Rozpoczynamy serię gorących premier z targów EICMA. Suzuki zaprezentowało właśnie kolejną generację modelu V-Strom, napędzaną nowym rzędowym twinem o pojemności 776 ccm. Motocykl wyposażony jest również w 21-calowe koło przednie, a skoki obu zawieszeń to 220 mm. Można powiedzieć, że „Sztormiak” wreszcie na serio zjeżdża z asfaltu!
O sukcesie i popularności maszyn z rodziny V-Strom nie trzeba się rozpisywać. Wystarczy pojechać w weekend w jakiekolwiek popularne wśród motocyklowych turystów miejsce, by zobaczyć co najmniej kilka sztuk. Od dłuższego czasu krążyły informacje, że Suzuki, podobnie jak wielu innych producentów, będzie odchodziło od napędzających modele 650 i 1000 silników widlastych. I oto pierwsze potwierdzenie tej informacji – debiutujący dziś V-Strom 800DE.
Sercem motocykla jest skonstruowany od zera dwucylindrowy silnik rzędowy o pojemności 776 ccm i mocy 84 KM. Został on wyposażony w unikatowy system Suzuki Cross Balancer, wyrównoważający pracę i redukujący drgania. Oparty jest on na dwóch wałkach, których przeciwwagi skierowane są prostopadle do wału korbowego. Rozwiązanie to nie tylko poprawia kulturę pracy jednostki napędowej, ale też pozwoliło zmniejszyć jej wymiary. Zastosowano również wał korbowy z wykorbieniami co 270 stopni, na pociechę fanom charakterystyki dotychczasowych „widlaków”. 

Mamy tu również bogaty pakiet elektroniczny. Na pokładzie nowego V-Stroma 800DE znajdziemy zmienne tryby jazdy SDMS, system kontroli trakcji Suzuki (STSC) z trybem G (Gravel), elektroniczny system przepustnicy Ride-by-Wire, Suzuki Easy Start, asystenta ruszania oraz – uwaga! – quickshifter działający w górę i w dół. W kokpicie umieszczono 5-calowy, kolorowy wyświetlacz TFT oraz gniazdo USB. Całe oświetlenie motocykla jest w technologii LED.
Wygląda na to, że Suzuki zamierza podebrać nieco klientów Yamasze, bo nowy V-Strom podąża ścieżką bardzo popularnego modelu Tenere 700, choć jest od niego wyraźnie cięższy – zatankowany waży 230 kg. Będzie również konkurował z nową Hondą Transalp, której premiery spodziewamy się na tych samych targach. Jedno jest pewne – wiosna w segmencie adventure zapowiada się niezwykle ciekawie!








