Droga powrotna do Pisco zaczęła się od partii z piaskiem fesz-fesz, a następnie prowadziła przez blisko 80 kilometrów plażą nad Pacyfikiem. Ostatnia część odcinka to wyjątkowo trudne pasma wydm Ica, pokonywane już podczas pierwszej części rajdu, a także partia typowo off-roadowa, wymagająca wyjątkowej uwagi od pilotów.

Matthias Walkner odniósł swoje drugie zwycięstwo oesowe w tegorocznej edycji, ale nowym liderem Dakaru został zmagający się z bólem nadgarstka po niedawnej kontuzji Toby Price. Niestety, straciliśmy motocyklistę Orlen Teamu Maćka Giemzę, który musiał wycofać się z powodu defektu silnika. Adam Tomiczek po 23 miejscu na wtorkowym etapie jest siedemnasty w klasyfikacji.


REKLAMA

 

Ricky Brabec przekonał się we wtorek, jak brutalny potrafi być Dakar. Niemal równo rok po odpadnięciu z ubiegłorocznej edycji wskutek defektu silnika Kalifornijczyk, wycofał się z tego samego powodu, będąc liderem rajdu! Do tej pory jechał niemal perfekcyjnie i bezbłędnie. Gdyby wygrał, byłby pierwszym w historii zwycięzcą Dakaru z USA. Jest to także wielki dramat dla Hondy, bo kolejny raz zapewne nie uda się przełamać zwycięskiej passy KTM.

Koniec marzeń o TOP20

Zajmujący 22. pozycję w klasyfikacji generalnej Maciek Giemza już na początku odcinka specjalnego miał problem ze swoim KTM 450 Rally Replica. Awaria okazała się zbyt poważna i zawodnik musiał wycofać się z rajdu.

– Na 89. kilometrze motocykl przestał jechać – silnik praktycznie wybuchł. Byłem bezsilny, awaria nie do naprawy. Znalazłem się w podobnej sytuacji jak wielu zawodników, którzy już odpadli. To był dla mnie wspaniały rajd, z dnia na dzień było coraz lepiej, liczyłem nawet na TOP15. Jestem załamany. Niestety maszyna wygrała z zawodnikiem

– mówi Maciek Giemza, zawodnik ORLEN Team.

Tomiczek nadal w grze!

Dla wychowanka Akademii ORLEN Team było to drugie podejście do rajdu Dakar – w 2018 roku zajął 24. miejsce, teraz jego szanse na pierwszą „20” rosły z każdym dniem.  Na mecie etapu po raz kolejny zameldował się drugi z motocyklistów ORLEN Team. Adam Tomiczek zajął 23. miejsce i w klasyfikacji generalnej systematycznie pnie się w górę – jest już 17.

Tomieczek jedzie dalej!

– Etap okazał się bardzo wymagający, szczególnie w pierwszej części, gdzie napotkaliśmy miękki i głęboki fesz-fesz oraz mgłę. Naprawdę trzeba było powalczyć, żeby to przejechać. Z kolei po tankowaniu trzeba było się zmierzyć z miękkimi lub bardzo miękkimi wydmami. Przydarzył mi się mały błąd nawigacyjny na 20 kilometrze przed końcem, przez co zaliczyłem małą stratę, ale dalej wszystko poszło dobrze. Zmęczenie daje o sobie znać, ale grunt, że znów jestem na mecie

– mówi Adam Tomiczek z ORLEN Team.

Co na to Jacek Czachor?

– Mamy pecha – nie wytrzymał silnik motocykla Maćka. Szkoda, bo gonił czołówkę, ładnie jechał, wyraźnie przyspieszał, ale nie udało się ukończyć etapu. Z kolei Adam jedzie dalej swoim tempem, pewnie, zdarzają mu się pomyłki, ale wydaje się, że wynikają głównie ze zmęczenia. Jeśli dowiezie wynik w okolicach 18-19 miejsca, to będzie to jego ogromny sukces

– dodaje Jacek Czachor, który trzynaście razy ukończył Dakar jako motocyklista.

Trzy z czterech: KTM to Dakar, a Dakar to KTM. Austriacka firma wygrała 17 poprzednich edycji, ale w tym roku ma rywali mocniejszych, niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak Toby PriceSam Sunderland Matthias Walkner także tworzą bardzo mocny skład. Walka jest niezwykle wyrównana, a trójka kierowców KTM zajmuje trzy z czterech czołowych miejsc. Liderem jest zwycięzca edycji 2016 Toby Price. Co ciekawe, Pablo Quintanilla, jedyny w czwórce na motocyklu innej marki niż KTM jedzie Husqvarną, a to siostrzana marka KTM…

Wiedziałem, że dzisiejszy etap będzie ważny. Dałem z siebie absolutnie wszystko. Nie mogłem zrobić nic więcej. Nadgarstek bolał mnie coraz bardziej na długim 360-kilometrowym odcinku. Udało mi się jednak osiągnąć metę, a teraz czekają mnie jeszcze dwa etapy. Będę musiał jakoś przetrwać z bólem nadgarstka. Teraz nie czas, aby o tym myśleć, ale nie jest łatwo. Nie wolno mi się poddać. Muszę dać z siebie naprawdę wszystko
-komentował na mecie Toby Price

 

Sébastien Loeb nie przestaje zadziwiać kibiców. We wtorek wygrał odcinek specjalny w tym rajdzie po raz czwarty, ale Nasser Al-Attiyah stracił tylko 7 i pół minuty i jest liderem na dwa dni przed metą. Nani Roma jest drugi, a Loeb awansował na trzecią pozycję, zaledwie 16 sekund za Hiszpanem! W czołowej trójce mamy samochody trzech różnych marek – Toyota, Mini i Peugeot. Kolejny świetny dzień miała załoga Orlen Teamu Kuba Przygoński / Tom Colsoul, która po raz czwarty w tym rajdzie zajęła trzecie miejsce na odcinku i nadal jest na szóstej pozycji, ale traci do legendarnego Cyrila Despres już tylko nieco ponad 4 minuty. Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski stracili blisko 2 i pół godziny po defekcie układu hydraulicznego Toyoty i spadli na 13 miejsce.

Równa jazda Wiśniewskiego

Nicolás Cavigliasso pokazał po raz kolejny, że doskonale radzi sobie na wydmach i miękkim, piaszczystym podłożu. Argentyńczyk wygrał po raz siódmy w tej edycji i powiększył przewagę nad swoim rodakiem Gonzalesem do godziny i 24 minut. Kamil Wiśniewski zajął szóste miejsce na odcinku i pozostał na szóstej pozycji w klasyfikacji.

Maciek giemza odpada z Dakar Rally 2019

Chaleco López wygrał odcinek po raz trzeci z rzędu w kategorii UTV i został nowym liderem po problemach Reinaldo Vareli, który spadł na czwarte miejsce. Niestety, odpadli wskutek defektu silnika Maciej Domżała i Rafał Marton w Polarisie. Nie ukończyli etapu także Santiago Creel i Szymon Gospodarczyk, którzy powrócili do rywalizacji w pół-maratonie po dniu przerwy, ale we wtorek zostali pokonani przez defekt silnika.

Dotychczasowy lider w klasyfikacji ciężarówek Eduard Nikołajew stracił prawie godzinę zakopując się w piasku, a jego kolega z zespołu Kamaza Dmitri Sotnikow wygrał etap i awansował na pierwsze miejsce.

 

 

KOMENTARZE


REKLAMA