W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że w Krakowie wraca temat budowy toru. Sprawa ciągnie się od 11 lat. Waśnie wtedy pomysł na stworzenie tego typu obiektu wygrał w głosowaniu nad budżetem obywatelskim Krakowa, co samo w sobie było dość zaskakujące. Z czasem temat trafił do szuflady, ale okazuje się, że nie umarł. Co dzieje się w sprawie krakowskiego obiektu?
Na skróty:
Plan bez planu
Propozycja budowy toru dla motocyklistów i kierowców samochodów pojawiła się w głosowaniu nad budżetem obywatelskim Krakowa w 2015 r. jako projekt ogólnomiejski. Władze miasta założyły, że będzie kosztował 3 mln zł. W ramach inwestycji trzeba zbudować drogę dojazdową oraz sam obiekt wraz z infrastrukturą.
Być może już wtedy wiedziano, że podejście do tematu okazało się zbyt optymistyczne. Z czasem szacowane koszty budowy toru rosły. W 2019 r. mówiono o kwocie ok. 6 mln zł, a teraz przyjęto, że będzie to ok. 30 mln zł. Największą przeszkodą na drodze do realizacji projektu miał być brak drogi dojazdowej.
Sama lokalizacja wydaje się idealna, bo wokół działki są tory i infrastruktura kolejowa, a także zakłady przemysłowe i magazyny. Dzięki temu powinno się obejść bez protestów związanych z faktem, że aktywności związane z motoryzacją generują odgłosy, które nie wszystkim się podobają.
Nieudane przymiarki i ponaglenia mieszkańców
Kiedy projekt wygrał, władze miasta przystąpiły do prób jego realizacji. Jednak przy pierwszym podejściu w 2016 r. żadna firma nie wzięła udziału w przetargu na opracowanie koncepcji. Dlatego zorganizowano drugi, w którym wygrała firma WYG International Sp. z o.o., ale skończyło się tylko na podpisaniu umowy.
Mieszkańcy nie dawali za wygraną i w 2019 r. zebrano ponad 1,3 tys. podpisów pod ponagleniem urzędników w sprawie budowy toru. Jednak to również nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, choć proponowano wydzielenie dodatkowych środków na projekt toru w budżecie miasta na 2020 r.
Nowy przetarg na opracowanie dokumentacji
Kwiecień 2026 r. przyniósł kolejną szansę na to, że obiekt może powstać. Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie rozpoczął postępowanie na przygotowanie dokumentacji projektowej. Miasto zabezpieczyło na ten cel 1 mln zł.
Jak informuje Gazeta Krakowska, inwestycja ma objąć m.in. drogę dojazdową, nitkę toru, plac manewrowy, aleję serwisową, elementy bezpieczeństwa, parking na 16 miejsc postojowych, obiekt socjalny i system odwodnienia. Informacja o liczbie miejsc parkingowych pokazuje, że będzie to niewielka inwestycja, ale nawet taka jest na wagę złota, jeśli pozwoli motocyklistom i kierowcom wyszumieć się w bezpiecznych warunkach.

Wizualizacja biura i przestrzeni socjalnej / graf. ZiS Kraków
W przestrzeni informacyjnej pojawiają się też głosy, że podjęcie działań w kierunku budowy toru ma być związane z referendum dotyczącym odwołania prezydenta Krakowa – Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Głosowanie zaplanowano na 24 maja. Choć brzmi to jak teoria spiskowa, to warto przypomnieć, że Kraków nie jest zbyt przyjazny dla kierowców, o czym świadczą np. surowe zasady funkcjonowania tamtejszej strefy czystego transportu.
W nadchodzących miesiącach przekonamy się, ile jest polityki w działaniach związanych z przymiarkami do budowy toru, a ile szczerych chęci, by faktycznie powstał.









