fbpx

Włoska federacja motocyklowa (FMI) protestuje przeciwko nałożeniu ograniczeń na ruch motocyklistów w Tyrolu Południowym. Organizacja chce walczyć z zakazem, który wprowadzono 19 czerwca. Pojawiły się też pierwsze wypowiedzi tych, którzy będą najbardziej dotknięci przez nowe przepisy.

Nowe przepisy to ograniczenie swobód

Na początku lipca FMI wydało oświadczenie w sprawie wprowadzenia nowych przepisów w Tyrolu Południowym, które ograniczają wolność motocyklistów. Od 19 czerwca na drogach znajdujących się na wysokości powyżej 1600 metrów nad poziomem morza oraz wybranych innych drogach nie można organizować imprez związanych ze sportami motorowymi oraz zorganizowanych wycieczek i spotkań miłośników motoryzacji. Zakaz dotyczy zarówno motocyklistów, jak i kierowców samochodów.

– Jestem zaskoczony tymi przepisami. To prowincja, gdzie nasze aktywności sprawiają, że zdrowa turystyka przyciąga motocyklistów, którzy chcą odkryć ten region. Teraz mierzymy się ze środkiem, który blokuje motocyklistom dostęp do symbolicznych dróg. FMI promuje turystykę, która jest zrównoważona i przyjazna dla środowiska. Wierzę też, że turystyka motocyklowa jest motorem napędowym dla ekonomii tych rejonów – powiedział w swoim oświadczeniu Giovanni Copioli, prezes FMI.

Jednocześnie organizacja zachęca do tego, by nie łamać wprowadzonego zakazu oraz innych przepisów, które obowiązują na drogach Tyrolu Południowego. Jeden z najważniejszych dotyczy ograniczeń hałasu motocykli. Górny limit ustalono na 95 dB. Za jego przekroczenie grozi mandat i zakaz dalszej jazdy.

Przeczytaj również: Koniec z wycieczkami motocyklowymi w Południowym Tyrolu. Jest nowy zakaz

Lokalne firmy już liczą straty

Pojawiły się też pierwsze informacje ze strony właścicieli lokalnych firm, z którymi rozmawiał portal Motorcycles.news. Publikacja cytuje m.in. prowadzących hotel St. Vigil, którzy współpracują z Dolomites Tour Ride i od ok. 30 lat organizują wycieczki motocyklowe po okolicy. W sezonie letnim takie wyjazdy stanowią aż 30 do 40 proc. obrotów. Pojawiły się też obawy, że zakaz zaszkodzi turystyce w sąsiadujących Veneto i Trentino.

Organizatorzy wycieczek zwracają uwagę na to, że ich oferta nie wyczerpuje znamion imprez o charakterze sportowym, ponieważ nie ma tu żadnej punktacji i mierzenia czasu. Jednak są zasady i regulaminy, których uczestnicy muszą się trzymać. To z kolei powoduje, że zorganizowane zwiedzanie może być zaliczone do takich wydarzeń.

Niesłuszny atak na motocyklistów

Krytycy przepisów mają wskazywać na fakt, że korki w górach są powodowane w dużej mierze przez autokary wycieczkowe, kampery i grupy rowerzystów. Nie zaprzeczają, że nie brakuje osób, które przyjeżdżają sportowymi motocyklami i zachowują się, jakby brały udział w wyścigu, jednak nie powinny rzutować na ogólnym odbiorze kierowców jednośladów.

Pojawiły się też pierwsze głosy o zaskarżeniu przepisów. Z taką inicjatywą wyszedł prezes jednego z klubów, które zrzeszają miłośników klasycznej motoryzacji. Rocznie Veteran Club Bozen organizuje ok. 6 wydarzeń dla właścicieli zabytkowych samochodów. Wskazuje, że wiele z nich ma problem z osiągnięciem prędkości 35 km/h, a do tego są jak muzeum na kołach. Działacze klubu chcą zaskarżyć przepisy, ponieważ nie są poparte żadnymi badaniami i wprowadzono je z powodów czysto ideologicznych.

KOMENTARZE