Najbardziej utytułowany motocykl w historii wyścigów? Yamaha TZ750 Kennego Robbertsa, Honda RC213V Marca Marqueza, Yamaha M1 Valentino Rossiego, a może MV Agusta Giacomo Agostiniego? Otóż nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
Na skróty:
502 zwycięstwa i 28 tytułów mistrzowskich AMA Grand National wywalczono na Harleyu-Davidsonie, a konkretnie na modelu XR-750. Szok i niedowierzanie! Kto o zdrowych zmysłach pomyślałby o amerykańskim producencie specjalizującym się w ociężałych mastodontach? A jednak. Oczywiście mowa o dość specyficznych wyścigach – flat tracku, czyli amerykańskim żużlu.
XR-750 to fenomen stworzony w 1970 roku przez Dicka O’Briana, ówczesnego dyrektora działu wyścigowego H-D. V-twin o pojemności 748 cm3 w pierwszych latach produkcji generował 70 KM, a pod koniec zawrotne 95 KM mocy. To w zupełności wystarczyło, by dominował w wyścigach przez trzy dekady. Scott Parker wywalczył na tym motocyklu dziewięć tytułów mistrzowskich AMA Grand National, a jego wynik do dziś nie został pobity.
W historii motocyklizmu XR zapisał się dodatkowo dzięki wyczynom Evela Knievela. Kaskader wykorzystywał Harleya od końca 1970 roku, aż do ostatniego skoku w styczniu 1977 r. Wszyscy chyba słyszeli o locie nad 14 autobusami na stadionie Wembley i rekordzie świata z 1971 roku, gdzie przeleciał nad 19 autami. Tak się buduje legendę! Swoją drogą polecam poczytać o końcu kariery Knievela, zaatakowaniu aluminiowym kijem baseballowym Shelly’ego Saltmanna – autora jego biografii, zasądzonym odszkodowaniu na ponad 12 milionów dolarów i powolnym upadku kaskadera.
Biały kruk
Harley-Davidson XR750 to święty grall w motocyklowym świecie. Według różnych źródeł z fabryki w Milwaukee wyjechało nieco ponad 700 egzemplarzy, z czego 530 to najbardziej cenione wersje z aluminiowymi głowicami. Przerabianie tego motocykla na customa mogłoby zostać uznane za świętokradztwo. Jason Leppa z australijskiego warsztatu Gasoline Motor Co. wpadł na szatańsko wspaniały pomysł. Dla klienta chcącego uczcić wyjątkową historię modelu XR750 postanowił zbudować replikę. Nie kolejną muzealną królową, a nadający się do codziennej jazdy motocykl.
55 LAT PO PREMIERZE MODEL XR-750 MOŻNA OKREŚLIĆ JEDNYM SŁOWEM: PONADCZASOWY!
Sportster XR
Za bazę do projektu posłużył Sportster 883. Silnik został usprawniony układem paliwowym Vance & Hines Fuelpak, filtrem powietrza S&S i wydechem nawiązującym kształtem do tego z lat 70. Charakterystyczny zbiornik paliwa został ręcznie wykonany przez legendę w dziedzinie pracy z włóknem szklanym – Phila Little’a z Minnesoty. Zbiornik jest tak mały, że konieczna była instalacja specjalnej zewnętrznej pompy paliwa i regulatora ciśnienia.
Codzienny flat tracker
Według standardów AMA, motocykl do flat tracku powinien stać na 19-calowych felgach. Ekipa Gasoline Motor Co. wykorzystała szprychowane obręcze 19×4″ z nyplami ze stali nierdzewnej. By zachować klasyczny charakter, na felgi trafiły opony Firestone – w pełni zdolne do jazdy bokiem na pełnym gazie. By moc przekazywana była z mniejszymi stratami, oryginalny pas napędowy ustąpił miejsca klasycznej zębatce i łańcuchowi.
Przedni widelec w stylu Ceriani z niestandardowymi wkładami Monotube współpracuje z szeroką stalową kierownicą z minimalistycznym zegarem od Motogadget. Manetka gazu z pojedynczą linką pochodzi od Prism Supply Co., a polerowane na wysoki połysk kontrolki i przyciski to produkty z oferty wymienionego wcześniej niemieckiego Motogadgeta.
Oryginalna rama pomocnicza została zmodyfikowana pod zestaw 15-calowych amortyzatorów YSS. Wisienką na torcie jest wierna replika zbiornika oleju. Co ciekawe, w motocyklu działa oryginalny ABS, immobilizer, a nawet system bezkluczykowego zapłonu, a dzięki reflektorowi LED, kierunkowskazom Kellermann i ukrytej tylnej lampie, motocykl jest w pełni przygotowany do jazdy po drogach publicznych.
Dlaczego?
Skoro legenda jest wciąż żywa, dlaczego Harley-Davidson nie wykorzystuje takiego potencjału? Nie mam bladego pojęcia! Współczesne wcielenie XR-a 750 mogłoby sprawić, że nawet ja, odwieczny krytyk, w końcu nabyłbym sprzęt amerykańskiej marki.
Zdjęcia: Adrian Veale
Tekst po raz pierwszy ukazał się w drukowanym wydaniu magazynu „Świat Motocykli” [04/2025]