fbpx

Odpowiedni dobór kasku motocyklowego to sprawa niezwykle skomplikowana i wymagająca doświadczenia.

Przykazanie pierwsze – Bądź świadomy!

Niestety wypadki chodzą po ludziach i często na ten fakt nie mamy wpływu. Bez znaczenia czy poruszasz się skuterem o pojemności 50 ccm czy ultra szybką Hayabusą, głowę należy chronić zawsze tak samo. Do tego wszystkiego warto zestawić testy zderzeniowe, które są wykonywane przy prędkościach do 30 km/h. Niewiele? Oczywiście! Już tak mała prędkość skomplikowała życie niejednego motocyklisty.


REKLAMA

Zatem jaki kask wybrać? Najistotniejszy jest jego odpowiedni dobór, a więc kształt i rozmiar.

Przykazanie drugie – wybór odpowiedniego rozmiaru

Kupowanie kasku motocyklowego przez internet jest tak samo bezsensowne jak zaliczkowanie jednośladu bez wcześniejszych oględzin. Dlaczego? Przede wszystkim nie znamy historii wybranego modelu w przypadku używek (o tym za chwilę), a w przypadku nowych kasków… Sami wiecie co kurierzy wyprawiają z paczkami! Kolejnym argumentem przemawiającym za kupowaniem w sklepach stacjonarnych jest możliwość przymierzenia.

Komfort i bezpieczeństwo

Również niezasadne jest sugerowanie się opiniami innych. Każdy z nas ma inną głowę, inny jej kształt i nie koniecznie najlepiej leżący kask na stu osobach będzie leżał na nas tak samo dobrze. Wybór kasku zawsze musi się opierać na mierzeniu jak największej ilości modeli. Różnice zauważycie również między modelami jednego producenta, a więc do dzieła – nie zrażajcie się początkowymi niepowodzeniami!

Warto zapamiętać, że odpowiednie dopasowanie da nam komfort jazdy. Jeżeli mamy komfort, będziemy w stanie się lepiej skupić. Jeżeli mamy dobrze dopasowany kask, będzie ciszej. Jeżeli będzie ciszej, mniej się będziemy męczyć. To wszystko ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo. Przede wszystkim dlatego, że wypoczęty umysł dużo lepiej skupia się na jeździe i otoczeniu. Ma to kolosalny wpływ na bezpieczeństwo!

Przykazanie trzecie – za duży, za mały! Musi być idealny

Częstym błędem motocyklistów jest niestosowanie się do zasady opisanej powyżej. W trakcie mierzenia kasków orientują się, że romiar „L” jest za duży, a rozmiar „M” uciska. To właśnie jest sygnał do zmiany mierzonego kasku. Jakie są inne sygnały? Już tłumaczymy.

Po założeniu kasku na głowę powinniśmy się skupić na tym co czujemy. Przede wszystkim i w żadnym wypadku nie możemy czuć ucisku w skroniach – jest to nieakceptowalne, ten element zawsze będzie uciskać i raczej się nie rozbije. Skorupa kasku musi idealnie przylegać do głowy i ściskać równomiernie w całym jej obwodzie głowy. Dla zobrazowania tego uczucia opiszemy Wam jak to zrobić.

Połóżcie sobie obie ręce obok siebie na czubku głowy z szeroko rozłożonymi palcami i trzymajcie tak przez chwilę, mniej więcej tak ma leżeć kask. Teraz poproście kogoś, żeby nacisnął mocno swoim kciukiem na Waszą głowę w jednym punkcie i trzymał tak dłuższą chwile. Poczujecie punktowy nacisk – bez znaczenia, w którymi miejscu. Ten ucisk, przypominający twardy element, dotykający waszej głowy dyskwalifikuje dany model skorupy.

Dopasuj swój „garnek”

To tyle jeśli chodzi o centralną część kasku. Następnie skupiamy się na części policzkowej kasku. Policzki muszą ściskać mocno. Jeżeli akurat mierzymy kask szczękowy – powinniśmy domknąć szczękę, wtedy poliki się zacisną i dopiero wtedy kask będzie leżeć tak jak powinien. Efekt tzw. chomika jest pożądany.

 Warto w tym momencie wspomnieć o możliwości dopasowania kasku do głowy. Część producentów oferuje różne wielkości wnętrza. Jedną z takich marek jest Shoei, który oferuje możliwość wymiany wkładek policzkowych czy centralki kasku na inny rozmiar. To znacząco ułatwia sprawę doboru kasku. Co więcej, dzięki specjalnej regulacji części policzkowych, możemy wyregulować kąt położenia kasku na głowie! Proste, a jakże genialne rozwiązanie

Potwierdzenie wyboru – test lustra

Jeżeli stwierdzamy, że znaleźliśmy odpowiedni kask w dobrym rozmiarze, zweryfikujmy to przed lustrem. Stańcie przed nim prosto i spójrzcie sobie w oczy. Powinny się znajdować dokładnie na środku wycięcia wizjera. Kolejnym elementem będzie sprawdzenie czy nos schodzi się centralnie, ze środkowym punktem deflektora – tutaj chodzi o to, aby upewnić się czy kask leży na nas równo i czy nie jest przekręcony, w którąś ze stron.

Następnie chwytamy oburącz za szczękę kasku i delikatnymi ruchami przemiennie ją unosimy i opuszczamy. Teraz musimy patrzeć na nasze brwi – powinny się unosić razem z kaskiem. To samo tyczy się polików. Nie może wydarzyć się tak, że poliki będą trzymać, a centralka kasku nie będzie dolegać do głowy. Jeśli tak jest szukamy dalej.

Następnym krokiem jest opuszczenie blendy przeciwsłonecznej. Warto sprawdzić czy nie zatrzyma się na nosie i czy w ogóle zaciemnia nam całe pole widzenia. Kask w trakcie mierzenia powinien oczywiście być zapięty, a samo zapięcie nie powinno uwierać.

Przykazanie czwarte – kask musi się rozbić

Husqvarna 701 Supermoto

Nowy kask potrzebuje czasu, aby stać się wygodnym. Nie zmienia to jednak faktu, że mierząc kask w sklepie powinniśmy spędzić w wybranym modelu chociaż piętnaście minut. Może się jednak wydarzyć, że po 30 lub 45 minutach będziecie musieli zdjąć go z głowy. To normalne. Wyściółka wewnętrzna kasku potrzebuje czasu na rozbicie. Producenci zapewniają, że 2 tys. km wystarczy. Zdarzało się nam, że proces ten trwał nieco dłużej. Pamiętajcie jednak, że to nie kilometry mają znaczenie, a czas. Im dłużej mamy kask na głowie, tym szybciej ten proces następuje.

A może używkę?

Nigdy nie zapominajcie o prawidłowym doborze kasku. Ma on kolosalne znaczenie w odniesieniu do bezpieczeństwa. Czasami lepiej jest kupić tańszy kask odpowiednio dopasowany, niż drogi który nie będzie spełniał zasad, o który wspominaliśmy wcześniej. Druga strona medalu jest nieco mniej optymistyczna. Tańszy kask będzie zbudowany ze słabszego materiału, będzie mieć słabszą wentylację i wytrzyma po prostu mniej niż jego droższy odpowiednik.

Kaski używane to generalnie temat, o którym powinniśmy zapomnieć. Kask się rozbija. Jeżeli rozbije się pod dany kształt głowy, to nigdy już nie będzie leżeć tak jak powinien – chyba że macie dużo szczęścia i spasujecie się z delikwentem od którego chcecie kupić „garnek”. Kolejnym problem może okazać się historia kasku. Skorupa zewnętrzna jest elastyczna i po uderzeniu może wrócić do pierwotnego kształtu, EPS czy po prostu styropian pochłaniający energię tego nie zrobi i w tym miejscu może już nie rozproszyć uderzenia.

O jednym jednak trzeba pamiętać cały czas. W jeździe motocyklem chodzi chyba najbardziej o przyjemność. Nie wyobrażam sobie porzucenia motocykla przez brak funduszy na kask za dwa czy trzy tysiące złotych. We wszystkim najważniejszy jest zdrowy rozsądek, kropka.

KOMENTARZE


REKLAMA

Polecane artykuły
Fabryczne sety podnóżka bez względu na model motocykla są kompromisem…
Skorzystaj z ostatniej w tym roku okazji na zakup motocykli…