fbpx

We wtorek, 14 kwietnia GIOŚ ogłosił, że tor w Poznaniu musi zostać zamknięty. Zakaz aktywności dotyczy nawet czwartkowych spotkań kolarzy szosowych. Przeczesałem dla was lokalne i ogólnopolskie media, żebyście wiedzieli, co się dzieje. W sprawie zabrali głos lokalni i krajowi przedstawiciele świata polityki i nie tylko. Pojawiła się również petycja.

Czy Tor Poznań można uratować?

Decyzja GIOŚ była prawdziwym ciosem dla świata polskich sportów motorowych. Inspektorat tłumaczy jednak, że jego zadaniem było tylko przeprowadzenie badań głośności zgodnie z obowiązującymi normami. Te zostały obniżone w przypadku dwóch ulic. W 2005 r. zmniejszono maksymalny limit głośności z 55 do 50 dB. W swoim komunikacie GIOŚ napisał, że organy Inspekcji Ochrony Środowiska nie miały możliwości podjęcia innego rozstrzygnięcia.

Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolski wskazuje, że ostatnią drogą jest złożenie skargi kasacyjnej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Jednak nawet wtedy decyzja GIOŚ pozostanie w mocy. Światełkiem w tunelu jest to, że można złożyć wniosek o jej zawieszenie do czasu zakończenia postępowania, jednak nie wiadomo, jak długo potrwa rozpatrywanie takiego wniosku.

Konferencja prasowa GIOŚ

Podczas konferencji prasowej prezes GIOŚ – Hanna Kończal – wskazywała, że jest kilka wyjść z sytuacji. Podkreśliła, że Automobilklub Wielkopolski miał 4 lata na wprowadzenie rozwiązań, które mogłyby jeszcze bardziej ograniczyć hałas. Powiedziała też, że Automobilklub Wielkopolski może starać się o cofnięcie decyzji z 2005 r., która na dwóch ulicach ograniczyła hałas z 55 do 50 dB. Podkreśliła, że jest to możliwe, jeśli plan zagospodarowania dla tego terenu przewiduje nie tylko zabudowę mieszkaniową. W takiej sytuacji prezydent powinien wszcząć postępowanie. GIOŚ czeka również na wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji, który jeszcze nie wpłynął.

Lokalni samorządowcy interweniują

Jak informuje Głos Wielkopolski, który szeroko opisuje sprawę zamknięcia toru, do walki o ratunek przyłączył się m.in. radny miasta Poznania – Przemysław Plewiński. Zapowiedział, że rozmawiał zarówno z władzami toru, jak i z Minister Klimatu i Środowiska – Pauliną Hennig-Kloską. Po rozmowach twierdzi, że powrót toru do normalnego funkcjonowania mógłby być możliwy w ciągu kilku tygodni. Co ciekawe, cały czas o sytuacji toru nie wypowiedział się prezydent Poznania – Jacek Jaśkowiak.

W 2015 r. Jaśkowiak mówił, że nie chce likwidować toru, a jedynie wprowadzić rozwiązania, które zmniejszą poziom hałasu, który ma przeszkadzać mieszkańcom okolic. Co ciekawe, prezydent miasta sam mieszkał wtedy w okolicach toru, na osiedlu Bajkowym. Wraz z ówczesnym prezesem Automobilklubu Wielkopolski – Robertem Werle – snuli wizje przeprowadzki toru w inne miejsce. Teraz wiemy już, że to pozostało i raczej pozostanie tylko w sferze marzeń.

W obronie toru staje też wicemarszałek województwa wielkopolskiego – Wojciech Jankowiak.

– Mieszkańcy, decydując się na budowę domu w okolicy toru, powinni wiedzieć, z czym mają do czynienia. Ja mieszkam w odległości 3,5 kilometra w linii prostej. Siedząc w sobotę na tarasie, słyszę tor, ale nie jest to hałas, który w jakikolwiek sposób by porażał – mówi Jankowiak, cytowany przez Super Express.

Mieszkańcy zaskoczeni decyzją GIOŚ

W innym tekście Głosu czytamy, że mieszkańcy są zaskoczeni faktem, że tor został zamknięty.

– Ta informacja była szokiem, gruchnęła nagle, nikt o tym nie wiedział. Każdy z nas planował jakieś wydarzenia, w niedzielę miało być otwarcie sezonu – mówił w rozmowie z Głosem Wielkopolski Łukasz Niewiadomski, mieszkaniec Przeźmierowa.

Dalej w rozmowie Niewiadomski twierdzi, że większość mieszkańców Przeźmierowa nie ma problemu z funkcjonowaniem toru. Trudno się temu dziwić, bo obiekt przynosi korzyści finansowe dla lokalnej społeczności – restauracji, barów, hoteli, osób wynajmujących pokoje itp.

Z mieszkańcami okolicznych osiedli rozmawiali też dziennikarze radia Eska i tu zdania są podzielone. Jedni przyznają, że choć mieszkają blisko toru, to będzie im brakować odgłosów ścigania. Są też tacy, których hałas irytował, ale dodają, że mimo wszystko czują żal po decyzji GIOŚ.

Ideologiczna likwidacja pasji i zawodu

Kolejną osobą, która stanęła w obronie toru, jest poseł Konfederacji – Bartłomiej Pejo – przewodniczący Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowych Technologii. Jest znany ze swojego zamiłowania do sportów motorowych i motocykli. To m.in. dzięki niemu Prawo o ruchu drogowym zawiera zapis o tym, że motocykliści mogą poruszać się po buspasach.

– To nie jest ochrona środowiska – to jest likwidacja polskiego motorsportu na rozkaz urzędniczki z GIOŚ. Świeżo upieczona Główna Inspektorka Ochrony Środowiska właśnie wbija ostatni gwóźdź do trumny jedynego w Polsce toru w homologacją FIA Grade 3. Koniec z zawodami, koniec z treningami, koniec z tym, co tysiące Polaków kochały i z czego żyły – grzmiał Pejo.

Co ciekawe, jeszcze w lutym tego roku poseł Tadeusz Tomaszewski z Lewicy informował w sejmie o sytuacji toru. Ostrzegał, że może paść ofiarą deweloperów, którzy kupowali tanio działki w okolicy oraz mieszkańców, którzy zdecydowali się zamieszkać tam i zdziwili, że na torze są organizowane wyścigi, a z lotniska startują samoloty.

Głos zabrał również Paweł Usiądek, który też reprezentuje Konfederację.

– To jest dokładnie ten sam mechanizm, który niszczy polskie rolnictwo, strzelnice i lotniska. Ktoś wprowadza się w pobliże obiektu, który działa od dekad – a potem żąda, żeby obiekt dostosował się do jego wygody. Odpowiedzialność za własne decyzje? Niemodna. To zamach na własność prywatną i zniechęcanie ludzi do inwestycji tego typu – powiedział w mediach społecznościowych.

Petycja w sprawie ratowania toru

W portalu Petycje Online zaczęły pojawiać się petycje przeciwko zawieszeniu działalności Toru Poznań. Największa z nich – Ratowanie Toru Poznań – zebrała już ponad 17 tys. podpisów. Zawarto w niej szereg postulatów. Wśród nich są inwestycja w nowoczesne ekrany akustyczne, rygorystyczny system pomiaru hałasu, rezygnacja z najbardziej uciążliwych, amatorskich jazd o niskiej kulturze technicznej, ustalenie „okien ciszy” w weekendy i popołudnia, a także nasadzenie pasów zieleni wysokiej, które naturalnie stłumią hałas.

Sprawa czeska

Podobne problemy miał Autodrom Most, gdzie teraz odbywają się m.in. Mistrzostwa Świata Superbike. Tam obiekt jest zlokalizowany tuż przy dużym osiedlu, które jest dosłownie naprzeciwko bramy wjazdowej. Władze toru, ACCR, mieszkańcy i samorząd Mostu doszli tutaj do porozumienia.

Przy normalnym funkcjonowaniu hałas nie może przekraczać 60 dB, a podczas imprez – 70 dB. W przypadku motocykli maksymalny poziom hałasu na track days to 101 dB, podczas gdy w Poznaniu, w trakcie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski limit wynosi 96 dB.

KOMENTARZE