fbpx
A password will be e-mailed to you.

Drugie zwycięstwo Enei Bastianiniego w sezonie 2022, problemy na starcie i pogoń Marka Marqueza, wymowne zachowanie Alexa Rinsa… W miniony weekend na Circuit of the Americas nie brakowało zaskakujących wydarzeń i mimo wszystko przewidywalnych rozstrzygnięć. Przypominamy najważniejsze momenty czwartej rundy sezonu 2022 MotoGP.

Enea Bastianini jak stary wyjadacz

Przyznać trzeba, że Enea Bastianini jeździ w tym roku nieco w kratkę, ale podobne problemy ma w zasadzie spora część stawki MotoGP. Po wygraniu swojego pierwszego wyścigu MotoGP podczas inauguracji sezonu 2022 w Katarze, kolejne dwie rundy nie poszły po myśli Włocha. Z Indonezji i Argentyny mistrz świata Moto2 z 2020 roku wywiózł zaledwie 11 punktów.

Od początku weekendu na Circuit of the Americas „Bestia” był jednak szybki, piątek kończąc na czwartym miejscu. Sobotnie treningi kończył na drugim i trzecim miejscu, prezentując przy okazji naprawdę dobre tempo. W kwalifikacjach Enea wywalczył z kolei piątą lokatę, dzięki czemu miał ruszać z drugiego rzędu. Już wtedy rywale wskazywali właśnie Bastianiniego jako jednego z głównych faworytów do walki w niedzielę.

I faktycznie, po starcie Włoch jechał w czołówce, ale nie szarpał tempa. Widać było, że prowadzący Jack Miller po prostu nie jest w stanie uciec stawce. Zresztą, Australijczyk sam po wszystkim przyznawał, że już przed startem wiedział, że nie ma odpowiedniego tempa, by próbować oderwać się od rywali. Podczas gdy tracący na prostych Jorge Martin musiał nadrabiać w zakrętach i przez to zużył tylną oponę, „Bestia” spokojnie jechał za plecami Hiszpana oraz „Thrillera” i czekał na rozwój wypadków. Potem skutecznie zaatakował najpierw „Martinatora”, a na pięć okrążeń przed metą także Millera. Prowadzenia nie oddał do mety, wpadając na nią z dwusekundową przewagą.

„Fantastyczny dzień! To był bardzo trudny wyścig, podczas którego najpierw Miller narzucił bardzo dobre tempo. W połowie zobaczyłem, że Rins jest blisko i próbuje wyprzedzać. Wtedy postanowiłem, że trzeba podkręcić tempo i wyjść na prowadzenie, bo temperatura przedniej opony robiła się za wysoka” – przyznawał Bastianini, który pojechał niezwykle rozważnie, choć to dopiero jego drugi sezon w MotoGP. „Na koniec dałem z siebie wszystko, cieszę się bardzo z tego z tego zwycięstwa. A teraz czas na hamburgery!” – żartował nowy-stary lider klasyfikacji generalnej, odważnie zapowiadając też próbę walki o tytuł mistrzowski!

Czy Marc Marquez miał szansę na zwycięstwo?

W miniony weekend Marc Marquez wracał do ścigania się po kolejnym urazie oka. Potęzny high-side z rozgrzewki w Indonezji skończył się powrotem problemów z podwójnym widzeniem. W efekcie, choć w teorii był gotowy do jazdy, Hiszpan nie wystartował w GP Argentyny. Marquez wracał akurat na Circuit of the Americas, gdzie po wygraniu siedmiu z ośmiu wyścigów, w których brał udział, uchodzi za prawdziwego Króla.

Piątkowe treningi pokazały, że jest szybki, ale Marc nie dominował. Podobno oszczędzał energię na sobotę, gdzie jednak w kwalifikacjach był dopiero dziewiąty. Co prawda miał dobre tempo, ale szybsi zdawali się być Bastianini, a także Pecco Bagnaia oraz Fabio Quartararo. To dlatego Hiszpan nie był stawiany w roli murowanego faworyta do kolejnego triumfu w Austin. Wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej podczas niedzielnego startu, gdy awarii uległa (najprawdopodobniej) elektronika w Hondzie z numerem #93. Marc nie był w stanie ruszyć i w pierwszy zakręt wjeżdżał jako ostatni. Potem narzucił jednak niezwykle mocne tempo, przy okazji notując kilka błędów, i wyprzedzał kolejnych rywali. Przez ostatnie okrążenia Hiszpan mocno bronił się przed Quartararo, ostatecznie na metę wpadając na szóstym miejscu ze stratą 6,6 sekundy do zwycięzcy. Dla porównania, na końcu pierwszego okrążenia ta strata wynosiła 4,3 sekundy. 

Analiza tempa pokazuje, że Marquez najwięcej stracił dopiero na ostatnich kółkach. Hiszpanowi po prostu zabrakło sił, a ogólne wyczerpanie było zresztą po nim widoczne przez cały weekend. Jego mowa ciała, gdy schodził do boksu po wyścigu, mówiła jednak jasno – gdyby nie awaria motocykla, była szansa co najmniej na podium. Niestety nie dowiemy się, czy faktycznie Marc byłby w stanie pokonać Eneę, gdyby nie kłopoty po starcie. Ośmiokrotny mistrz świata przyznawał, że celem na ten weekend jest przede wszystkim odzyskanie pewności siebie i nie przewracanie się. Udało się to z nawiązką.

Wymowny gest Alexa Rinsa

Cichym bohaterem minionego weekendu wcale nie są Bastianini czy Marquez, a jednak Alex Rins. Gość, który jeszcze przed rokiem faktycznie walczył w czołówce, ale zwykle przegrywał sam ze sobą i się przewracał. W tym sezonie Hiszpan przeszedł totalną przemianę, mocno pracując nad psychiką i wykorzystując na maksimum możliwości, jakie daje mu odświeżony model Suzuki GSX-RR.

Na torze w Austin Rins od dawna czuł się świetnie i jako jedyny wygrywał na nim we wszystkich trzech kategoriach. Po starcie z siódmego pola Alex jechał spokojnie, z czasem wyprzedzając kolejnych rywali. Pojedynek o drugie miejsce z Millerem stoczył z kolei na dwóch ostatnich okrążeniach, ostatecznie zostawiając Jacka w tyle i zgarniając drugie podium z rzędu. To także wyjątkowe osiągnięcie dla Suzuki, które w ten sposób po raz pięćsetny finiszowało w TOP3 w wyścigach Grand Prix.

Na uwagę zasługuje też niesamowity wyścig w wykonaniu Joana Mira, który nigdy nie ukrywał, że nie lubi toru w Teksasie i nigdy nie szło mu tu zbyt dobrze. Hiszpan na mecie był czwarty, nieco ponad półtorej sekundy za Jackiem Millerem. Uwagę zwracało coś jeszcze, a mianowicie niezwykła lekkość Mira w prowadzeniu motocykla i kosmiczne wręcz hamowania. Nie możemy już doczekać się, by zobaczyć, co mistrz świata 2020 pokaże na europejskich torach.

Z kolei Rins, już po minięciu mety nie wahał się, by wziąć od wirażowych flagę Ukrainy i przejechać z nią w zasadzie całe okrążenie. Następnie – już w parku zamkniętym – zadedykował swoje podium wszystkim cierpiącym z powodu ataku Rosji na Ukrainę. Alexowi należą się brawa nie tylko za wyraźną deklarację, ale też za to, że śmiało można uznać go za jednego z faworytów do tytułu. W klasyfikacji generalnej jest drugi i traci tylko 5 punktów. 

Problemy faworytów

Warto na chwilę skupić się też na kilku faworytach, którzy jednak w wyścigu zawiedli. Kibice sporo obiecywali sobie po Jorge Martinie, który w sobotni poranek przewrócił się i musiał startować w Q1. Z pierwszej części kwalifikacji awansował do Q2, by pobić rekord toru i zgarnąć pole position z przewagą 0,003 sekundy nad Millerem! W wyścigu jednak Hiszpanowi wyraźnie brakowało tempa, podobnie jak jego team-partnerowi Johannowi Zarco. „Martinator” jednocześnie nadal narzeka na brak przyczepności na wyjściach z zakrętów, co skutkuje niedoborem prędkości na końcu prostych

Zbyt mocno zużyta tylna opona ponownie nieco spowolniła Millera pod koniec wyścigu, ale tym razem udało się obronić finisz na podium. Głowę Jacka zaprząta coś jeszcze – po tym sezonie kończy mu się kontrakt i wiele wskazuje na to, że pożegna się z miejscem w fabrycznym składzie Ducati. „Nie miałbym problemu z powrotem do Pramaca” – zaznaczał Australijczyk. Zupełnie anonimowy wyścig zaliczył z kolei jego team-partner Pecco Bagnaia, który imponował tempem w sobotę, a w niedzielę był „tylko” piąty.Z czołówką znów nie był w stanie walczyć Fabio Quartararo. Francuz robił co mógł by nadrabiać w zakrętach, na prostych nie miał szans z rywalami dysponującymi mocniejszymi motocyklami. Coraz głośniej mówi się też o możliwym rozbracie Francuza z Yamahą, która po prostu nie jest zbyt konkurencyjna. Siódme miejsce, na torze gdzie jeszcze kilka miesięcy temu był drugi, to nie jest wymarzony wynik dla obrońcy tytułu.

Niestety zawiodła też Aprilia, dla której po raz pierwszy lepszy wynik wywalczył Maverick Viñales. Dotychczasowy lider mistrzostw, Aleix Espargaro finiszował zaraz za nim, na jedenastym miejscu. Co prawda w trakcie weekendu zawodnicy jeżdżący na RS-GP faktycznie prezentowali naprawdę dobre tempo, to szanse na dobry wyścig pogrzebali w sobotę, gdy nie przebrnęli do Q2. 

Kolejne szaleństwo z holowaniem się

Podczas treningów jak i kwalifikacji MotoGP niestety znów mogliśmy oglądać niezwykle znajomy obrazek. Część wolniejszych zawodników toczyła się obok linii wyścigowej i czekała na to, by złapać się za szybszym rywalem. Co weekend doprowadza to do wręcz absurdalnych sytuacji i wściekłości kolejnych motocyklistów. W Austin w język nie gryzł się już ówczesny lider klasyfikacji generalnej Aleix Espargaro, wyraźnie wskazując na konkretnych zawodników (oberwało się chociażby Alexowi Marquezowi). 

W efekcie jak bumerang wraca dyskusja o zmianie systemu kwalifikacji w MotoGP. Pojawiają się głosy, by o bezpośrednim awansie do Q2 decydowały nie łączne czasy z trzech treningów, a tylko jedna sesja. To sprawiłoby, że zawodnicy nie musieliby przeprowadzać tzw. ataków czasowych w każdym z treningów, w obawie przed zmianą warunków pogodowych, a tylko w jednym. Następnym krokiem byłoby wypuszczanie zawodników na kwalifikacje w kilkunastosekundowych odstępach i w przypadku przymykania gazu (co byłoby od razu widoczne) – karanie zawodników. Ostatnia z opcji to powrót systemu Superpole, jaki kiedyś towarzyszył klasie Superbike, gdy zawodnik pokonywał okrążenie wyjazdowe, kółko pomiarowe i okrążenie zjazdowe.

Stawka MotoGP do walki wróci za dwa tygodnie. W dniach 22-24 kwietnia rozegrana zostanie pierwsza europejska runda tego sezonu – GP Portugalii na torze w Portimao.

Klasyfikacja generalna MotoGP po GP Ameryk 2022:

  ZAWODNIK KRAJ TEAM (MOTOCYKL) PKT
1 Enea Bastianini SPA Gresini Ducati (GP21) 61
2 Alex Rins SPA Suzuki Ecstar (GSX-RR) 56
3 Aleix Espargaro SPA Aprilia Racing (RS-GP) 50
4 Joan Mir SPA Suzuki Ecstar (GSX-RR) 46
5 Fabio Quartararo FRA Monster Yamaha (YZR-M1) 44
6 Brad Binder RSA Red Bull KTM (RC16) 42
7 Jack Miller AUS Ducati Lenovo (GP22) 31
8 Johann Zarco FRA Pramac Ducati (GP22) 31
9 Miguel Oliveira POR Red Bull KTM (RC16) 28
10 Jorge Martin SPA Pramac Ducati (GP22) 28
11 Pol Espargaro SPA Repsol Honda (RC213V) 23
12 Francesco Bagnaia ITA Ducati Lenovo (GP22) 23
13 Marc Marquez SPA Repsol Honda (RC213V) 21
14 Maverick Viñales SPA Aprilia Racing (RS-GP) 19
15 Franco Morbidelli ITA Monster Yamaha (YZR-M1) 14
16 Takaaki Nakagami JPN LCR Honda (RC213V) 12
17 Luca Marini ITA Mooney VR46 Ducati (GP22) 10
18 Marco Bezzecchi ITA Mooney VR46 Ducati (GP21)* 7
19 Darryn Binder RSA WithU Yamaha RNF (YZR-M1)* 6
20 Alex Marquez SPA LCR Honda (RC213V) 4
21 Andrea Dovizioso ITA WithU Yamaha RNF (YZR-M1) 3
22 Remy Gardner AUS KTM Tech3 (RC16)* 1

zdjęcia: Gresini Racing MotoGP, Red Bull Content Pool, MotoGP/Dorna Sports, Ducati Team, Suzuki Racing

KOMENTARZE