Pionier kategorii kamer sportowych cały czas ma problemy finansowe. Niedawno firma poinformowała, że jej założyciel wspomoże ją kwotą 20 mln dolarów w formie oprocentowanej pożyczki. To jednak może nie uchronić firmy przed problemami. Przewidują to również analitycy.
Na skróty:
Zastrzyk gotówki
Na początku lipca pojawił się komunikat prasowy ze strony GoPro, że firma otrzymała 20 mln dolarów finansowania. Zostanie ono udzielone za pośrednictwem podmiotów powiązanych z Woodmanem m.in. poprzez emisję zabezpieczonych obligacji. Nicholas Woodman powiedział, że niezależny komitet rady nadzorczej sprawdził wszystkie dostępne opcje finansowania i z analiz wyszło, że ta jest najlepsza.
Woodman zdecydował się na taki ruch po tym, jak na początku czerwca do amerykańskiej komisji papierów dłużnych i wartościowych wpłynęła informacja, że GoPro może mieć problem, by kontynuować działalność w obecnej formie. Pismo pojawiło się po ogłoszeniu wyników za pierwszy kwartał 2026 r.
GoPro na równi pochyłej?
W poniedziałek, 10 sierpnia na stronie z informacjami dla inwestorów pojawiły się wyniki finansowe za drugi kwartał 2026 r. Wynika z nich, że obroty spadły o 31 proc., sprzedaż kamer skurczyła się o 38 proc., a obroty ze sprzedaży detalicznej spadły o 48 proc. i stanowiły 56 proc. całości.
Jednocześnie warto zwrócić uwagę na fakt, że użytkownicy nie do końca odwrócili się od GoPro. W kategorii usług i subskrypcji firma zanotowała wzrost obrotów o 13 proc. Poziom zachowania ciągłości subskrypcji wzrósł z 54 do 69 proc. Jednocześnie EBITDA znajduje się 29 mln dolarów pod kreską. W analogicznym okresie ubiegłego roku wynosił 6 mln dolarów poniżej zera.
Problemy na giełdzie
Nie tak dawno temu, bo 21 lipca Nasdaq poinformował GoPro, że spółka nie spełnia wymogu minimalnej ceny akcji wynoszącej 1 USD. Kurs utrzymuje się w okolicach 0,7 USD. Od tego momentu GoPro ma 180 dni kalendarzowych na poprawę. Firma musi przez minimum 10 kolejnych dni roboczych utrzymać kurs zamknięcia na poziomie co najmniej 1 USD.
Jednocześnie brak spełnienia tego wymogu nie oznacza, że GoPro zniknie z giełdy, bo może zostać przeniesione z Nasdaq Global Select Market do Nasdaq Capital Market, o ile Nasdaq się na to zgodzi. GoPro z kolei rozważa możliwość scalenia akcji, co pozwoliłoby zwiększyć ich wartość. Nie daje jednak gwarancji, że taki ruch pozwoli zachować zgodność z wymogami Nasdaq.
Pieniądze potrzebne na wczoraj
Na koniec czerwca GoPro miało w gotówce 27,3 mln USD wobec 49,7 mln USD na koniec 2025 r. Zadłużenie wzrosło z 69,3 do 87,2 mln USD. Firma nie spełniła też części warunków finansowych wynikających z umów kredytowych.
Na początku lipca zmieniono warunki jednej z takich umów. GoPro zobowiązało się, że w ciągu 180 dni przeprowadzi refinansowanie, sprzedaż albo inną transakcje, która całkowicie spłaci kwotę ok. 24,4 mln USD w ramach umowy z 2021 r. Termin spłaty zobowiązania jest ustalony na 5 stycznia 2027 r.
W tej samej informacji GoPro spodziewało się, że nie będzie w stanie tego spłacić. Być może sytuacja zmieni się dzięki wspomnianej wcześniej kwocie 20 mln USD.
Wisienką na szczycie tego niepokojącego tortu jest fakt, że w maju GoPro rozpoczęło tzw. przegląd opcji strategicznych. Obejmuje on m.in. sprzedaż firmy lub fuzję. Reuters informował wtedy, że miało się pojawić kilku potencjalnych nowych partnerów. W lipcu i w sierpniu potwierdzono, że przegląd jest kontynuowany. Jednocześnie GoPro próbuje szczęścia w sektorach lotniczym i obronnym.
Mission 1 z ważną misją
Pod koniec maja do sklepów trafiła kamera, która ma uratować GoPro, a mowa o Mission 1. To całkowicie nowa seria kamer, oparta na 1-calowej matrycy o rozdzielczości 50 MP, połączonej z procesorem GP3. Może nagrywać w rozdzielczości do 8K, obsługuje rejestrację w formacie 4:3, nagrywanie w zwolnionym tempie aż do 960 kl./s i ma zaawansowane funkcje nagrywania dźwięku. Na pokładzie są też zaawansowana stabilizacja i wydajna bateria, która ma pozwalać na nagrywanie przez ponad 3 godz. w jakości 4K30. W Q3 2026 pojawi się wariant ILS z wymienną optyką.






