Hiszpanie mają wrodzony talent do zabawy i jeżdżenia na motocyklach. Bassella Race1 pokazuje, że organizacja fajnych i dużych imprez enduro też leży w ich naturze. Tłumy zawodników – zarówno amatorów jak i najlepszych pilotów na świecie, nie mogą się mylić

Bassella Race1 to dla Hiszpanów, a w szczególności dla Katalończyków chyba najbardziej wyczekiwana impreza enduro w roku. To spore wyróżnienie biorąc pod uwagę, że w tym kraju off-roadowych wyścigów nie brakuje. Zarówno kibice jak i zawodnicy podkreślają, że magią imprezy jest jej klimat. W Basselli na co dzień mieszka ok. 20 osób, a w samej gminie (nb. o tej samej nazwie co miejscowość) mniej niż 300.


REKLAMA
Advertisement

Nie byłoby dużym zdziwieniem, gdyby się okazało, że jest w niej więcej motocykli niż mieszkańców. Okolica sprzyja na uprawiania każdej aktywności motocyklowej – w końcu to górskie rejony. Dlatego właśnie od 10 lat niemalże niezaludniona okolica przyjmuje w swoje progi masy zawodników, a gdzie okiem nie sięgnąć ciągną się stoiska wystawowe z motocyklami, ciuchami i akcesoriami, zewsząd dobiega muzyka – zarówno z głośników, jak i silników – w tym roku było ich aż 1250!

Pełna gama

Jeśli chodzi o dźwięki motocykli, to można było posłuchać ich we wszystkich zakresach – od niskich do najwyższych. O te ostatnie zadbali tacy zawodnicy jak Cristobal Guerrero, Pol Tarres Christophe Nambotin, Ivan Cervantes, Manuell Lettenbichler, Alfredo Gomez, czy lubujący się w jeździe na odcince Josep Garcia.

W tym gronie są zarówno mistrzowie świata Enduro jak i czołowi zawodnicy Hard Enduro. Zabrakło niestety Tadka Błażusiaka, który w zeszłym roku wygrał w klasyfikacji generalnej, a w tegorocznym starcie przeszkodziły mu prawdopodobnie gleby na ostatniej rundzie SuperEnduro w Madrycie. Niemniej, na trasie i tak emocji nie brakowało.

Specjaliści w swej dziedzinie

Pierwszego dnia imprezy rozegrano kilka wyścigów – Classic dla motocykli crossowych/enduro starszych niż 25 lat, Maxitrail po łatwiejszej trasie na ciężkich motocyklach Adventure i Kids Race dla dzieci. Głównym wydarzeniem była rywalizacja w kategorii Extreme po trasie z elementami Hard Enduro i SuperEnduro. Po kilku zaciętych pojedynkach między Lettenbichlerem, a Gomezem, zwycięsko dzień zakończył ten pierwszy.

na 70. kilometrowej trasie niedzielnego wyścigu głównego wykazać się mogli specjaliści od klasycznego enduro i tak też się stało. Jako pierwszy do mety dojechał trzykrotny mistrz świata w Enduro, Christophe Nambotin na GasGasie. Zaraz za nim zjawili się Christobal Guerrero, Josep Garcia i Johny Aubert. Pierwszą piątkę zamknął Manuel Lettenbichler. Fajnie było też zobaczyć Ivana Cervantesa – czterokrotnego mistrza świata w Enduro. Co prawda karierę zawodniczą już zamknął, ale nie zapomniał jak się jeździ i w niedziele skończył na 6. miejscu, a pierwszego dnia startował w dwóch kategoriach – Extreme i Classic (którą wygrał).

Dobra rozgrzewka

Bassella przez wielu zawodników z serii WESS czy Mistrzostw Świata Enduro jest traktowana jako okazja do swobodnego pojeżdżenia dla rozrywki i rozjeżdżenia się przed poważniejszymi seriami.

Niemniej, jak przystało na zawodników, rywalizacja traktowana jest bardzo poważnie. Zresztą trasa momentami nie pozwala na lekceważące podejście do tematu, na co dowodem niech będą poniższe gleby i to, że do Basselli zawodnicy powrócą na początku października w ramach Solsona Enduro, które wchodzi do tegorocznego kalendarza WESS!

Wyniki Final Extreme:
  1. Manuel Lettenbichler (GER)
  2. Alfredo Gomez (ESP)
  3. Pol Tarres (ESP)
Wyniki Basella Race1 Pro:
  1. Christophe Nambotin (FR)
  2. Cristobal Guerrero (ESP)
  3. Josep Garcia (ESP)
KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Co prawda do końca zimy pozostało jeszcze trochę czasu, ale…
17-letni Piotr Biesiekirski w sezonie 2019 ponownie wystartuje w motocyklowych…