Thierry Sabine, pomysłodawca i organizator Rajdu Dakar, nie wymyślił ścigania się po afrykańskich bezdrożach, ale zrobił z tego pomysłu arcydzieło medialne. Wykreował legendę. I nie tylko tę jedną!

Urodzony 13 czerwca 1949 roku w Neuilly-sur-Seine we Francji, w dość zamożnej rodzinie – chirurga – dentysty i antykwariuszki, Sabine mógł zostać, kim tylko chciał. Ukończywszy studia z mediów i marketingu, pracował zgodnie z wykształceniem, animując różnorodne przedsięwzięcia sportowe, turystyczne i kulturalne.

Pierwsze wyścigi

Bardzo szybko wyklarowało się, że to nie jeździectwo, które uprawiał w dzieciństwie, jest jego zamiłowaniem, lecz konie – owszem – ale mechaniczne. Właściwie całe jego życie pokazało, że był to człowiek pełen energii i marzeń, o niespożytych siłach.

Na początku lat 70. namówił swojego ojca, Gilberta, na start Alpine 1300 w rajdzie rozgrywanym w Le Touquet (a właściwie Le Touquet-Paris-Plage) nad kanałem La Manche, gdzie Sabine’owie mieszkali. Thierry był jeszcze tylko pilotem. Tego samego roku wystartował u boku Bernarda Surre’a w Posche 911 w wygranym przez nich rajdzie Tour de France National. Za tymi poszły kolejne sukcesy.

 l’Enduro du Touquet – legenda, która żyje

W rok później rozpoczął trwającą kilka lat karierę w długodystansowych wyścigach samochodowych. Na słynnych torach – Le Mans i Spa – pojawiał się w zespołach u boku takich gwiazd jak Jean Ragnotti czy Jean-Claude Andruet. Lecz samochody nie były w stanie wyczerpać jego pasji ścigania się.

Historia rajdu Dakar

Trudności rajdu Dakar

W 1975 r., jako odpowiedzialny za promocję miasta Le Touquet, wpadł na pomysł, by w martwym turystycznie okresie – w lutym – na europejski grunt przeszczepić popularne już w USA masowe zawody enduro. Tak zrodziła się inna, może nie tak słynna jak Dakar, lecz trwająca do dziś legenda l’Enduro du Touquet – wyścigów na plaży, gdy na starcie staje jednocześnie ponad tysiąc motocyklistów. Od 2006 roku zawody noszą nazwę Enduropale. Zatem najdłuższy na świecie wyścig motocyklowy po plaży i największą imprezę enduro w Europie też zawdzięczamy Thierry’emu Sabine’owi!

Trzy dni na pustyni, bez wody i jedzenia

Na jego życiu zaważyła decyzja, by wystartować na motocyklu w rajdzie Abidżan – Nicea w 1977 roku. Była to impreza realizowana dopiero po raz drugi przez Jeana-Claude’a Bertranda.

Właściwie to Bertrand był ojcem nowoczesnych, afrykańskich rajdów – maratonów. Pierwszą taką imprezą o długości 4-5 tys. km, zorganizowaną przez niego w 1969 roku, był Rajd Wybrzeża Kości Słoniowej „Bandama”, który trudnością pokonał uważany wcześniej za szczytowy pod tym względem Rajd Safari. Nowością, w odróżnieniu od Bandamy, było to, że w rajdzie Abidżan – Nicea mogły startować wszelkie pojazdy: motocykle, 4×4 i ciężarówki.

 

I tak w styczniu 1977 r. Thierry Sabine wraz z trójką przyjaciół znalazł się na trasie przez pustynię. Ta przygoda o mało nie skończyła się tragicznie. W Libii Sabine zgubił trasę. Gdy skończyło się paliwo, porzucił motocykl i ruszył dalej pieszo. Bez żywności i wody, miał ogromne szczęście, że na trzeci dzień – 14 stycznia – wyczerpanego i u kresu sił odnalazł go samolot wysłany na poszukiwania przez organizatora. 

Wielka improwizacja

Autorzy wielu artykułów piszą, że wtedy wpadł na pomysł organizacji imprezy z Paryża do Dakaru, ale – zważywszy na okoliczności – wydaje się to mało prawdopodobne. Na pewno skutkiem nieudanej, choć szczęśliwie zakończonej eskapady, było paryskie spotkanie z przyjaciółmi z rajdu, podczas którego Sabine poznał jedną z czołowych w owym czasie modelek – Diane Thierry-Mieg. Pobrali się jeszcze tego samego roku. Diana dzielnie stała przy mężu, gdy w rok później, na wariackich papierach, dzięki pomocy jej i zaledwie kilku osób, zorganizowana została pierwsza edycja „Dakaru”, a także w kolejnych latach, gdy – nie przerywając uprawiania własnego zawodu – uczestniczyła w organizacji, pojawiała się na starcie, na trasie i mecie rajdu, zdobywając przy tym przydomek „Uśmiech Dakaru”.

Historia rajdu Dakar

Nim do tego doszło, w czerwcu Sabine zorganizował endurową imprezę dla motocyklistów – La Croisière Verte, wiodącą lokalnymi dróżkami przez całą Francję – z góry na dół, z rodzinnego Le Touquet do Sète (koło Montpellier) nad brzegiem Morza Śródziemnego (a w późniejszych latach także jej belgijską edycję w Ardenach).

Ameryka Południowa, powrót do korzeni?

Rajd Paryż – Dakar właściwie wziął się trochę z niepowodzenia. Sabine pracował z Bertrandem, którego marzeniem było zorganizowanie cyklu rajdów na pięciu kontynentach, nad wielką imprezą w Ameryce Południowej (cóż za zbieg okoliczności!), lecz skala trudności okazała się za duża. To niepowodzenie skłoniło Sabine’a, by myśleć o organizacji czegoś w Afryce, lecz Bertrand nie był zainteresowany już trzecim, podobnym wydarzeniem na tym samym kontynencie. I tak Thierry ze swym pomysłem na rajd startujący z Paryża został sam ze swoimi przyjaciółmi.

Thierry Sabine

W ubiegłym roku, podczas odbywającego się we Francji w kwietniu salonu Vehicule-Aventure, podczas którego przygotowano ekspozycję, poświęconą 40-leciu „Dakaru”, pojawiła się Diane Thierry-Mieg (ex-Sabine, bo rozwiedli się w 1984 r.) i wspominała, że do dziś nie może uwierzyć, jak udało im się wtedy pociągnąć za sobą setki osób! Diane przyznała też, że dla Thierry’ego dopiero ostatnie trzy edycje przed tragicznym wypadkiem i śmiercią przyniosły jakiś dochód. Nim zginął, dał się też poznać jako organizator tygodniowej imprezy survivalowej w śnieżnych warunkach doliny Val d’Isere i włoskich Dolomitach, a także zawodów hippicznych w Lyonie.

Katastrofa helikoptera

Sabine zginął 14 stycznia podczas edycji rajdu, odbywającej się w 1986 roku, gdy trasa osiągnęła rekordową długość 15 tysięcy kilometrów. Okoliczności wypadku helikoptera, którym leciał, nie są do końca wyjaśnione. W katastrofie zginęło łącznie pięć osób.

Historia rajdu Dakar

Według różnych relacji helikopter został poderwany popołudniu mimo groźby burzy piaskowej, bo Sabine – według jednych – martwił się o część zawodników, którzy utknęli na trasie i chciał się przekonać sam, czy wszystko z nimi w porządku, według innych zaś – bo obiecał przyjacielowi pokazać trasę z lotu ptaka. Faktem jest, że helikopter lądował na trasie w tumanach piasku i wyglądało to tak, jakby pilot musiał się w ten sposób orientować, gdzie jest. Wieczorem tego dnia maszyna uderzyła w wydmę kilkadziesiąt kilometrów od bazy. Rajd dokończono, bo – jak twierdzili przyjaciele Sabine’a – miał kiedyś powiedzieć, że powinien się on odbywać bez względu na wszystko. Po śmierci Thierry’ego zarządzanie firmą syna – Thierry Sabine Organisation – przejął ojciec, Gilbert, który odpowiadał za organizację Rajdu Paryż – Dakar do 1993 r.

Zawody Le Touquet i Rajd Dakar to pomniki Sabine’a trwalsze niż wiele innych. W Afryce pozostały też ślady różnorodnych przedsięwzięć pomocowych, jakie podejmował on dla lokalnych społeczności. A jeśli traficie kiedyś nad Kanał La Manche, to w Le Touquet-Paris-Plage możecie przespacerować się bulwarem jego imienia.

KOMENTARZE

REKLAMA