego rywala – Chase’a Sextona przebił się na drugie miejsce, za prowadzącego po błędzie Alexa Martina – Davida Davalosa. Kiedy Sexton zaczął naciskać na Forknera ten na jednym ze skoków skoczył zbyt daleko lądując już praktycznie na wybiciu kolejnej chopki i… było dla niego już po zawodach. Kolano nie wytrzymało i na następnym skoku Austin musiał zjechać z toru. Sexton zobaczył w tym swoją szansę i postanowił ją bez skrupułów wykorzystać. Dopadł jadącego na prowadzeniu Davalosa, wyprzedził go i odniósł swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w supercrossowym finale! Martina wyprzedził jeszcze duet zawodników Yamahy – Mitchell Oldenburg i Justin Cooper, który dopełnił podium. To oznacza, że Forkner nie ma już szans na tytuł, a najbliżej tego jest Sexton, który został nowym liderem.

450 SX

Podczas przystanku w East Rutherford  bardzo dużo zależało w kwesti tytułu. Eli Tomac musiał zaliczyć kolejny dobry występ i najlepiej zwyciężyć trzeci raz z rzędu, żeby mieć jeszcze szanse na walkę o mistrzostwo z Cooperem Webbem. Dwa lata temu właśnie na tym stadionie Tomac miał problemy i stracił sporo cennych punktów, które mogłby mu pomóc w walce z Ryanem Dungey’m i tym razem niestety ponownie nie uniknął wpadek. Po starcie szybko objął prowadzenie, ale na drugie miejsce wskoczył właśnie Webb. Eli próbował zwalniać Coopera, pozwalając zbliżyć się do niego reszcie stawki, ale odwróciło się to przeciwko niemu, kiedy na whoopsach po głupim błędzie upadł i spadł na czwarte miejsce. Wtedy na porwadzenie wyszedł Webb, ale tuż za nim jechał jak natchniony Zach Osbourne. Zach zdołał nawet go wyprzedzić i objąć pozycję lidera, ale po błędzie na jednym z zakrętów ponownie oddał prowadzenie Webbowi. Tomac przebił się spowrotem na drugie miejsce i kiedy już miał na horyzoncie Coopera, na 2 minuty do końca wyścigu, popełnił ten sam błąd na sekcji whoopsów i spadł na czwarte miejsce. Webb dowiózł pierwsze miejsce do mety przed Osbournem, a Tomac wyprzedził jeszcze Blake’a Baggetta i szachownicę minął jako trzeci. Tym samym Eli niemal stracił szanse na tytuł, bo przed finałem w Las Vegas traci aż 23 oczka do Coopera. Webb musi więc zdobyć tylko 4 punkty podczas ostatniej rundy, żeby zostać nowym Mistrzem. Niby to nie powinno to być problemem dla zawodnika Red Bull KTM, ale zdążyliśmy się już nauczyć, że w tym sporcie wszystko może się wydarzyć.

Wielki finał tego sezonu odbędzie się już 4 maja w Las Vegas. To właśnie tam zawodnicy klas SX250 Wschód i Zachód ponownie staną do walki we wspólnym wyścigu i poznamy tegorocznych Mistrzów. My już nie możemy się doczekać. A wy?

 

 

 

KOMENTARZE

REKLAMA