Miałem okazję w tym roku przetestować kilka „budżetowych” kombinezonów. Wśród nich Shima okazała się najbliżej wywołania poczucia andrzejowej satysfakcji.
Jestem prostym człowiekiem, który od kombinezonu oczekuje dwóch podstawowych cech. Ma być wygodnie i bezpiecznie. Kombinezon, który wymyślił polski producent, a wyprodukował ktoś z dalekiego wschodu, charakteryzuje się bardzo dużą liczbą metek. „Metkologia” to technika budowania poczucia wartości w produkcie stosunkowo niedrogim. Tak – niedrogim, bo bo biorąc uwagę sposób wykonania i zastosowane materiały należy uznać kombiak Apex RS za budżetowy. Ja jestem odporny na metkologię, wręcz mnie ona irytuje. Przecież i tak to wszystko wyląduje w śmieciach.
Interesuje mnie tylko to, czy w kombinezonie będę się w stanie ruszać na motocyklu. Swoboda ruchów powoduje, że z automatu czuję się bezpiecznie, bo wiem, że moje ruchy nie będą skrępowane i będę w stanie reagować na to, co dzieje się z motocyklem. Do tej pory jedynie Held Slade sprawił, że od razu po jego założeniu byłem gotowy do akcji na torze. Pozostałe kombinezony musiały się ułożyć, rozciągnąć bądź wylądować w szafie na wieczne nieużywanie. Shima leży na mnie zaskakująco dobrze i za to zebrała na wstępie duży plus. Dopiero gdy wsiadłem na motocykl i wjechałem w pierwszy zakręt, poczułem ucisk w przedniej części biodra, zakręt w drugą stronę, ucisk z drugiej strony. Co jest? A właściwie: co są? To ochraniacze biodrowe, tak duże, że ich krawędzie wbijały mi się w kości biodrowe, aż miałem siniaki. Są źle wyprofilowane i dość sztywne ale… 


Zdjęcia: Ducati
Cena: 2799 zł
Gdzie kupić: www.shima.pl
