W latach 80. Janusz miał poważny wypadek w Kopalni Wujek. Uszkodzenie kręgosłupa doprowadziło do niepełnosprawności ruchowej, ale nie pozbawiło go chęci do życia, czy spełniania motocyklowych marzeń. Moto Guzzi 850 T5 Janusza zostało skonstruowane w taki sposób, by kierowca mógł prowadzić pojazd siedząc w bocznym wózku!
Na skróty:
Moto Guzzi 850 T5 pojawiło się na rynku w latach 80., zastępując model T3. Nieśmiertelny, dwucylindrowy silnik w układzie V2 generuje niespełna 70 KM. Model T5 był chętnie wykorzystywany do pracy w policji i do dziś można jeszcze spotkać nieźle zachowane egzemplarze w charakterystycznym, policyjnym malowaniu. Prezentowany w materiale egzemplarz 850 T5 z bocznym wózkiem ma obecnie imponujące 76 000 km przebiegu, z czego aż 50 000 km nakręcone zostały przez obecnego właściciela, czyli Janusza. I oczywiście ten wynik wciąż rośnie, więc w chwili w której czytacie niniejszy tekst, jest już prawdopodobnie o kolejne kilka tysięcy kilometrów wyższy. Ale to wcale nie względnie duży przebieg, historia serwisowa, ani specyfikacja techniczna modelu 850 T5 świadczą o wyjątkowości tego egzemplarza!
Najciekawsza w całej historii jest modyfikacja pozwalająca na prowadzenie motocykla z bocznego wózka, gdzie obecnie znajduje się zarówno kierownica, jak i wszystkie pozostałe przyrządy potrzebne do jazdy…
Zaczęło się od sportu. Co ciekawe, ten wyjątkowy model Moto Guzzi 850 T5 nie jest przeróbką stworzoną w przydomowym amatorskim garażu przez konstruktora amatora z pomocą silnie utalentowanego szwagra… W Szwajcarii istniała swego czasu firma Armec, która zajmuje się budową motocyklowych wózków bocznych, ale wyspecjalizowała się także, jako jedna z nielicznych na świecie, w konstrukcjach przystosowanych do użytku przez osoby niepełnosprawne. Zdolni inżynierowie nie tylko opracowali i opatentowali zestaw ciekawych rozwiązań, ale też zadbali o kwestie homologacyjne. Ich motocykle są w pełni legalne, dopuszczone do ruchu na drogach publicznych. Właściciel takiego zaprzęgu nie musi się więc martwić o jakiekolwiek problemy podczas przeglądu technicznego, czy kontroli policyjnej. Z resztą – jeśli policja zatrzyma go do kontroli, prawdopodobnie zrobi to głównie z czystej ciekawości…
Firmę Armec założyło w latach 80. w Szwajcarii dwóch braci Aregger – Kurt i Markus. Bracia byli inżynierami specjalizującymi się w konstrukcjach lotniczych. Co ciekawe – sami założyciele nie byli niepełnosprawni i początkowo koncentrowali się na usprawnieniu konstrukcji motocykla z wózkiem bocznym w taki sposób, aby poprawić jego właściwości jezdne, głównie w sporcie i wyścigach. Eksperymentowali m.in. z wózkiem, który przechyla się w zakręcie razem z motocyklem. Pomysł na przystosowanie motocykla z wózkiem dla osób niepełnosprawnych pojawił się dopiero później. Trudno dokładnie określić liczbę motocykli, jakie przerobili, ale można szacować, że powstało ich kilkanaście.
Niestety, dziś firma Armec już nie istnieje i kolejne, nowe motocykle dostosowane w taki sposób dla osób niepełnosprawnych nie są już produkowane. Na szczęście wiele rozwiązań zostało opatentowanych, szczegółowo opisanych i na bazie tej dokumentacji wciąż są osoby podejmujące się budowy podobnych konstrukcji. Oryginalny egzemplarz motocykla wykonany przez braci Aregger którym jeździ Janusz, został sprowadzony do Polski ze Szwajcarii w 2014 roku.

Janusz jest nie tylko zapalonym motocyklistą, ale i właścicielem jednego z najbardziej unikalnych motocykli.

Zegary również zostały przeniesione do wózka bocznego.

Janusz korzysta ze specjalnego siedzenia, ale wyposażonego w oryginalne oparcie.

Hamulce nie są zbyt mocne, ale tym motocyklem jeździ się dostojnie.

Baza do budowy może być zaskoczeniem. To kolejny powód, aby pokochać Moto Guzzi.

Konstrukcja nie jest przesadnie skomplikowana, za to genialnie przemyślana. Posiada nawet homologację i jest dwuosobowa!
Wbrew pozorom to proste!
Janusz podkreśla, że wbrew pozorom wszystkie modyfikacje motocykla nie są przesadnie skomplikowane. Przywrócenie go do oryginalnego stanu poprzez przełożenie całej konsoli i wszystkich przyrządów z wózka na motocykl, miałoby zająć dosłownie dwie godziny. W układzie kierowniczym pracuje tu prosty zestaw dźwigni, popychaczy i tulei. Sprzęgło, gaz i hamulec wymagały jedynie zastosowania dłuższych linek. Zmiana biegów jest realizowana za pośrednictwem prostego układu pneumatycznego, zaadaptowanego z układu sterowniczego awionetki… Z resztą nie jest to jedyna rzecz zaczerpnięta z lotnictwa, bo sam wózek boczny wykonano z bardzo lekkiego kompozytu stosowanego również do produkcji powłok szybowców. Motocykl dodatkowo został wyposażony w elektryczny bieg wsteczny (mały silnik elektryczny i bardzo proste, bezpośrednie przeniesienie momentu obrotowego na oponę tylnego koła).
Warto zwrócić uwagę, że ze względów bezpieczeństwa wózek jest tutaj zamontowany po przeciwnej stronie, niż ma to miejsce w standardowym europejskim motocyklu z bocznym wózkiem. Poruszając się w ruchu prawostronnym kierowca siedzący w wózku znajduje się zatem nie przy osi jezdni, ale bliżej jej prawej krawędzi. Jako że Janusz porusza się o kulach, może samodzielnie podejść do motocykla, odłożyć kule do wózka i zająć miejsce za kierownicą na specjalnym siedzisku. Żeby pojechać, nie potrzebuje żadnej zewnętrznej pomocy. Istniała również możliwość dostosowania tego motocykla do użytku przez osobę poruszającą się na wózku inwalidzkim.



Podróże małe i duże
Janusz podróżuje na swoim Moto Guzzi nie tylko w pojedynkę, ale też z pasażerem. Motocykl jest zarejestrowany na dwie osoby. Oczywiście w tym przypadku pasażer zajmuje miejsce na motocyklu, a nie w wózku… Większość podróży na przerobionym 850 T5 miała miejsce po Polsce, ale pewnego razu Janusz wybrał się też na Słowację. W grę nie wchodzi jazda z wysokimi prędkościami autostradowymi. Najprzyjemniej jest podróżować tym sprzętem z prędkościami do 100-110 km/h. W przedniej części bocznego wózka umiejscowiono dość sporych rozmiarów bagażnik, więc można się spakować nawet na dłuższą wycieczkę. Zapytany o plany wyjazdowe na przyszłość Janusz wspomina tylko, że marzy mu się, aby kiedyś pojeździć motocyklem po Dolomitach. Ma jednak pewne obawy dotyczące promienia skrętu i manewrowania na ciasnych serpentynach, jak choćby te na najsłynniejszych przełęczach. Jest jednak gotów podjąć i takie wyzwanie.
Wsparcia córki
Kolejny wątek tej całej historii dotyczy Kai, czyli córki Janusza. Kaja, studiując na Wydziale Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, w ramach pisania pracy dyplomowej podjęła się zgłębienia tematu motocykla taty i stworzenia książki na jego temat wraz z pełną dokumentacją zdjęciową. W swojej książce pt. „Motocykl mojego Taty. Niepełnosprawność nie jest przeszkodą”, Kaja skupiła się na uporządkowaniu historii motocykla taty, oraz idąc dalej, również historii szwajcarskiej firmy i jej założycieli. Mamy tu zatem nie tylko ciekawy motocykl i inspirującą historię człowieka, który nie rezygnuje z marzeń oraz czerpania radości z życia, ale również rodzinną opowieść o ojcu ojca wspieranym przez córkę. Obecnie trwa zbieranie środków na wydanie nakładu 300 sztuk wyżej wspomnianej książki.
Kiedy tylko znalazłem w swojej skrzynce wiadomość od Kai, która zapytała o możliwość nagrania filmu o tacie i jego maszynie, już po przeczytaniu pierwszego zdania wiedziałem, że taki materiał ujrzy światło dzienne. A teraz, nie dość że powstał film na YouTube Barry moto, mamy również artykuł na łamach Świata Motocykli! Niech ta historia będzie dla czytelnika inspiracją i niech zawsze przypomina nam o tym, że niezależnie od okoliczności, nie warto rezygnować z realizacji własnych marzeń, czy czerpania radości z życia!
Zdjęcia: Bartosz Pruszkowski
Tekst po raz pierwszy ukazał się w drukowanym wydaniu magazynu „Świat Motocykli” [05/2025]

