fbpx

W stylu Gran Turismo

W stylu Gran Turismo

Ride

Ride sprawdziliśmy na konsoli PS4. Jestem leniwy, więc odpada granie na komputerach. Chcę włożyć płytę, nacisnąć przycisk i mieć pewność, że gra będzie chodzić jak należy. Próbowałem na PS3 i różnica, którą zauważyłem, ogranicza się do grafiki. Nowe Sony PlayStation bije poprzednika na łeb, a gra wygląda fantastycznie. Odwzorowanie motocykli, terenu i światła spełniło wszystkie moje oczekiwania.

Kiedy włączamy grę po raz pierwszy, na usta ciśnie się: „Proszę, tylko nie to…”. Chodzi o tempo poruszania się po menu oraz muzykę w tle. Od razu przychodzi do głowy skojarzenie z serią Gran Turismo. Legendarny już tytuł samochodowy słynie z arcynudnego podkładu muzycznego i flegmatycznej nawigacji. Przypadłość ta nęka przede wszystkim użytkowników konsoli, na PC nie będzie tego problemu.

Bogactwo wyboru

Ride

Na leniwe wczytywanie wpływa bogactwo opcji, które kryją się w grze. Do dyspozycji mamy ponad 100 różnych motocykli typu naked bike, superbike i supersport. Znajdziemy również kategorię historical bikes, w której umieszczono legendarne maszyny sportowe. Są nawet takie smaczki jak motocykle elektryczne oraz unikatowe, jak Desmosedici RR. Każdą maszynę będziemy mogli podkręcić, instalując w niej części znanych producentów. Możemy usunąć lusterka, tablicę rejestracyjną i pobawić się doborem felg.

Gra pozwala poświęcić sporo uwagi także naszej postaci. Możemy przebierać w ciuchach motocyklowych kilku producentów. Zobaczymy modele kurtek, jeansów, kombinezonów i kasków, które są teraz do kupienia w sklepach. Najwięcej rozrywki daje jednak ustawianie pozycji kierowcy. Możemy sprawić, że nasza postać w zakrętach będzie wyglądać jak Márquez, Rossi albo… jak my. Jeśli kupimy odpowiedni pierwszy motocykl (czytaj – Triumph Street Triple), szybko zaczniemy zyskiwać kasę i nie będziemy mieli problemów z zarobieniem na kolejne maszyny albo gadżety.

Symulacja rządzi

Ride

Grę wyposażono w szereg asyst, dzięki którym zabawa uda się nawet średnio wprawionemu graczowi. Na szczęście możemy je szybko wyłączyć. W ten sposób pozbywamy się kontroli trakcji, wheelie control czy automatycznego hamowania i zaczyna się prawdziwa jazda. Jeśli wsiądziemy na odpowiednio mocny motocykl, na początku możemy mieć problem z ruszeniem z miejsca! Przycisk na padzie zachowuje się wówczas jak manetka gazu. Jeśli naciśniemy go zbyt mocno, motocykl zareaguje tak, jakbyśmy nagle odwinęli na maksa. Możecie się domyślić, jak w prawdziwym świecie zachowałby się blisko 200-konny motocykl. Plecy gwarantowane.

3..2..1.. Start!

Ride

Z przyciskami musimy się obchodzić tak, jakbyśmy naprawdę obsługiwali motocykl. Wtedy granie wchodzi na poziom, z którym się do tej pory nie spotkałem. Uślizgi przedniego czy tylnego koła są przewidywalne, motocykle wychodzą z zakrętów driftem albo na gumie, przerzucamy je z zakrętu w zakręt z uniesionym nad ziemią przednim kołem – jest po prostu zaje…ście! Nabycie takiej wprawy zajmie sporo czasu, ale gdy zobaczysz, że zaczyna Ci wychodzić, poczujesz fazę jak małolat.

Na dokładkę są jazda na tylnym kole, palenie gumy i stopale. Również tutaj ci, którzy programowali model jazdy, spisali się na medal. Poruszać się na jednym kole wcale nie jest łatwo, stoppie wygląda spektakularnie i można zrobić nawet „rolling burnout”. Gdy się wkręcimy, sprzed konsoli może nas odciągnąć jedynie głód bądź potrzeba fizjologiczna.

Trasy marzeń

Ride

Tras jest pod dostatkiem – zobaczymy zarówno te miejsko-plenerowe, jak i tory wyścigowe przeniesione z prawdziwego świata. Już na podstawowym poziomie względnie trudno sięgnąć po zwycięstwo, więc motywacja do płynnej jazdy jest wysoka. Jeśli uda się nam wygrać w dobrym stylu, z przyjemnością oglądamy powtórkę. Wygląda świetnie, a ruchy motocykla sprawiają, że czujemy się, jakbyśmy oglądali relację z najlepszego wyścigu sezonu.

Rywalizacja

Ride

Na jednej konsoli może grać jednocześnie dwóch graczy za pomocą opcji split screen. Istnieje też możliwość rozgrywki przez Internet. Jak to na konsolach bywa, łączenie się z serwerami jest uciążliwe, jednak za odrobinę cierpliwości czeka nagroda.

Tytuł już chwycił i w rozgrywce online spotkamy wielu rywali z całego świata. Ja się wkręciłem na maksa i od grania odciąga mnie jedynie możliwość jazdy na żywo. Zaskakują mnie stosunkowo niskie oceny w sieci. Podejrzewam, że wynika to z faktu, iż gra nie jest prosta i ci, którzy nie jeżdżą na motocyklach, mogą się irytować. Dla nas, motocyklistów, dawno nie wypuszczono czegoś tak wciągającego.

KOMENTARZE