fbpx

Producent motocykli Harley-Davidson poinformował, że zamierza wrócić z produkcją silników Revolution Max do Stanów Zjednoczonych. Od 2024 r. były one wytwarzane w Tajlandii, gdzie od lat działa zakład amerykańskiej marki. Inwestycja powstała jeszcze za czasów pierwszej kadencji Donalda Trumpa, który już wtedy prowadził wojny celne ze światem.

Harley przenosi produkcję z Tajlandii do USA

W ubiegłym roku Harley zmienił prezesa, a za sterami zasiadł Artie Starrs, który niedawno ogłosił strategię „Back to Bricks”. Przeniesienie produkcji motocykli z silnikami Revolution Max do York w Pensylwanii ma być częścią tej strategii. Operacja została zaplanowana tak, że pierwsze motocykle zjadą z taśm produkcyjnych w 2027 r. jako egzemplarze na rok modelowy 2028. Producent przewiduje, że tym samym jej przepustowość zwiększy się do ponad 100 tys. sztuk rocznie.

Sukces nowej polityki Donalda Trumpa?

W informacji prasowej czytamy, że decyzja jest podyktowana zmianami w polityce handlowej, jakie zostały wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa, a także zmianami w handlu międzynarodowym. Te miały stworzyć nowe okazje do inwestowania w produkcję na amerykańskiej ziemi.

Decyzja zbiegła się z kolejną burzą wokół marki Harley-Davidson, gdzie producentowi wytyka się m.in. brak amerykańskości. Zamieszanie zostało wywołane przez markę Indian i influencerów związanych ze środowiskiem MAGA. Warto wspomnieć, że z końcem czerwca Indian zakończy produkcję motocykli w Opolu i będzie wytwarzał swoje jednoślady tylko w USA. Obie marki mocno walczą o klientów na domowym rynku. Harley już jakiś czas temu stracił pierwsze miejsce na rzecz Kawasaki.

Przeczytaj również: Indian atakuje Harleya!

Problemy Harleya w Unii Europejskiej

Sprawa z fabryką w Tajlandii ma jednak drugie dno. Jednostka została otwarta w 2018 r. Był to czas, kiedy Donald Trump rozpętał pierwsze wojny celne. W oficjalnych komunikatach Harley podawał jednak, że chodzi o to, żeby być bliżej swoich klientów poza Stanami Zjednoczonymi. Tajlandia ma atrakcyjne stawki celne dla motocykli, które są sprowadzane w częściach, a następnie składane na miejscu (Completely Knocked Down). Prezydent USA grzmiał wtedy, że przez swoją decyzję Harley nie ma prawa nazywać się amerykańską marką, skoro nie wspiera amerykańskich miejsc pracy.

Tymczasem Harley zrobił dość dziwny manewr, ponieważ 25 czerwca 2018 r. przedłożył Komisji Papierów Wartościowych i Giełd w USA sprawozdanie, w którym informował akcjonariuszy o problemach z cłami. Wtedy to Unia Europejska podniosła cła na amerykańskie motocykle z 6 do 31 proc. W swoim sprawozdaniu Amerykanie oficjalnie przyznali, że ulokowanie produkcji w Tajlandii ma pomóc uniknąć wysokich opłat.

Jednak w 2019 r. pojawił się pierwszy zgrzyt, bo choć Belgia przyznała decyzję WIP (wiążące informacje o pochodzeniu), to Komisja Europejska ją cofnęła. Z kolei w 2024 r. Trybynał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym wskazał, że naruszono m.in. art. 25 rozporządzenia Rady nr 2913/92 z dnia 12.10.1992 ustanawiającego Wspólnotowy kodeks celny, który mówi, że „Przetworzenie lub obróbka, co do których zostało ustalone lub stwierdzone fakty potwierdzają przypuszczenie, że ich jedynym celem było obejście przepisów stosowanych we Wspólnocie [Europejskiej] wobec towarów z określonych państw, nie mogą być w żadnym przypadku uznane za nadające […] towarom otrzymanym w ten sposób pochodzenie kraju, w którym zostały one przetworzone.”

W skrócie – Unia Europejska uznała, że choć motocykle są składane w Tajlandii, to ich pochodzenie określa się jako amerykańskie. To oznacza, że niezależnie od tego, gdzie będą powstawały Harleye, producent nie może liczyć na żadną taryfę ulgową. Gdyby nie wspomniany wcześniej list, to być może sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.

Co dalej z fabryką Harleya w Tajlandii?

W komunikacie prasowym jest mowa o przeniesieniu produkcji silników, a nie o zamknięciu fabryki. To oznacza, że motocykle Harley-Davidson Pan America, Sportster S i Nightster nadal będą tam składane i wysyłane na globalne rynki. Zmiana dotyczy tylko produkcji silników i już w 2024 r. Harley zapowiadał, że przeniesienie jej do Tajlandii ma charakter tymczasowy.

KOMENTARZE