fbpx

Niedawno Gottfried Neumeister rozmawiał z niemieckim Speedweek. Opowiedział tam m.in. o tym, jaka będzie dalsza przyszłość fabryki w Mattighofen oraz jak wyglądało docieranie się z Bajaj po pełnym przejęciu KTM przez indyjski koncern. Wielu fanów austriackiej marki z pewnością odetchnie z ulgą, choć wiadomo, że w razie czego Rajiv Bajaj nie zawaha się postąpić tak, by wszystko było tip top w excelowych tabelkach.

Europejski przemysł umiera, ale produkcja w Austrii zostaje

Jeszcze we wrześniu 2025 r. Rajiv Bajaj mówił, że europejska produkcja i przemysł umierają. Trudno się temu dziwić w kontekście tego, co dzieje się np. z niemieckimi gigantami samochodowymi. Wszyscy potraktowali te słowa jak wyrok na fabrykę w Mattighofen i zastanawiali się, czy produkcja nie zostanie w całości przeniesiona do Indii. Bajaj nie miał np. oporów przed tym, by zamknąć fabrykę GASGAS w Hiszpanii.

Jednak wygląda na to, że Bajaj nie zrobi ostrego cięcia w postaci zamknięcia fabryki KTM w Mattighofen, a przynajmniej nie nastąpi to w ciągu najbliższych kilku lat.

– Pojawiały się plotki, że produkcja zostanie przeniesiona do Indii, ale mamy jasne zaangażowanie w Austrii. Mamy ponad 440 inżynierów, którzy projektują najwyższej klasy produkty i wyznaczają nowe standardy – powiedział Neumeister w rozmowie ze Speedweek.

Jednak między słowami można wyczytać, że taki stan rzeczy utrzyma się pod warunkiem, że KTM będzie nadal zarabiał pieniądze. To z kolei potrafi robić całkiem nieźle.

– Kiedy patrzę na nasze otoczenie, widzę innych europejskich producentów notujących straty w pierwszej połowie roku. Oczywiście, każdy powtarza, że wychodzimy z niższego pułapu, ale to motywujące, kiedy mamy ponadprzeciętne wyniki i sprzedajemy prawie 100 tys. motocykli – powiedział Neumeister. Dodał jednak, że wolumen to nie wszystko, bo przecież liczą się zyski. To od nich zależy przyszłość firmy.

Bajaj był przeciwko MotoGP, ale zmienił zdanie

Kolejną kwestią poruszoną przez Speedweek i Neumeistera była obecność KTM w sporcie, w szczególności w MotoGP. W grudniu 2024 r. austriacki dziennik „Der Standard” twierdził, że KTM wycofa się z MotoGP po sezonie 2026. To właśnie wtedy kończył się kontrakt producenta z organizatorami. Pojawiły się nawet pewne ruchy, które mogły wskazywać na chęć sprzedaży slotów. Jednak ostatecznie tak się nie stało.

W czerwcu pojawiła się informacja, że KTM podpisał umowę na starty w sezonach 2027-2031. W Mattighofen mocno wierzono, że Bajaj nie odetnie prądu projektowi MotoGP i cały czas rozwijano motocykl zgodny z nowym regulaminem technicznym, który zacznie obowiązywać od przyszłego sezonu.

– Początkowo spotkaliśmy się z niewielkim zrozumieniem dla motorsportu. Przychodzą ze świata motocykli służących do poruszania się z punktu A do punktu B, gdzie sprzedaż jest napędzana przez ceny, więc liczą się tam zupełnie inne cechy niż tutaj. Potrzebowałem kilku wycieczek do Indii, by ich przekonać. Bez ich wsparcia nie byłoby możliwe podpisanie umowy na kolejnych 5 lat – powiedział Neumeister.

KTM wychodzi z kryzysu

KTM został uratowany przez Bajaj, kiedy koncern wykupił udziały i spłacił zadłużenie austriackiego giganta. Wcześniej miał 49 proc. udziałów i od lat produkował w swoich fabrykach część motocykli KTM, a także był odpowiedzialny za ich dystrybucję w regionie. Z kolei spółka Pierer Mobility została przekształcona w Bajaj Mobility.

W sprawozdaniu za pierwsze półrocze 2026 r. czytamy, że obroty grupy wyniosły 701,4 mln euro, a biznesu motocyklowego – 579,6 mln euro. W tym czasie sprzedano 89 004 motocykli KTM, Husqvarna i GASGAS. Udało się też zmniejszyć koszty stałe aż o 65,8 mln euro.

KOMENTARZE