W ostatnich tygodniach tor MotoPark Toruń ponownie zmaga się z protestami mieszkańców, które dotyczą nadmiernego hałasu generowanego przez obiekt. Pojawiły się nawet dwie petycje – jedną przygotowali okoliczni mieszkańcy pod egidą znanego lokalnego aktywisty, a druga to dzieło miłośników motoryzacji, którzy bronią obiektu. Gdzie leży prawda? Tam, gdzie zawsze, a więc pośrodku.
Na skróty:
Do kogo należy MotoPark Toruń?
Żeby zacząć pisać o całej sprawie, warto najpierw wyjaśnić kwestię tego, do kogo należy teren, na którym znajduje się MotoPark Toruń. Wynika to z faktu, że petycje trafiły do władz miasta, co uczyniono po części słusznie, ale w sprawie jest jeszcze jedna strona.
W 2013 roku tereny, na których znajduje się m.in. ten obiekt, zostały oddane w użytkowanie wieczyste Aeroklubowi Pomorskiemu. To efekt wieloletniej batalii sądowej z władzami miasta. Ostatecznie sprawę rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny. W 2025 roku Aeroklub Pomorski oddał miastu 26 ha gruntów na zachodzie, co ma służyć rozwojowi inwestycyjnemu miasta i jednocześnie zachować funkcjonalność lotniska sportowego.
Oddane tereny nie obejmują jednak MotoParku Toruń, który nadal może działać, dopóki Aeroklub Pomorski nie wypowie mu umowy. Na obiekcie odbywają się m.in. szkolenia z zakresu doskonalenia techniki jazdy, a także aktywności związane z driftem.
Petycja mieszkańców
W poniedziałek, 30 marca mieszkańcy osiedli Brzezina, Bielany, Wrzosy, Bydgoskie Przedmieście oraz Zieleniec złożyli petycję, w której domagają się zdecydowanej reakcji ze strony władz miasta. Zbiórkę zainicjował znany lokalny społecznik – Łukasz Broniszewski – który oczywiście nie jest zbyt przyjaźnie nastawiony do samochodów i kierowców.
Autorzy domagają się m.in. wypracowania kompromisu i uregulowania działalności toru, przeprowadzenia pomiarów w trakcie treningów driftu, zastosowania ograniczeń i wprowadzenia zakazu trenowania w niedziele, a także nałożenia obowiązku budowy barier lub osłon akustycznych. Jako że petycja dotyczy kwestii, która jest mocno polaryzująca, od razu pojawiły się głosy, że mieszkańcy domagają się likwidacji toru. Tymczasem autor petycji zapewnia, że tak nie jest.
„Sama petycja wprost wskazuje, że celem nie jest likwidacja obiektu, tylko przywrócenie równowagi między jego funkcjonowaniem a prawem mieszkańców do spokojnego życia” – wyjaśniał Łukasz Broniszewski, cytowany przez portal tylkotorun.pl.
Swoje stanowisko przedstawił również zarząd obiektu, który uważa, że w petycji przedstawiono subiektywne odczucia jako fakty. Autorzy mają używać ogólnych sformułowań, bez konkretnych dowodów na to, że tor faktycznie przekracza jakiekolwiek normy. W kwietniu 2023 roku i w sierpniu 2025 akredytowana firma przeprowadziła pomiary na zlecenie Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Torunia. Wyniki potwierdziły, że nie dochodzi do przekroczeń norm hałasu.
Petycja miłośników motoryzacji
Druga petycja została stworzona przez firmę organizującą driftowe aktywności na toruńskim torze. Autor podkreśla w niej, że obiekt działa od lat i jest jednym z nielicznych miejsc w Polsce, gdzie można trenować bezpiecznie i zgodnie z prawem. Warto przy tym wspomnieć, że trenują tu również m.in. policjanci.
Jak wypadł pojedynek petycji? Można powiedzieć, że na tym polu mieszkańcy ponieśli sromotną klęskę, bo petycja przeciwko hałasowi z toru zebrała zaledwie 320 podpisów, zanim została zamknięta. Z kolei petycja „TAK dla driftu na torze Motopark Toruń” zakończyła się wynikiem 12 460 podpisów.
Miasto może mediować, ale nie może zakazać
Z uzyskanych informacji wiemy, że miasto zamierza przeprowadzić rozmowy z władzami obiektu oraz Aeroklubu Pomorskiego, a także z mieszkańcami okolicznych osiedli, żeby spróbować wypracować kompromis, który będzie dla wszystkich zadowalający. Jednocześnie władze miasta nie mogą zamknąć toru. Petycje trafiły do urzędników tylko dlatego, że to oni są odpowiedzialni za ochronę środowiska, a walka z hałasem się do niej zalicza.
Niefortunny zbieg okoliczności
Wniesienie petycji przez mieszkańców zbiegło się z wprowadzeniem kolejnych kar dla kierowców, w tym za drift. Za jazdę w mniej lub bardziej kontrolowanym poślizgu na drodze publicznej można zgarnąć mandat w wysokości 1500 zł, a na konto trafi 10 pkt karnych. Jeżeli dodatkowo kierujący spowoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, to dodatkowo zostanie ukarany mandatem od 1500 zł i 12 pkt karnymi. Wisienką na szczycie tortu jest obligatoryjne zatrzymanie uprawnień na 3 m-ce.
W związku z tym w sieci wylała się fala niewybrednych komentarzy, w których obie strony atakują siebie na wzajem. W sprawie zabrał również głos prezydent Torunia – Paweł Gulewski. Wydał oświadczenie na swojej stronie internetowej.
„Chcę jasno powiedzieć – nie zamierzam i nie zamierzałem ograniczać działalności „MotoPark Tor Wyścigowy”. Toruń musi być miastem, które daje przestrzeń do realizacji różnych pasji – także tych związanych ze sportami motorowymi. Tym bardziej, że w tym przypadku mówimy o działalności zlokalizowanej na obrzeżach, poza zwartą zabudową miejską – napisał. – Sam mieszkam na Działkach św. Józefa i dobrze znam ten temat z własnego doświadczenia. Słyszę odgłosy aut na torze, samolotów startujących i lądujących w pobliskim Aeroklubie Pomorskim czy motocykli żużlowych z Motoareny. To naturalny element funkcjonowania miasta, w którym dużo się dzieje i które oferuje różnorodne aktywności. Chcąc całkowicie wyeliminować te uciążliwości, musielibyśmy wyprowadzić wszystkie te funkcje daleko poza miasto – a to jest po prostu niemożliwe” – dodał.
Te słowa zostały przez wielu błędnie odczytane jako to, że prezydent Torunia staje w obronie toru. Tymczasem wskazuje na to, że hałas oczywiście może być uciążliwy dla niektórych mieszkańców i traktuje ich głosy poważnie. W związku z tym proponuje znalezienie kompromisu, który będzie zadowalający dla wszystkich. Nie ma jednak mocy (ani chęci), żeby zamknąć obiekt lub stłumić protesty i o tym należy pamiętać.
Obecnie obie petycje trafiły do władz miasta. W myśl prawa, petycja powinna zostać rozpatrzona nie później niż w terminie 3 m-cy od dnia złożenia. Przy czym można wydłużyć ten termin, jeśli jest skomplikowana i nie da się jej rozpatrzyć w ustawowych ramach czasowych.






