fbpx
A password will be e-mailed to you.

Tak naprawdę ten kask pojawił się w sprzedaży już parę lat temu. Od tamtej pory zdążył się pojawić na głowach wielu motocyklistów. Postanowiliśmy jednak sami przyjrzeć się tej „skorupie” i zobaczyć, czy rzeczywiście warto w nią zainwestować.

Schubert E1 nie należy do najtańszych i z tym trzeba się liczyć. Lecz jeśli nie oszczędzasz na sprzęcie, to zdecydowanie warto się przyjrzeć tej uniwersalnej propozycji kasku.


REKLAMA

Ejedynka” to wariacja na temat znanego i chyba już kultowego kasku C3Pro. Są oczywiście pewne różnice: daszek oraz dołożona wentylacja w części szczękowej. Poza tym mamy inną wyściółkę na dole, przy okolicy kołnierza. Jest zdecydowanie twardsza i bardziej odporna na zabrudzenia. Daszek oczywiście możesz zdjąć (w zestawie znajdują się specjalne zaślepki).

Szczęka Schuberta. W teren, do turystyki czy na asfalt? 

Na testy dostaliśmy kask w grafice Cut Blue (nie znalazłem nikogo, kto przeszedłby obok niej obojętnie), wyposażony w ciemną szybę (Iridium). Całość wygląda bardzo zgrabnie. Mnie się bardzo podoba.

Schuberth E1. Nasz test

>>>Turystyka po Polsce na Tigerach<<<

Schuberth „nie miał łatwego życia”: jeździł na różnych motocyklach, w różnych warunkach i nigdy nie był łagodnie traktowany. Szyba okazuje się dosyć twarda i odporna na zarysowania (nawet takie od kamieni z poprzedzającego nas motocykla). Pinlock wraz z rozbudowaną wentylacją naprawdę działa, nawet teraz, kiedy jest zimno. Nic nie odpada.

Z daszkiem tylko w teren?

W długą trasę warto zabrać zaślepki i pomyśleć o wolnym miejscu w kufrze na daszek. Chociaż producent zarzeka się, że kask był testowany w tunelu areodynamicznym, dużo zależy od motocykla, którym aktualnie się poruszamy. W 70% przypadków daszek wpada w drgania, co przenosi się na głowę. Bywa to męczące. Dzieje się tak tylko przy większej prędkości. Po zdjęciu daszka problemu nie ma. Z kolei daszek ratuje sytuację, kiedy jedziesz za kimś po szutrowym dukcie. Niejednokrotnie uchronił moje oczy od pędzących w stronę mojej twarzy kamieni.

Schuberth E1. Nasz test

Zadziwiający jest zapach wnętrza, a w zasadzie jego brak – i to po całym sezonie jeżdżenia! Pierwszy raz mam do czynienia z czymś takim. Nawet jeszcze nie pomyślałem o praniu wyściółki.


REKLAMA



REKLAMA


>>>Yamaha Tracer  700. Dowiedz się więcej<<<

Schuberth uchodzi za kask cichy – być może tak jest. Nie umiem tego ocenić, ale jedno jest pewne – jest doskonale uszczelniony zarówno w części dolnej (tuż przy szyi) jak i górnej (w okolicach wizjera). Po domknięciu szyby robi się naprawdę przyjemnie.

Idealny na gorsze warunki atmosferyczne

Bardzo lubię w nim jeździć, kiedy jest zimno i pada. Środek nie paruje, a rozwiązania wentylacyjne sprawiają, że nawet okulary nie zachodzą za szybko parą. Kiedy już nachucham za bardzo, rozszczelniam szybę, a woda i tak nie leje się po wewnętrznej stronie szyby. Tym samym nie zalewa PinLocka i nadal wszystko widać – oczywiście po dłuższej chwili ten stan rzeczy potrafi się zmienić. Dodatkowa wentylacja w części szczękowej to idealne rozwiązanie, kiedy kierowcy przyspieszy tętno. Ja ponadto wyjmuję ze środka gąbkę (filtr), a wtedy do środka dostaje się naprawdę dużo powietrza!

Schuberth E1

Schuberth E1 jest kaskiem specyficznym i niekoniecznie musi Ci pasować, ale zdecydowanie warto go przetestować w jednym z punktów dealerskich, bo ja do niego przekonałem się dopiero po kilkudziesięciu kilometrach.

KOMENTARZE

REKLAMA