Pewnie pamiętacie motorynki i inne małe sprzęty, którymi jeździło się koło domu czy na wakacjach u dziadków. To niezatarte wspomnienia. A gdy wyobrażacie sobie, że wasze dziecko wsiada na jednoślad? Macie już tę wizję, że coś się stanie? Wspomnijcie własną młodość i spójrzcie, jak wiele jest dziś możliwości poznawania świata motocykli w o wiele bezpieczniejszy sposób, niż robiliście to sami!

To już nie czasy PRL-u. Mamy dziś zupełnie inne możliwości. Powiem więcej, gdybym ten tekst pisała kilka lat temu, swoich wniosków nie wysnuwałabym z taką pewnością. Ale teraz mamy solidne podwaliny motorsportu, a dzieciaki mogą zaczynać wchodzić w ten świat od najmłodszych lat.


REKLAMA

Warto szybko zaczynać

– Wiek ma ogromne znaczenie, zwłaszcza gdy myślimy o sporcie – zaznacza Marek Szkopek, mistrz Polski i Europy w wyścigach motocyklowych oraz trener sportów motorowych. – Ja nie miałem takich możliwości, jakie istnieją dziś. Swoją przygodę z wyścigami zacząłem dopiero w wieku szesnastu lat. Wiedzę budowałem na podstawie doświadczeń starszego brata oraz na własnych błędach. Nie było motocykli dla dzieci, kadry, która by przekazywała ugruntowaną wiedzę. W innych krajach europejskich, szczególnie tam, gdzie sezon trwa cały rok, dzieci zaczynają pracę z trenerami od trzeciego, czwartego roku życia. Zawodnicy, którzy mają takie początki, później dysponują ogromną przewagą. Zmienia się to również w Polsce. Dzięki pit bike’om możemy trenować z maluchami cały rok, bo szkolenia odbywają się na krytych halach – mówi Szkopek.

Motocykle od najmłodszych lat to nie tylko pomysł na karierę zawodniczą. To świetna propozycja dla całych rodzin. Często dzieci zarażają się pasją od rodziców i również chcą zasmakować jazdy na motocyklu. Naszym zdaniem pozwolenie dziecku na jazdę odpowiednim dla niego motocyklem jest o wiele bezpieczniejsze, niż wożenie go na dużym sprzęcie. Może też przynieść więcej frajdy. A sami wiecie, jak szybko dzieci łapią nowe umiejętności i przyswajają wiedzę.

Zakazany owoc

Pamiętajmy też, że zakazany owoc smakuje najlepiej. – Najbardziej niebezpiecznie jest wtedy, kiedy dziecko chce jeździć, a my mu zabraniamy – przekonuje Marcin Wójcik, wieloletni zawodnik motocrossu, aktualnie m.in. trener kadry narodowej w tej dyscyplinie. – Może okazać się, że kilkulatek czy nastolatek wsiądzie na motocykl i wcale mu się to nie spodoba.

A może stanie się to jego życiową pasją, rozwijaną pod okiem trenerów? Lecz jeśli taka szansa zostanie młodym ludziom odebrana, to gdzieś w nich będzie rosło poczucie niespełnienia. W końcu staną się dorośli i nikt im nie zabroni wsiąść na jednoślad. A kiedy niespełniony osiemnasto- czy dwudziestolatek wsiada na zbyt mocny motocykl i wyjeżdża na ulicę, wtedy dopiero może być płacz i żal. W mojej ocenie im młodsze dziecko zacznie jeździć na motocyklu, tym lepiej. Jeśli to pokocha, poprowadzimy je dalej. Jeśli nie, wsadźmy je na konia, zapiszmy na zajęcia sportowe, szukajmy innej drogi i pasji. Nic na siłę.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Jak pokierować pierwszymi krokami dziecka w świecie motocyklizmu? Odpowiednio dobrać sprzęt i odzież ochronną.

Od kilku lat bardzo dobrze rozwija się nowa dyscyplina: pit bike. Na małym gabarytowo sprzęcie trenują zawodnicy na całym świecie. Plusy takiego rozwiązania to przede wszystkim nieduży budżet, potrzebny na zakup i utrzymanie motocykla oraz bardzo szeroki wachlarz dyscyplin, do których treningi na pit bike’u przygotowują.

Istotne jest też bezpieczeństwo. Małe motocykle to również niewielka waga. Nawet przy upadku nic poważnego nie ma prawa się wydarzyć. Najmniejsze dzieci mogą korzystać z kółek bocznych (jak przy rowerku). Czy jest sens wsadzać trzylatka na taki sprzęt? Oczywiście. Przy asekuracji kołami bocznymi dziecko uczy się pracy gazem, hamuje, oswaja się z jazdą w kasku, zbroi, rękawiczkach, na torze. Jeśli załapie – przyjdzie czas przesiąść się na dwa koła.

Jest zarówno wersja spalinowa jak i elektryczna. Ta druga jest jeszcze lżejsza i cicha. Można jeździć praktycznie wszędzie. Wśród spalinowych, najmniejsze pojemności to 50 ccm, a kolejne etapy to 80 – 88 ccm (w zależności od marki: YCF, MRF), 120 – 125 ccm, 140 – 150 ccm. Największe silniki mają 190 ccm. Jednak czterozaworowe jednostki Daytony to zabawa dla bardziej doświadczonych zawodników.

Jak wybrać sprzęt?

Przede wszystkim należy sobie zadać pytanie: czy dziecko już dobrze jeździ na rowerze? Jeśli nie ma problemu z równowagą i skupieniem, nie ma przeciwwskazań do jazdy na minimotocyklu.

Musimy odpowiednio dobrać moc, wagę i wysokość pit bike’a. Największy błąd to kupowanie “na wyrost”. Motocykl musi sprawiać frajdę i przyjemność. Dziecko musi czuć się na nim pewnie, żeby skupić się na nauce jazdy, a nie na walce ze zbyt dużym sprzętem. Można zastosować obniżone siedzenie, obniżyć tylny amortyzator oraz półki lagi.

– Dziecko musi być odpowiednio ubrane – podkreśla Marcin Wójcik. – Buty, kaski, ochraniacze – to wszystko jest już dostępne na rynku. Kilka lat temu zakup buzera dla kilkulatka graniczył z cudem, lecz sytuacja zmieniła się na korzyść.

Najlepszym pomysłem na początek są pit bike’i. Wystarczy dokupić roll-gaz ze śrubką do regulacji jego zakresu. Jeśli ją mocniej skręcimy, motocykl jest wolniejszy niż rower! Dzięki temu można iść przy dziecku, wszystko kontrolować i stopniowo dawkować zakres gazu. Jeżeli ktoś uważa, że jeżdżenie takim motorkiem przez trzy- lub czterolatka jest niebezpieczne, to ja powiem, że większe zagrożenie widzę na trampolinie, we wchodzeniu na drzewa czy skakaniu z murków – przekonuje ekspert.

Nie będziemy Wam polecać pit bike’ów i motocykli “no name”. Oszczędność niewielka, a może szybko odsłonić swe wady: brak dostępnych części, krótką żywotność i brak możliwości startu w zawodach.

Pod okiem fachowców

Pamiętajmy, że nie wszyscy zostaną zawodnikami i wcale nie o to chodzi. Celem treningów na pit bike’ach jest przede wszystkim nauka prawidłowego obchodzenia się z motocyklem, dobrych nawyków, używania wszystkich urządzeń, jakie ma motocykl: hamulca przedniego, tylnego, skrzyni biegów, sprzęgła. Trenerzy uczą dzieci dyscypliny, jak należycie się ubrać i tego, że trzeba zrobić rozgrzewkę przed jazdą. Często można również wypożyczyć motocykl, zanim będziemy przekonani, że nasze dziecko chce na nim jeździć.

————————————————————————————————————————————

Gdzie szkolić?

MX Wójcik

– Pit bike’i są tanie i w zakupie, i utrzymaniu a z tej dyscypliny można przejść do speedwaya, wyścigów motocyklowych, motocrossu, superoto czy enduro. Jest wiele możliwości i są dzieci, które z tego korzystają. I takie dziecko, kiedy dorośnie i wsiądzie na duży motocykl, kilka razy się zastanowi, zanim pojedzie na drodze dwieście na godzinę – zaznacza Marcin Wójcik, który szkoli na Torze Głażewo, ale ma też szkółkę motocrossową w Trójmieście. Szczegóły na mxwojcik.pl/szkola-mx/.

MX Otopit Toruń

Szkolenia na pit bike’ach prowadzi również Marek Szkopek. – W sezonie raz w tygodniu spotykamy się na placu w Lisewie koło Torunia. Ćwiczymy technikę jazdy na asfalcie. Pracujemy nad opanowaniem motocykla, koordynacją, dobrą postawą – mówi Marek Szkopek. Informacje przez MX Otopit Toruń, który organizuje akademię (otopit.pl). Można również wypożyczać sprzęt.

Krzemień Racing Team

W Katowicach treningi na placu prowadzi również młodszy kolega Marka Szkopka – Kamil Krzemień. Jak przekonuje sam zawodnik, to spotkania zarówno dla dzieci, jak i bardzo dojrzałych fanów dwóch kółek. Informacje znajdzie pod hasłem: Treningi – Krzemień Racing Team (FB/krzemienracing).

Katanka Young Team

To propozycja dla wszystkich z okolic Krakowa. Szkółka motocyklowa dla dzieci i młodzieży w wieku 5-18 lat powstała pod skrzydłami szkoły motocyklowej Katanka – Doskonalenie Motocyklowych Technik Jazdy. Prowadzącymi ją trenerkami są Magdalena Stankiewicz i Monika Jaworska “Katanka”, najbardziej utytułowana w Polsce. Szkolenia dla najmłodszych odbywają się na motocyklach typu pit bike, a w okresie jesienno-zimowym – na zadaszonych halach kartingowych. Zobaczcie też na www.szkola.monikajaworska.com i FB/KatankaYoungTeam.

————————————————————————————————————————————-

Zdaniem zawodników

Kamil Krzemień, zawodnik wyścigów motocyklowych

– Pierwszy kontakt z motocyklem miałem w wieku czterech lat. Był to minibike. Mając czternaście lat, wsiadłem na „stodwudziestkępiątke”, rok później pierwszy raz wyjechałem na tor. Szybko przesiadłem się na 600 ccm. Nie miałem możliwości szlifowania techniki na małym motocyklu i niestety kończyło się to sporą liczbą wywrotek.

W naszym kraju wciąż jazda dzieci na motocyklach budzi wiele kontrowersji. Ja jeżdżę z młodymi zawodnikami na placu i zupełnie się z tym nie zgodzę. Im wcześniej, tym lepiej. Swoją szkółkę prowadzimy już od trzech lat i żadnemu dziecku nic się nie stało, ponieważ mamy profesjonalne kombinezony.

Kiedy zaczynać? Szkolimy nawet czterolatków, ale wszystko zależy od indywidualnych preferencji dziecka. Najważniejsze są podstawy: nauka poruszania po torze, ustawienie ciała. Nie śpieszmy się, im dłużej będziemy uczyć się podstaw panowania nad motocyklem, najlepiej od doświadczonych trenerów czy zawodników, tym lepiej.

Jeździmy głównie na motocyklach mini gp. Można powiedzieć, że zaczęliśmy w Polsce modę na tego typu treningi. Prowadzimy je również dla dorosłych. Ostatnio mieliśmy kursanta blisko siedemdziesiątki, co pokazuje, że nigdy nie jest za wcześnie i nigdy nie jest za późno, by zacząć!

Adrian Pasek, zawodnik wyścigów motocyklowych

– Od małego miałem zajawkę na ekstremalną jazdę. Długo jeździłem wyczynowo na rowerze, ale miałem duże problemy z kręgosłupem i musiałem znaleźć coś, co poskromi moją energię, a nie będzie go obciążało. Przypadkiem trafiłem na filmiki ekipy, która robiła różne ewolucje na skuterach. Gdy w wieku trzynastu lat dostałem swój pierwszy skuter, pierwszego dnia już go poturbowałem. Potem pojawiły się większe motocykle i pierwsze osiągnięcia w stuncie.

Brat podsunął mi pomysł wyścigów motocyklowych i w wieku 17 lat pojawiłem się na torze w Poznaniu. Na początku wcale mi się nie podobało, ale doszła rywalizacja i szybko zmieniłem zdanie.

Jeżeli chodzi o wiek, kiedy powinniśmy pozwalać dzieciom zaczynać treningi, to im wcześniej, tym lepiej. Miałem okazję przekonać się o tym, jeżdżąc do hiszpańskiej szkółki KSB w Walencji. Ważne, by zaczynać od podstaw, szlifowania bezpiecznej techniki jazdy, pracy nad złożeniem w zakrętach, pozycją. Cieszę się, że coraz więcej jest takich możliwości.

 ———————————————————————————————————————————-

Zdaniem rodziców

 Maciej Lewandowski, tata Zuzi (8 lat)

– Zuzia jeździ już dwa lata. Zaczynała bez trenera. I to był błąd. Sam jeździłem motocyklem, więc sądziłem, że moja wiedza starczy, by pokazać dziecku sprzęgło, biegi, gaz. Szybko się okazało, że wszystko robiliśmy źle. Dopiero kiedy zaczęliśmy brać udział w szkoleniach z trenerami, dowiedzieliśmy się czegokolwiek o technice jazdy. Według mnie bardzo ważne, żeby dzieci od początku miały dobre nawyki.

Zuzia aktualnie ściga się zarówno w terenie, jak i na asfalcie. To, z czego cieszymy się najbardziej, to fakt, że udało się obniżyć wiek startów na asfalcie do 8 lat. Zuzia może startować w Pucharze Polski Pit Bike SM i rozwijać się w tej dyscyplinie.

Jacek Derek, tata Bartka (9 lat)

– Bartek zaczynał swoją przygodę z motocyklem na motocrossie, gdy miał pięć lat. Nauka toczyła się “samopas”. Później kilkukrotnie wziął udział w szkoleniach z Marcinem Wójcikiem, a teraz co tydzień przyjeżdża na akademię z Markiem Szkopkiem i daje mu to bardzo dużo.

Innym rodzicom mogę doradzić, by nie wywierali presji. Ja odpuściłem Bartkowi półtora roku, bo nie ciągnęło go do jazdy. W końcu zobaczył, że dzieci, które z nim zaczynały, a trenują regularnie, są o wiele dalej niż on. Wrócił do treningów i progres widać z tygodnia na tydzień. Widać też radość, jaką czerpie ze swoich postępów i jazdy. To najlepsza droga.

Joanna Frejter, mama Huberta (7 lat)

– Swoją przygodę z motocyklem Hubert zaczął w tym roku. Od razu trafiliśmy pod skrzydła trenera. Przede wszystkim nie boję się, że coś się stanie, bo dzieci są pod opieką specjalisty, mistrza Polski i Europy, który czuwa nad ich rozwojem i bezpieczeństwem. Jeżeli dziecko chce jeździć, w ogóle bym się nie zastanawiała.

Najważniejsze, to znaleźć klub, w którym można trenować na zamkniętych placach czy torach i koniecznie pod opieką trenerską. W całej Polsce bardzo mocno się to rozkręca, więc na pewno każdy znajdzie taką szkółkę w swojej okolicy. 

Choć Hubert jeździ dopiero kilka miesięcy, to widzimy ogromną różnicę. Gdy trafił do Otopit, jeździł prosto, miał sztywne ciało. Dziś pięknie składa się w zakręty.

Krzysztof Pawełczak, tata Maksa (8 lat)

– Przygoda Maksa z motocyklami rozpoczęła się dwa lata temu na pikniku w Głażewie. Po kilku dniach miał już swojego pierwszego pit bike’a. Częste treningi oraz szkolenia organizowane przez MX Otopit z udziałem Marcina Wójcika upewniły nas, że sporty motocyklowe mogą być bezpieczne.

Szkolenia prowadzone przez wykwalifikowanych trenerów sprawiają, że dzieci od najmłodszych lat nabywają wysokich umiejętności. W zeszłym roku, gdy Maks ukończył 8 lat, zdobył pierwszą swoją licencję i został zawodnikiem. Bierzemy udział w szkoleniach organizowanych w Lisewie pod okiem Marka Szkopka. Systematyczny udział w treningach pozwala Maksowi na miejsce w czołówce stawki.

Pochodzimy z Bydgoszczy, gdzie od lat popularną dyscypliną sportową jest żużel. Kiedy Maks poczuł adrenalinę jazdy na motocyklu, zaprowadziłem go do trenera szkółki żużlowej BTŻ Bydgoszcz, Jacka Woźniaka. Cieszę się, że w tak młodym wieku może trenować u boku doświadczonych trenerów.

KOMENTARZE

REKLAMA

Polecane artykuły
Moto Guzzi za sprawą swojego nowego motocykla ma ochotę powtórzyć…
Stworzony dla lubiących jazdę turystyczną model Electra Glide Standard jest…